Liferia - Jesienna aura.

Halo halo ktoś mi powie jak to się stało, że już październik? Naprawdę czas mija tak niesamowicie szybko, że o upływających miesiącach zawsze przypomina mi fuksjowe pudełeczko pełne skarbów z całego świata. Jesienna aura to wrześniowy box mojej ulubionej marki Liferia, który dziś pokażę Wam w całej okazałości. Idei pudełka przyświeca regeneracja skóry po lecie i na ulotce informacyjnej znajdziemy kilka praktycznych porad jak przywrócić skórze piękny wygląd po upałach i wysokich temperaturach - naprawdę cenię sobie te mini porady Liferii, ponieważ jako jedyni na rynku zwracają uwagę na to by oprócz produktów dostarczyć też swoim klientkom pewną dawkę wiedzy. Nie przedłużając jednak... zajrzyjmy razem co tym razem znalazło się w pudełku.


Greenfrog Botanic (Anglia) - Żel do mycia ciała (TRAVEL SIZE - 100 ml./19 zł.)



Zamknięty w przepięknej tubie żel do mycia ciała bardzo mnie zaciekawił, poniważ jest to produkt organiczny i certyfikowany przez Vegan Society - jest też kosmetykiem Cruelty Free i pozbawionym parabenów, SLS i ALS - same rozumiecie... zaświeciły mi się oczy. Z tego co widzę na opakowaniu produkt został w 2017 roku nagrodzony przez Beauty Shortlist Awards ... czyżbyśmy więc miały tu prawdziwą naturalną perełkę? Jego zadaniem jest delikatne oczyszczenie ciała i jednoczesne nawilżenie - zawiera aloes oraz szereg ekstraktów pozyskanych z Himalajów (m.in. geranium i mięta pieprzowa), a jego opakowanie jest zaprojektowane tak by zabrać go ze sobą w podróż samolotem. Bardzo, ale to bardzo intrygujący kosmetyk i z przyjemnością go użyję.


Be Good (Anglia) - Propolis&Honey 2-in-1 Cream Cleanser (TRAVEL SIZE 30 ml./24 zł.)


I kolejna niezwykła ciekawostka z Anglii, która przychodzi do nas z maleńką muślinową ściereczką. Mamy tu do czynienia z delikatnym kremem myjącym na bazie miodu i propolisu, którego zadaniem jest delikatny, ale skuteczny demakijaż. Wzbogacony został także olejem abisyńskim, który przy okazji ma zapewnić efekt optymalnego nawilżenia. Szkoda, że jest to tylko miniatura, bo produkt naprawdę bardzo mnie zaciekawił, ale zostawiam go sobie w podróż wraz z tą maleńką ściereczką - w tym przypadku również jest to produkt i marka Cruelty Free.


OOH! (Anglia) - Oils of Heaven Moringa Face Oil (TRAVEL SIZE 49 zł./15 ml.)


Wyjątkowo w tej edycji mamy dużo Anglii, ale.. to naprawdę cudownie bo znowu mamy tu produkt stricte naturalny. Olejek moringa jest przeznaczony do pielęgnacji twarzy oraz... pod makijaż. Zawiera w sobie kwas oleionowy, witaminę A i C oraz chroni przed wolnymi rodnikami i intensywnie nawilża skórę. Można go stosować w połączeniu z ulubionym kremem lub solo. Przyznam szczerze, że jest mi to olej znany jedynie ze słyszenia i nie miałam nigdy z nim styczności natomiast jak się okazuje jest on bardzo drogi - za 15 ml tego cuda należy zapłacić aż 50 zł... No no Liferio oby tak dalej ku naturze! :)


NABLA (Włochy) - Cień w kremie w kolorze Christine (produkt pełnowymiarowy 50 zł.)


Ojojojoj jakie to śliczności! Kolor Christine urzekł mnie od samego początku - jest to cieplutki róż z domieszką brzoskwinii, który będzie pasował każdej cerze niezależnie od okazji. Jest niezwykle połyskujący i trwały (testowałam na dłoni i ciężko jest go nawet zmyć!), a fakt, że to produkt kremowy wystarczy na naprawdę długo - już wyobrażam go sobie jako akcent w matowym, brązowym makijażu oka. Cudo, cudo cuuuudo!


POSTQUAM (Hiszpania) - Konturówka do ust w kolorze Carmel (produkt pełnowymiarowy 30 zł.)


Kolejny produkt z kolorówki i kolejny bardzo uniwersalny kolor. Carmel jest bardzo brudnym odcieniem różu z domieszką brązu - początkowo wydaje się dość ciemna, jednak jej kolor na ustach spokojnie da się stopniować. Jest dość twarda, ale bardzo precyzyjna - marka POSTQUAM jest mi totalnie nieznana, więc bardzo się cieszę, że po raz kolejny Liferia daje nam możliwość poznania czegoś całkowicie innego. No a produktów od ust w moim przypadku nigdy zbyt dużo :)


Mimo obecności aż trzech miniatur i stosunkowo małej objętości samego pudełka po dłuższym zastanowieniu... naprawdę mi się podoba. Rzadko się zdarza, że każdy produkt będzie miał swój czas w moim życiu na 100%, więc właściwie to nie mam się naprawdę absolutnie do niczego przyczepić. Jest ciekawie, inaczej... jest pielęgnacja i uniwersalna kolorówka. Czego chcieć więcej?

A jak Wam się podoba?

19 komentarzy:

  1. Już na stronie Liferii widziałam zawartość i podobała mi się ;) Szkoda, że tyle miniaturek, ale cóż. Największy fun jest w poznawaniu nowości, a te niewątpliwie poznam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Znów się postarali :) Ja lubię poznawać miniaturki, bo naprawdę obecnie mamy tyle kosmetyków,że jest w czym przebierać :) Mniejsze pojemności mają więc swoje plusy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow. cudne pudełko. jestem zachwycona wszystkim co jest w tym pudełku oprócz konturówki, bo zbytnio nie używam ;), ale mimo wszystko pudełko świetne !!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa zawartość, może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie rewelacja! Wszystkie produkty mi się podobają i zużyję je z największą przyjemnością :) Moje pudełko dotrze dopiero jutro i nie mogę się doczekać, aż na żywo zobaczę ten cień Nabla :))

    OdpowiedzUsuń
  6. super zawartość, ja zacznę się nią cieszyć dopiero jutro :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawartość jest naprawdę świetna! Wszystko mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cień Nabli ma piękny odcień :D

    OdpowiedzUsuń
  9. fajne pudełko cien mi sie podoba

    OdpowiedzUsuń
  10. Cuuuudo! za każdym razem, po przeczytaniu Twojego wpisu o Liferii, jestem coraz bliżej zamówienia pudełka :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgodzę się - niby miniatury, ale... nie są to kosmetyki łatwo dostępne, drogeryjne, czy tanie. Mi się zawartość podoba!

    OdpowiedzUsuń
  12. Perfect Foundation1 października 2017 22:54

    Dla samego cienia Nabla kupiłabym to pudełko. Konturówka do ust też mi się bardzo podoba.

    OdpowiedzUsuń
  13. cien w kremie mi sie mega spodobal :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawartość wydaje się całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye