Make up 2017 - odkrycia roku.


Takkkk tak... wcale Was nie myli wzrok - zaczynamy podsumowania roku 2017 w kategorii make up! Ja też nie mam pojęcia gdzie i w jakim tempie minęło całe 12 miesięcy, ale kiedy dziś rano szukałam pomysłu na nowy post dla Was pomyślałam, że warto będzie w końcu zacząć rozliczać kosmetyczne zmagania tego roku i tym sposobem dziś zapraszam Was na przegląd perełek z kategorii makijażu - same godne polecenia produkty, więc... będę Was wodzić na pokuszenie! Specjalnie dla Was spośród ogromu produktów jakie testowałam w tym roku wybrałam po jednej, najlepszej sztuce z każdej dziedziny produktów makijażowych - konkurencja była naprawdę ogromna, więc musicie wiedzieć, że dziś rozmawiamy sobie tylko i wyłącznie o prawdziwych hitach. To jak? Zaczynamy.




Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : PODKŁAD

GOSH - #FOUNDATION DROPS (około 55 zł.)


Nie nazwałabym tego hitem tego roku... ale hitem mojego kosmetycznego jestestwa! Ten podkład sprawił, że naprawdę nie mam ochoty sięgać po nic innego, a umówmy się... mnie się to nie zdarza.  Cóż to jest za produkt! Cóż to jest za formuła! Ultralekki, zachowujący się trochę jak woda magik kupił mnie już przy pierwszym użyciu - jego lejąca formuła może być dla niektórych bardzo mylna bowiem może dać złudne odczucie niskiego krycia... tymczasem chowa się przy nim sam Revlon Colorstay. Absolutnie uwielbiam ten podkład za śliczne, pudrowe wykończenie, genialne krycie, leciutką jak piórko konsystencję i fakt, że katowana od pół roku dzień w dzień butelka jeszcze nie osiągnęła dna. Jest to produkt, który na stałe będzie pojawiać się w mojej kosmetyczce. Uwielbiam ponad wszystkie podkłady jakie posiadam!

Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : PUDER


DR IRENA ERIS - PROVOKE - LOOSE POWDER (85 zł.)


Niełatwo jest przekonać mnie do sypkich pudrów - sięgam po nie bardzo rzadko i zdecydowanie bardziej przekonuje mnie formuła kamienna, jednak ten tutaj gagatek sprawił, że zmieniłam zdanie. Kolorówka PROVOKE czyli dziecka Dr Ireny Eris towarzyszy mi od bardzo długiego czasu natomiast ten puder plasuje się na pierwszym miejscu jeśli chodzi o tę markę. Jest bardzo drobno zmielony, idealnie dopasowuje się do skóry, trzyma mat jakieś 6 godzin bez żadnego świecenia (mam cerę mieszaną) no i ma absolutnie piękne opakowanie... choć trochę kłopotliwe bo bardzo się rysuje jak same możecie zauważyć. W tym roku nie znalazłam żadnego lepszego pudru choć mocno konkurował z nim Revlon Colorstay. Wielki plus za ogromną wydajność i świetnej jakości puszek, który pozwala docisnąć produkt do skóry i przedłużyć jego trwałość.

Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : KONTUROWANIE


KOBO - FACE PALETTE NATURAL GLOW - 17 (64,99 zł.)


W kategorii konturowanie plasują się dla mnie produkty takie jak rozświetlacz, róż i bronzer jednak w tym roku nie znalazłam aż trzech osobnych kosmetyków, które wyjątkowo mocno mnie zauroczyły więc wybrałam jedną, totalnie wyjątkową paletę z najnowszej linii KOBO, która zawiera 4 rozświetlacze do modelowania twarzy światłem. Te przepiękne, absolutnie urzekające rozświetlacze zdobyły moje serce od pierwszego użycia i nie wyobrażam sobie żeby tej palety mogło zabraknąć w mojej toaletce - niestety uważam, że choć produkty są naprawdę cudowne to jednak zamknięcie ich w tak beznadziejnym, rozpadającym się i brudzącym opakowaniu w tej cenie to słabe posunięcie marki KOBO. Mimo tego sama formuła rozświetlaczy oraz ich zestawienie kolorystyczne, a także pigmentacja sprawia, że bez żadnych wyrzutów sumienia mogę ją polecić każdej fance gry światła na twarzy. Jest naprawdę piękna!


Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : KOREKTOR


MeMeMe - Correct&Perfect Concealer Kit (około 40 zł.)


Dość długo zastanawiałam się jaki korektor wybrać do tego zestawienia - jestem bardzo wymagająca jeśli chodzi o ten rodzaj kosmetyku, a okolica moich oczu i dość silne przebarwienia szybko weryfikują jakość produktu. Wahając się pomiędzy L'Oreal True Match a korektorem MeMeMe zdecydowałam się wybrać ten drugi ze względu na fakt, że zawiera dwa osobne kosmetyki - kamuflujący, mocno kryjący korektor i specjalny puder utrwalający, które razem tworzą duet nie do zdarcia przez długie godziny. Korektor MeMeMe jest produktem ciężkim i dość obciążającym, ale na mocne przebarwienia, sińce czy krostki jest dla mnie absolutnie niezastąpiony.


Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : TUSZ DO RZĘS


DEBORAH MILANO - DOUBLE EFFECT VOLUME&LENGTH MASCARA (około 40 zł.)


Właściwie to markę Deborah Milano mogłabym umieścić jako główny hit i wielkie odkrycie 2017, ale postanowiłam, że tym zagadnieniem zajmę się niebawem. Tymczasem w kategorii makijażu rzęs zdecydowanie wygrywa tutaj jedna z maskar o podwójnym działaniu i skręcanej szczoteczce, która pozwala uzyskać aż trzy różne efekty na rzęsach. Generalnie mam ogromne problemy ze znalezieniem tuszu, który by robił cokolwiek z tymi moimi trzema włoskami na krzyż i przy okazji nie osypywałby się po kilku minutach - ta masakra spełnia moje absolutnie wszystkie oczekiwania. Ma piękny, kruczoczarny kolor, przepięknie wydłuża i pogrubia rzęsy no i jest niesamowicie trwała bo nałożona o poranku wytrzymuje bez naruszenia do magicznego momentu demakijażu. Jak widzicie - mam ją w zapasie :)


Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : BRWI


WUNDERBROW (109 zł.)


Bez brwi jak bez ręki - oto moja kosmetyczna zasada numer jeden. Nie wyjdę z domu bez podkreślonych brwi i w tej materii też mam naprawdę duże wymagania. Odkrycie WUNDERBROW czyli półtransparentnego korektora pozwala mi na wykonywanie makijażu tej partii co drugi dzień - jeśli nie wiecie o czym mówię to WUNDERBROW jest jedynym, tak trwałym produktem do brwi na rynku, którego nie ruszy ani woda, ani pot, ani nawet płyn micelarny - do zmycia jedynie olejem i to przy dużym wysiłku. "Przykleja się" do skóry, działa na zasadzie henny i daje super możliwość naprawdę precyzyjnej pracy z kreską. Dla mnie totalny MUST HAVE choć przyznać mu trzeba, że nie jest łatwy w obsłudze.


Makijażowe odkrycie 2017 - kategoria : MAKIJAŻ OKA


SEPHORA WINTER WONDERLAND (149 zł.)


Cała seria Winter Wonderland, która wyszła spod skrzydeł Sephory jest naprawdę urzekająca, ale to właśnie ta paleta zamknięta w mięciutkim, skórzanym etui stylizowanym na kopertówkę skradła moje serce najmocniej. Pomijając już fakt naprawdę pięknego zestawienia kolorystycznego na wielki plus zasługuje tu jakość tych cieni - są genialnie, momentami nawet za bardzo napigmentowane, blendują się jak marzenie, a przy okazji nie trzeba nakładać pod nie żadnej bazy. Jako szczęśliwa posiadaczka kilku palet marki Sephora stwierdzam, że kolekcje limitowane są zdecydowanie lepszej jakości niż normalne. Uwielbiam tego cudaka!

Odkrycie makijażowe 2017 - kategoria: MAKIJAŻ UST

DEBORAH MILANO VELVET MATT (36 zł.)


Nie chcę się zagłębiać w ilość produktów do ust jaką posiadam (ale idziemy w grubo ponad setkę), więc same rozumiecie... wybór był niełatwy. Kiedy jednak analizowałam po jakie produkty sięgałam najczęściej znów okazało się, że hitem jest marka Deborah i ich genialne płynne maty, które zdeklasowały u mnie zarówno Golden Rose, DR Irena Eris czy chociażby Make up Forever - ta linia jest dla mnie mistrzostwem świata... jakież ona ma kolory! Ich formuła sprawia, że chce się je nakładać każdego dnia - suną po ustach jak mus, nie wysuszają, utrzymują się długie godziny i zjadają bardzo estetycznie bez wiórek czy wchodzenia w załamanie. O mojej miłości do tych produktów świadczy fakt... że mam je po prostu wszystkie.

To już wszystkie makijażowe odkrycia 2017 roku - jestem bardzo ciekawa czy znacie któregoś z moich ulubieńców. Dajcie mi koniecznie znać jak wygląda to u Was - macie jakiś hit, którym chciałybyście się ze mną podzielić? Czekam z niecierpliwością! :)

A tymczasem życzę Wam cudownego poniedziałku i owocnych przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia - widzimy się niebawem.




19 komentarzy:

  1. kosmetyki irena eris są godne polecania !

    OdpowiedzUsuń
  2. Perfect Foundation18 grudnia 2017 09:40

    Tak, pokazuj mi nowe szminki i cienie, jak ja chcę się zdetoksować zakupowo ;-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty kusicielko! Najbardziej zaciekawił mnie ten podkład, ale gdzie ja znajdę podkłady Gosha hm.......

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak - uwielbiam je naprawdę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam Aniu :D uznajmy, że Cię tu nie było :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Perfect Foundation18 grudnia 2017 11:31

    Niestety, tego nie da się odzobaczyć. Zrób lepiej zdjęcia jak wyglądają na ustach :-). Mam jeszcze 13 dni na zakupy :-).

    OdpowiedzUsuń
  7. fajna notka

    http://www.emiblog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Markę Provoke bardzo lubię - pudru nie miałam co prawda, ale wiele innych kosmetyków, które też uważam za świetne. Z kolei kolorówka Deborah mnie kusi, muszę kiedyś wypróbować te słynne pomadki:).

    OdpowiedzUsuń
  9. Z wszystkich Twoich cud mam tylko paletę Sephora, ale też nie dla siebie. Idzie pod choinkę dla siostrzenicy Artura. Za to polubiłam mniejszą wersję: brokatowo-liskową, testowałaś :)?
    Właśnie jutro mam zamiar zacząć pisać o ulubieńcach. Boję się tego! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego z ulubieńców. Paletkę Sephory oglądałam, w kolorach się zakochałam, ale jednak rozsądek wygrał.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podkładem mnie zaintrygowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam dwie płynne pomadki Deborah, ale nie wykluczam trzeciej lub czwartej :P

    OdpowiedzUsuń
  13. nie znam zupełnie niz z Twoich odkryć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam dwie pomadki Deborah i jedna jest super, a druga ok, ale i tak bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jakoś nie koniecznie jestem zachwycona podkładem Gosha. Krycie jest fajne, ale ta oleista formuła i tak bardzo płynna konsystencja doprowadzały mnie do szału 😊

    OdpowiedzUsuń
  16. zaciekawił mnie podkład, ale ma razie mam trzy w zapasie (podostawałam) :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mogę uwierzyć, że mamy już koniec roku. Też muszę się zabrać za taki wpis. Na pewno u mnie także pojawi się matowa pomadka Deborah 😍

    OdpowiedzUsuń
  18. hejka, marka deborah,gdzie mozna znalezc?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye