Produkty YOPE - za co pokochały je Polki? 5 powodów, dla których warto je kupić.

YOPE pojawiło się na naszym rynku nagle i niespodziewanie robiąc przy tym prawdziwą rewolucję. Z tygodnia na tydzień o marce robiło się co raz głośniej, a spirala zachwytów obległa dosłownie całą blogosferę. W bardzo krótkim czasie produkty YOPE zaczęły pojawiać się w drogeriach internetowych - jedną z pierwszych była Kosmetykomania, ale później rozrosło się to tak mocno, że można spotkać je także w osiedlowych drogeriach. Skąd fenomen marki YOPE? Jak to możliwe, że w tak krótkim czasie producent podbił serca milionów Polek? Dziś na swoim własnym przykładzie postaram się Was przekonać, że liczby nie są przypadkowe bo ja też zwariowałam na jej punkcie.


Po pierwsze składy.


To właśnie główny powód zachwytów nad marką YOPE - proste, naturalne i nieszkodliwe składy, które wyróżniają się na naszym rynku nie tylko swoją prostotą, ale przede wszystkim doborem ekstraktów i substancji, których na próżno szukać jest u innych marek. Zdecydowanie najlepiej sprzedającymi się produktami YOPE są mydła, od których wszystko się zaczęło - delikatne, zamknięte w butelkach z pompką o kilku ciekawych zapachach takich jak drzewo sandałowe z imbirem czy wanilia z cynamonem. Ich delikatność, długo utrzymujące się aromaty i wydajność sprawiły, że stały się bestsellerami w kilka dni po ich premierze. W asortymencie Kosmetykomanii możecie znaleźć je wszystkie w cenach 16,90 zł. Co ciekawe - znacznie taniej można kupić także wkłady uzupełniające jeśli nie macie ochoty zmieniać butelek i zaoszczędzić na pojemności.


Po drugie szata graficzna.


Nie wiem jak Wy, ale mnie ja jestem totalnie zakochana w grafikach i oprawie marki YOPE - kolory, formy i kształty, a nawet fonty i pogrubienia zgrywają się tutaj idealnie. Powiem Wam szczerze, że mydła YOPE są jedynymi, które idealnie wpisują się w nowoczesny wystrój kuchni czy łazienki niezależnie od tego czy preferujecie styl skandynawski czy rustykalny. Zdecydowanie moim ukochanym produktem pod względem graficznym jest krem do rąk (29 zł.), który jest idealnym dopełnieniem kobiecej torebki. Jestem ogromną estetką i takie detale naprawdę sprawiają, że mam ochotę sięgać po produkt częściej. Co ciekawe - wprowadzenie do oferty kremów do rąk także zakończyło się ogromnym sukcesem. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę Instagrama #yope by spojrzeć jakie produkty najczęściej pojawiają się na zdjęciach. Na szczęście nie tylko o wygląd chodzi w ich przypadku ... one po prostu są genialne same w sobie. Intensywne, odżywcze, treściwe i cuuuudownie pachnące. Must have na nadchodzące chłody.


Po trzecie różnorodność.


Marka YOPE to nie tylko produkty stricte pielęgnacyjne - to też całkiem spora gama naturalnych środków czystości, które uwielbiam i używam regularnie! Odkąd zagłębiłam się w temat eko sprzątania testuję mnóstwo nowości i powiem Wam, że YOPE wybija się na tle konkurencji przede wszystkim tym, że w parze ze skutecznością idą także fantastyczne zapachy, które w przypadku naturalnych środków do czyszczenia nie są wcale taką oczywistością. U Kosmetykomanii znaleźć możecie np. uniwersalne spraye czyszczące, genialny (!!!) spray do luster i szyb oraz totalną nowość czyli płyn do mycia podłóg, który otula mieszkanie zapachem zielonej herbaty na długie godziny. Pokochałam te środki od pierwszego użycia i powiem Wam, że chyba się przerzucę z mojego ulubionego do tej pory producenta Ecoclean Nordic na właśnie YOPE. Środki te oprócz zapachów naprawdę świetnie radzą sobie z zabrudzeniami - tak naprawdę można się ograniczyć wyłącznie do trzech produktów by w spokoju posprzątać cały dom. Oto przed Wami moja ukochana i niezastąpiona trójka: płyn do mycia podłóg o zapachu zielonej herbaty (14,99 zł. za 1000 ml), płyn uniwersalny o zapachu bambusa (CUDO), który można kupić tylko za 12,99 zł. oraz naturalny płyn do szyb, który kosztuje uwaga... 9,99 zł.


Po czwarte cena.


YOPE to jedyne ekologiczne środki czystości w tak niskiej cenie - mam w tej materii naprawdę duże doświadczenie z racji tego co robię na co dzień więc mogę Wam śmiało powiedzieć... taniej na pewno nie kupicie. I to jest właśnie jedna z kluczowych cech i odpowiedź na pytanie postawione w tytule tego wpisu. Ktoś z boku mógłby jednak pomyśleć, że skoro produkty są tanie to z pewnością nie działają jak powinny, a i tu muszę zanegować bo miałam szansę porównać działanie YOPE do środków ekologicznych 3-4 razy droższych... i naprawdę nie ma pomiędzy nimi różnicy. Wniosek?



Po piąte ciągły rozwój.


To za co uwielbiam YOPE to fakt, że swój wielki sukces przekuwają na ciągły rozwój - nie tylko poprzez wprowadzanie nowości, ale także na dopracowywanie opakowań i formuł. Ostatnio na rynku pojawiły się także długo wyczekiwane żele pod prysznic o bardzo ciekawych, ziołowych zapachach i niespotykanie delikatnej formule. Ojjj zakochałam się od pierwszego użycia w dziurawcu, który jest bardzo delikatny, ale ma w sobie coś naprawdę umila codzienną kąpiel. Żele powstały do tej pory w trzech wersjach zapachowych - wspomnianym dziurawcu, kadzidłowcu i geranium - każdy z nich kosztuje 18,99 zł. za opakowanie 500 ml. Cechą wyróżniającą ich spośród tradycyjnych żeli jest oczywiście delikatna formuła pozbawiona parabenów, SLS, SLES oraz wszelkich dodatków takich jak barwniki czy PEGi.



Dla wegan i wegetarian.


Co ważne - produkty marki YOPE nie są testowane na zwierzętach oraz nie posiadają w swoim składzie żadnych substancji pochodzenia odzwierzęcego czego dowodem jest certyfikat VIVA!. Oprócz niego YOPE jest certyfikowane przez Eu Ecolabel, który koncentruje się nad tym by proces produkcji i przetwarzania surowców minimalizował negatywny wpływ na środowisko - tym samym wszystkie opakowania marki nadają się do recyklingu. 


Jestem naprawdę ogromną fanką tej marki i wcale nie dziwię się, że kobiety w Polsce oszalały na jej punkcie - najważniejszą ich cechą jest oczywiście fantastyczne działanie i połączenie idei skuteczności z dbałością o środowisko naturalne oraz użytkownika natomiast to co cieszy mnie niesamowicie to ich niska cena, która sprawia, że produkty te są na wyciągnięcie ręki tak naprawdę dla każdej z Was. Pełnej oferty marki YOPE w promocyjnych cenach szukajcie na stronie Kosmetykomanii.



Dajcie znać Kochane jakie Wy macie doświadczenie z marką YOPE - czego już używałyście, albo na co macie ochotę? :)

Buziaki!

15 komentarzy:

  1. Jeszcze nie miałam niczego z YOPE, ale oczywiście znam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wypróbowałam dopiero mydła do rąk, i już nie mam ochoty zamienić ich na żadne inne. Są tak delikatne i pięknie pachnące, że pobijają wszystkie inne na głowę. Teraz mam ochotę skusić się na krem, ale i na naturalne środki czystości przyjdzie pora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj chyba się skuszę ! Super wpis ❤️

    OdpowiedzUsuń
  4. Używam mydeł Yope i na razie nie planuję ich zmieniać na żadne inne. Mam suchą skórę, twardą wodę i rogowacenie okołomieszkowe na ramionach. Mydło bez SLS i SLES wyraźnie im służy, skóra jest w lepszym stanie, mniej się wysusza. W dodatku regularnie można je kupić w promocji za 11-12 złotych, co biorąc pod uwagę działanie i wydajność jest całkiem opłacalne (wcześniej równie zadowolona byłam z Sylveco, 20 zł/300 ml...). Zapachy są świetne - oryginalne i bardzo naturalne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mydła Yope mam 2 i bardzo sobie je chwalę. Bardzo ciekawią mnie ich produkty do domu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam płyn zielona herbata - niestety zapach mnie rozcazarował. Podoba mi się mydło waniliowej, ale wąchałam je 2 lata temu i uznałam, że jest na granicy bóli głowy, więc zakup nie doszedł do skutku. Dziś granica bólu głowy przesunięta i muszę raz jeszcze powąchać;)

    OdpowiedzUsuń
  7. miałam kiedyś probke zelu do mycia ale jakos specjalnie mnie nie zachwycil. z checia bym wyprobowala inne proukty np krem do rak :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Paulina Adamowicz14 września 2017 17:01

    Ty to potrafisz mnie przekonać do wypróbowania czegoś nowego, a w portfelu znów będą pustki ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię ich produkty, Są bardzo wydajne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szatę graficzną mają faktycznie cudowną !

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam o nich chętnie, przygarnęłabym kremik, a szata graficzna przecudna.
    Dodaje do obserwowanych:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam ich mydło werbenowe. Nie zamienię go już na nic innego. :) Z nowości mam 2 żele, dziurawiec i geranium (podejrzewam, że to będzie mój kolejny hit), ale na razie czekają na otwarcie, nawet nie wąchałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że osoby nie zdecydowane na zakupy produktów tej matki po Twoim wpisie będą pewne że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Używałam tylko mydeł w płynie, ale muszę wypróbować też żele pod prysznic :) Fakt, opakowania Yope ma przepiękne ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawią mnie właśnie ich środki czystości :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye