Mój plan jesiennej pielęgnacji twarzy.

W tym roku moja skóra przechodzi okres buntu - przesilenie dopadło także ją i postanowiła zrobić mi ostatnio bardzo bolesnego psikusa odrzucając całkowicie kurację kwasową, którą dla niej przygotowałam. Kiedy włączyłam kwas glikolowy z witaminą C do swojego małego rytuału zareagowałam bardzo silną alergią - skóra była niesamowicie podrażniona, sucha, a na całej twarzy pojawiły się czerwone wybroczyny. Bardzo długo zastanawiałam się skąd taka a nie inna reakcja - glikol od lat towarzyszył mi w trakcie jesieni i nigdy do tej pory nie spotkałam się z czymś takim - zasięgnęłam więc porady u osób znacznie bardziej doświadczonych w tej dziedzinie i okazało się, że moja skóra jest po lecie bardzo uwrażliwiona - nie mam pojęcia dlaczego tak się stało, ale okazało się, że muszę teraz całkowicie inaczej podejść do kwestii pielęgnacji - podejść do niej delikatnie, ale koncentrując się na jej dogłębnym odżywieniu i odbudowaniu po lecie tak by zyskała swoją naturalną, a utraconą gdzieś po drodze barierę ochronną. Dziś pokażę Wam jakie cztery produkty będą towarzyszyć mi w okresie jesieni -  podobnie jak w trakcie wiosny swoje wszystkie problemy powierzam mojej ukochanej marce wegańskiej - Nourish.





Magiczna emulsja z jarmużem...


Doza magii w kosmetykach? Myślicie, że to możliwe? Wyobraźcie sobie delikatną jak chmurka emulsję o perłowym, błyszczącym wykończeniu, która podpowie Wam kiedy skóra jest właściwie oczyszczona zmieniając swój odcień na kolor jasnej pistacji. Taka jest właśnie oczyszczająca emulsja z jarmużem 3D, która w kontakcie ze skórą i ciepłem dłoni zmienia swój kolor sygnalizując, że jest gotowa do zmycia. Jej niesamowicie intrygująca konsystencja i działanie spowodowane jest działaniem składników aktywnych takich jak kwas hialuronowy, probiotyki, jarmuż i czarna fasola afrykańska. Jej głównym zadaniem jest dokładne, ale bardzo delikatne oczyszczenie skóry oraz jej głębokie dotlenienie, oczyszczenie z toksyn i jednoczesna ochrona przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Kluczowym jednak składnikiem jest tu jarmuż, który od lat doceniany jest za swoje fantastyczne działanie oczyszczające skórę i cały organizm. W kosmetyce choć nie jest popularnym składnikiem to mam wrażenie, że zacznie być wykorzystywany częściej - odpowiada za spłycanie zmarszczek, redukuje opuchnięcia i jest bardzo silnym antyoksydantem. Tej emulsji nie da jej się odmówić wyjątkowości w żadnym aspekcie - fantastyczne, higieniczne opakowanie, niespotykana konsystencja i niesamowicie przyjemne uczucie "po", które mocno wygładza skórę... niczym magiczny peeling. Używam jej z ogromną przyjemnością i mam nadzieję, że dobre wrażenie jakie na mnie zrobiła pozostanie do końca okresu jesiennego. Jej cena to 151,40 zł. za 100 ml. (TU).



Pierwsze próby enzymatyczne...


Postanowiłam, że na okres odbudowy kondycji swojej skóry zrezygnuję z oczyszczania twarzy szczoteczką FOREO LUNA 2, która przede wszystkim pełniła w moim przypadku funkcję mocnego peelingu. Ekspert marki Nourish polecił mi więc peeling enzymatyczny - również na bazie wspomnianego wyżej jarmużu oraz dodatków takich jak granat, kaolin, olej ze słodkich migdałów, olej arganowy, olej jojoba i wiele wiele innych cudownych naturalnych ekstraktów. W przypadku tego produktu również mamy do czynienia z czymś zupełnie wyjątkowym bo... można go używać aż na trzy różne sposoby - do codziennego użytku jako produkt stricte oczyszczający (używać go jak tradycyjnego żelu/kremu do mycia), jako maskę złuszczającą (nałożyć na suchą skórę na dwie minuty) lub jako specjalną maskę oczyszczającą (nałożyć na suchą skórę, po 5 minutach spryskać tonikiem lub wodą termalną i wykonać masaż twarzy). Ja osobiście planuję wykorzystać go jako maskę złuszczającą - planuję ten zabieg powtarzać raz w tygodniu przez cały okres jesienno-zimowy. Jakie będą efekty - napiszę Wam w osobnym wpisie. Cena peelingu to 109 zł. (TU)


Ujędrniający krem odbudowujący.


Odbudowa - to jest właśnie to na czym teraz mi najbardziej zależy więc w ofercie Nourish znalazłam dla siebie rozwiązanie. Krem, który włączam właśnie do swojego planu pielęgnacyjnego ma zwiększać poziom nawilżenia po jego nałożeniu aż o 80% - jednocześnie jego zadaniem jest poprawa gęstości skóry i zneutralizowanie skutków niedotlenienia bądź stresu biologicznego. Jestem zachwycona jego wspaniałym opakowaniem i cudowną, lekką konsystencją, ale to w czym pokładam ogromną nadzieję to przede wszystkim skład bazujący na marokańskim oleju arganowym oraz oleju jojoba i słonecznikowym w towarzystwie bardzo ciekawych ekstraktów roślinnych takich jak aloes, róża z Jerycha czy ogórecznik lekarski. Pokładam w nim naprawdę ogromne nadzieje - póki co zachwyca mnie jego konsystencja, a cóż nam wyjdzie z tej przygody okaże się niebawem...  Cena kremu to 169,50 zł (TU)


Uderzeniowa dawka odbudowy.


Moja pielęgnacja oczywiście nie mogła się obyć bez żadnego serum - jest to zdecydowanie mój ulubiony rodzaj kosmetyku i towarzyszy mi na każdym etapie pielęgnacyjnym niezależnie od pory roku. Jako uzupełnienie swojego planu zdecydowałam się na przeciwstarzeniowe peptydowe serum arganowe o bardzo skoncentrowanej formule ukierunkowanej na profilaktykę przeciwzmarszczkową, odbudowę i głębokie nawilżenie skóry. Póki co nie mogę Wam powiedzieć dużo bo stosuję go od niedawna, ale po raz kolejny mamy tu do czynienia z ultralekką konsystencją, która wchłania się w skórę w kilka sekund pozostawiając ją gładką i nawilżoną. Bazowymi składnikami serum są : olejek arganowy, ekstrakt z jarmużu, róża Jerychońska i kluczowe tripeptydy stymulujące proces powstawania kolagenu. Cena serum to 169,50 zł.(TU).


Jestem bardzo ciekawa jak wygląda Wasza jesienna pielęgnacja - podzielcie się ze mną swoimi sposobami na piękną skórę po lecie :) Znacie markę Nourish? Co sądzicie o tych produktach? 

Buziaki!


11 komentarzy:

  1. Dobre składy i czarno-białe opakowania? Jestem kupiona! ;) Na początek chyba skuszę się na serum

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, ale mam nadzieję, że dzięki mnie zapamiętasz :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tej marki nie znam osobiście, więc nic nie szepnę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z Nourish znam jedynie emulsję oczyszczającą, o której nawet dzisiaj pisałam u siebie. Jest rewelacyjna! Jestem ogromnie ciekawa innych produktów tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej marki ale po Twoim opisie na pewno kiedyś wypróbuję ich kosmetyki . Szczególnie ciekawi mnie emulsja z jarmużem i serum. Ceny mają wysokie ale być może jakość produktów rekompensuje nie mały wydatek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam miniaturki i muszę przyznać, że to marka godna polecenia. Składy, konsystencja, zapach. Jest moc <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że pomimo ceny trochę mnie kuszą te produkty ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz widzę te kosmetyki. Ale z Twojego opisu brzmią bardzo ciekawie. A jeśli jeszcze Mazgoo poniżej poleca - to juz mnie kupiłaś.
    PS jak zwykle boskie fotki <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuje bardzo za ten wpis. Już dosyć długo chodzę koło tej marki i nie mogłam sie zdecydować. Skuszę sie na peeling i krem na pewno. Na serum pewnie tez, jak tylko wykończę obecne.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye