Moje 3 największe kosmetyczne słabości - a jakie są Twoje?

Cześć Kochane.

Kawa smakuje zdecydowanie najlepiej w niedzielne popołudnie, dlatego idąc śladem małych całotygodniowych przyjemności postanowiłam stworzyć coś lekkiego. Tak sobie siedzę ostatnio z kubkiem w ręku i myślę spoglądając w stronę moich szuflad z kosmetykami, że wyraźnie widać jak na przestrzeni lat ukształtowało się moje podejście do kwestii produktów - kiedyś nie potrafiłam przechodzić obojętnie obok pielęgnacyjnej części drogeryjnych półek, a dziś są mi kompletnie obojętne. Zredukowałam pokaźną ilość zapasów i wiem co moja skóra lubi najbardziej, więc skrzętnie omijam półki z pielęgnacją. Sytuacja jednak zmieniła się diametralnie bo z umiłowania pielęgnacji przeszłam zgrabnie do tego makijażowego. Ileż to razy ja już sobie obiecywałam - koniec z gromadzeniem nowości... i tak koniec końców zawsze gdzieś się wyłamię, a ja teraz sobie spoglądam...  i myślę, że każda z nas ma jakiś słaby kosmetyczny punkt - punkt wymykający się z okowów zdrowego rozsądku. I właśnie o tym dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć - o moich trzech kosmetycznych słabych punktach, od których nie potrafię się uwolnić choć bardzo się staram i znacznie zredukowałam ich ilość idąc tokiem racjonalnego podejścia do gromadzenia rzeczy.



Podkłady.


No tak... przyszedł czas kiedy w mojej kosmetyczce było ich ponad 30. Dziś z perspektywy czasu uważam, że to skrajne szaleństwo i choć dzisiaj jest ich znacznie mniej to nadal jest to ten typ produktu, który uwielbiam testować. Znalezienie podkładu idealnego jest ogromnie trudnym wyzwaniem i to właśnie tak tłumaczyłam sobie etap swojego zbieractwa, które doprowadziło do tego, że bardzo duża część zakończyła żywot w śmietniku, a ja z wyrzutami sumienia zdałam sobie sprawę ile pieniędzy straciłam. Dziś nie kupuję nowych podkładów choć skłamałabym twierdząc, że mnie to nie kusi tym bardziej, że zewsząd bombardują mnie informacje o nowych odkryciach i hitach. Na ten moment jednak obiecałam sobie "dietę redukcyjną" i idzie mi nadzwyczaj dobrze, aczkolwiek... z pewnością nigdy nie dojdę do momentu, w którym ograniczę się tylko do jednego produktu tego typu bo byłoby to wbrew naturze testera, prawda? :) 


Matowe produkty do ust.


Nie ma takich pieniędzy, które przekonałyby mnie do metalicznego trendu na ustach, który podbija świat - za żadne skarby świata nie byłabym w stanie zrezygnować z płynnych matów, których mam naprawdę ogromną ilość (pewnie zdecydowanie zbyt dużą, ale..) i których odkrycie sprawiło, że pozbyłam się z domu wszystkich tradycyjnych szminek i błyszczyków - można by rzec, że odwieczną miłość do produktów do ust zredukowałam tylko i wyłącznie do jednego gatunku. Niemniej jednak na każdą matową pomadkę reaguje z wielkim uśmiechem i jeżeli faktycznie miałabym skorzystać z jakiejś promocji, przed którymi dzielnie bronie się od pół roku... to wykorzystałabym ją z pewnością na zakup nowej płynnej pomadki. Damn it! Nie umiem z tym walczyć.


Bronzery.


Z racji tego, że mam mocno ciepły odcień skóry wszelkiej maści bronzery bardzo do mnie pasują i jeszcze nie spotkałam się z takim (poza mocno zimnym Nubian Dessert od Kobo), które wyglądałyby na mnie źle - co ciekawe od kiedy nauczyłam się zręcznie machać pędzlami do konturowania efekt zbrązowienia podoba mi się na tyle mocno, że nie sięgam w ostatnim czasie po żadne róże i rozświetlacze. Mimo tego, że uwielbiam te produkty to na szczęście nie muszę ich kupować - na ten moment posiadam kilka sztuk, które spełniają wszystkie moje oczekiwania i dzielnie je zużywam, więc chociaż w tym przypadku mogę samej sobie przybić piątkę.

Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze kosmetyczne słabości - dajcie mi znać jakie produkty kupujecie najczęściej i przed czym Wy nie potraficie się ukryć. 

Życzę Wam wspaniałej niedzieli i do napisania niebawem (miejmy nadzieję, że już z naprawionym aparatem). :)

21 komentarzy:

  1. Najwięcej mam chyba bronzerów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Anna Grzybowska3 września 2017 12:12

    Ja wróciłam do szukania podkładu idealnego i teraz czekam na dostawę trzech nowych dla mnie produktów. Ja akurat zachorowałam ostatnio na metaliczne usta i szukam koloru idealnego. Palety cieni, ale o tym wiesz Justynko doskonale. Chociaż tu udało mi się trochę ogarnąć moje zbieractwo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealnie te same kosmetyki bym wymieniała, tylko zamiast matowych ust stawiam na rozświetlenie i połysk :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po co walczyć z tak przyjemnymi słabościami 😂 i odmawiać sobie przyjemności 😂 Ja niby taka rozsądna jestem, a pomadek i błyszczyków, w mojej kosmetyczce jest bez liku 😂

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tymi 30 podkładami to mnie zaskoczyłaś:D Ja nigdy nie zużyłam ŻADNEGO do końca, ale to przez to, że preferuje pudry. U mnie słabości to chyba bardziej pielęgnacja:) Kolorówkę testuję, ale jednocześnie potem ścisle selekcjonuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. u mnie to pomadki, rozswietlacze i roze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podkłady i bronzery to i u mnie największa słabość. Niby mam już swoich ulubieńców w tych kategoriach ale ciągle szukam czegoś nowego. Poza makijażem moją największa słabością są żele pod prysznic;) Kupuje je w hektolitrach:D

    OdpowiedzUsuń
  8. W moim przypadku właśnie pielęgnacja jest słabością, a najbardziej chyba produkty do ust :) Mam w torebkach, kurtkach, pracy - wszędzie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w końcu odkryłam swoje kolory i nie kusi mnie kupowanie kolorówki ;) Moją słabością są za to... szampony i odżywki do mycia. Paradoksalnie, im więcej wiem na temat preferencji mojej skóry głowy i włosów, tym chętniej wyszukuję nowości do przetestowania. Nawet jeśli mam już swoich ulubieńców, każda recenzja na blogu albo nieznane opakowanie w drogerii przyciąga mój wzrok jak magnes :D

    Jako blogerki mamy trochę łatwiej - zawsze możemy tłumaczyć, że O CZYMŚ trzeba pisać na blogu, a najlepiej testować to, na czym się znamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam słabość do tuszów do rzęs, matowych pomadek (podobnie, jak Ty) i do perfum :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie też powoli dopada szał na bronzer i pomadki matowe. Ale od długiego czasu szaleję za pielęgnacją, - produktami do włosów i ciała no i perfumyyyy <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie pomadki, zwłaszcza matowe i róże do policzków :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Tusz do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
  14. Lakiery do paznokci i kolorowe cienie do powiek! Mam tego mnóstwo, ale też w tym momencie czuję, że moja kolekcja jest kompletna i więcej nie potrzebuję jakoś specjalnie. Pewnie prędzej czy później kupię jeszcze jakiś cień czy lakier, ale to tylko jak mi się jakiś wyjątkowy i oryginalny trafi.
    W sumie teraz zdałam sobie sprawę, że teraz w pewnym sensie mam 3 podkłady - jeden zwykły podkład, jeden podkład mineralny i jeden krem BB :D Jak na mnie to dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie ostatnio też coraz więcej produktów do makijażu, naoglądam się tyle nowości na blogach, fantastycznych produktów i wszystko chce wypróbować, a potem mam kaca zakupowego, po co mi tego tyle, Nie przekroczyłam jeszcze granicy przyzwoitej ilości, jakoś sie trzymam, ale widzę że zmierza to w niebezpiecznym kierunku, dochodzi coraz więcej róży, bronzerów i szminek ;) Po prostu stare mi się nudzą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Moją słabą stroną są chyba cienie do powiek...

    OdpowiedzUsuń
  17. Anna Szlęk - loveanea4 września 2017 14:52

    KOCHANA UWIELBIAM TWOJEGO BLOGA!
    Moje kosmetyczne słabości z dziedziny MakeUp to zdecydowanie bronzery, rozświetlacze, podkłady oraz wszystko do brwi *,*
    - Zapraszam do mnie, dziś wyjątkowo dwa niesamowite wpisy..
    https://theloveanea.blogspot.com/
    Buziaczki, loveanea ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny pomysł na wpis :) Chyba go od Ciebie wkrótce zgapię. Mogę? :))
    Ja największą słabość mam zdecydowanie do lakierów hybrydowych - mogłabym kupować i kupować i nigdy nie mam dość :D

    OdpowiedzUsuń
  19. W moim przypadku słabostkami są zdecydowanie pomadki do ust, róże i rozświetlacze :D Miałam napisać podkłady, ale nie znalazłam jeszcze ideału, a testowanie nowych nie zawsze kończy się przyjemnie :C

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie sa to paletki cieni, eyelinery i w sumie nie wiem, co jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak jak Ty mam słabość do nowych podkładów, bo wiecznie szukam ideału. Mam wprawdzie swoich wielkich ulubieńców, których najczęściej używam, ale tak bardzo lubię próbować nowych, że często ciężko mi się powstrzymać przed zakupem. Aktualnie w oko wpadła mi nowa matująca propozycja od Too Faced w wersji Peaches&Cream. Zapach jest taki sobie, bardzo intensywny i słodki, ale wykończenie wydaje się być piękne, satynowo-matowe. Pewnie się skuszę, jak wykorzystam chociaż jedną buteleczkę tego, co mam w zapasie.
    Drugą moją słabością są rozświetlacze. Zużywa się tego niewielkie ilości, ale ja i tak szukam kolejnych. Fascynują mnie ich odcienie, wykończenie i to jak zachowują się na skórze w zależności od tego z jakim makijażem oka, ust i różem się je skomponuje. Najbardziej pociągają mnie aktualnie duochromy ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye