5 kosmetycznych grzeszków, które sama popełniam.

Wydawać by się mogło, że blogerce urodowej nie przystoi żadna wtopa - idealny makijaż, ciało wypielęgnowane na 100% i perfekcyjny manicure na każdą okazję. Dobre sobie - to wcale tak nie działa :) To, że od lat pasjonują mnie kosmetyki i wszelkie nowinki wcale nie oznacza, że nie zdarzają mi się wpadki... dziś porozmawiamy sobie właśnie o nich - o tych małych grzeszkach, które mimo wszystko zdarza nam się popełniać w codziennej pielęgnacji czy makijażu. Podzielisz się ze mną swoimi?


Wróżka zębuszka.


Hybrydowa historia... któż z nas jej nie zna. Nie dorobiłam się (jeszcze!) frezarki, a na aceton mam potworne uczulenie... toteż hybrydę ze swoich paznokci usuwam... zębami. Niech Was nie przeraża jednak ta praktyka bo o ile wiem, że robię źle, fuj i w ogóle jak tak można tak jednak mam to szczęście, że hybryda wcale nie przylega do moich paznokci tak mocno jak powinna więc wygląda to mniej więcej tak, że wystarczy ją podhaczyć i schodzi sama. Niemniej jednak - proszę po mnie nie powtarzać. Nu nu!



Rachu ciachu i do spania.


Przyznam Wam się, że po ciężkim dniu marzę jedynie o tym żeby zasnąć w swoim ciepłym łóżku - wtedy ograniczam się tylko i wyłącznie do demakijażu, pielęgnacji twarzy i szybkiego prysznica - nie balsamuję wtedy swojej skóry, nie nakładam żadnych masek, kremów do stóp i tego typu przyjemności... wtedy tylko i wyłącznie oddaje się przyjemności długiego snu. Niestety - dni takie zdarzają mi się bardzo często.



Stopy przyjmą wszystko!


No nie sposób się nie zgodzić, prawda? Właściwie nie wiem czy popełniam grzech niedbalstwa czy z kolei dopuszczam się rozpusty kiedy na stopach ląduje krem z wyższej półki co to na mojej twarzy nie robi nic. Wychodzę z założenia, że każdy zbędny krem, serum, maskę można wetrzeć w stopy i tak też czynię od ładnych kilku lat - ostatnio nawet zużyłam w ten sposób pomadkę do ust i przynajmniej sumienie mam czyste, że nic się nie marnuje. Czy to grzech?



O jeden włos za daleko...


O ile po wyjściu od fryzjera i cięciu mam niesamowity zapał do tego, żeby w swoje włosy wcierać wszystko co możliwe, czesać je w koczki do spania, nie używać prostownicy i tych wszystkich narzędzi zbrodni tak z czasem... po prostu mi przechodzi. Regularna pielęgnacja włosów w trybie zaawansowanym i PRO nigdy nie była moją specjalnością i myślę, że prędko się to nie zmieni. Po kilku tygodniach od cudownego objawienia włosowego powracam do starych nawyków czyli szampon, maska + serum na końcówki... i to tyle.



Komu by się chciało?


Na poranny makijaż mam jakieś 15 minut - same rozumiecie, że w tym czasie realnie nie da się stworzyć perfekcyjnego looku rodem z magazynu, więc nie raz i nie dwa zdarzy mi się, że omsknie mi się ręka gdzieniegdzie, ale niespecjalnie się tym przejmuję :) Wychodzę z założenia, że dla otoczenia to żadna krzywda kiedy blendowanie nie jest perfekcyjne, a kreska niekoniecznie ma grubość nitki - nigdy nie wykonuję poprawek, nie denerwuje się na swoje niezdarstwo i nie zmywam wszystkiego w popłochu :) Ps. Nie zauważyłabym żeby ludzie jakoś specjalnie bardziej ode mnie uciekali.


No dobra moje Panie... ja się właśnie wyspowiadałam, więc pora na Was - przyznajcie się co u Was kuleje i co świadomie robicie źle w procesach pielęgnacyjnych czy makijażu :)

Buziaki! :)




19 komentarzy:

  1. U mnie kuleje pielęgnacja stóp ! A przydałaby się akurat jak żadnej innej części mojego ciała !!! Mogę śmiało stwierdzić,że jak pokremuję stopy raz w miesiącu to sukces . Leniuch niemiłosierny jest ze mnie w tym temacie ... W kolorowym świecie zdarza mi się zamiast korektora pod oczy użyć podkładu - bo komu by się chciało co makijaż pamiętać o tym kroku haha no bywa !

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tą hybrydą, to mnie przeraziłaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. u mnie na stopy też lądują kremy i balsamy, które w innych miejscach niespecjalnie działają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. sama mam mnostwo grzechow :) moze sie kiedys przyznam haha

    OdpowiedzUsuń
  5. ha! nie mogé sié doczekac :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialne! Kradnę pomysł i sama coś więcej napiszę na ten temat, bo niestety mam o czym :-P

    OdpowiedzUsuń
  7. zaskoczę cię, ale hybrydy ściągam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja praktycznie w ogóle nie używam balsamów... a powinnam :( Jednak ani nie mam czasu ani chęci:(

    zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak - stopy przyjmą kompletnie wszystko =) Ostatnio zauważyłam, że rewelacyjnie działa na nie kakaowa maska do twarzy z Ziai... Nie uważam jednak tego za grzech - w końcu zadbane stopy i zużyte kosmetyki to całkiem niezły plus =)
    U mnie najbardziej leży pielęgnacja ciała - o ile kąpać się w pianie uwielbiam, to peelingów i balsamów używam już w ostateczności, kiedy moje ciało woła o wodę =)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zestaw Sephora jest bardzo uroczy <3 Zdjecia mistrzostwo <3

    OdpowiedzUsuń
  11. nie uważam, żeby grzechem było aplikowanie na stopy różnych kremów z wyższej półki, nazwijmy to rozpieszczaniem :D mój największy grzech dotyczy chyba włosów- nie lubię ich czesać :D a tak, to generalnie jestem całkiem święta :DD

    OdpowiedzUsuń
  12. Katarzyna Jolanta Ba2 grudnia 2017 01:48

    Jejku, a myślałam, że tylko ja zużywam nawet te drogie kremy nakładając je na stopy, jeśli do twarzy mi zupełnie nie odpowiadają. Zdarzyło mi się też nie raz wykorzystać pomadkę ale na dłonie :D Ja ròwnież nie lubię marnować kosmetykòw i ich wyrzucać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdarzyło mi się popełnić wszystkie te grzeszki więc możemy podzielić się na pół poczuciem winy :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Aj, niestety wszystkie grzeszki z wymienionych zdarza mi się popełniać :D My grzesznice!

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie też na stopach lądują wszystkie kosmetyczne "odpadki" :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Z hybrydami robię to samo! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ada Szczepańska11 grudnia 2017 23:26

    Też mi się zdarzy, ze rano coś nie wyjdzie. Kreski się różnią czy nie do końca pasujące cienie nałożę - No zdarza się, biorę to na klatę i myśl jutro bedzie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye