Zimowa pielęgnacja mojej twarzy.

Pod ostatnim "domowym" zdjęciem na moim Facebooku otrzymałam kilka pytań dotyczących tego co robię i czego używam, że moja cera wygląda tak dobrze - pomyślałam sobie, że to doskonała okazja do stworzenia wpisu bo generalnie to ciężko byłoby mi zamknąć to w kilku zdaniach. Do pielęgnacji twarzy podchodzę bardzo poważnie i nie pozwalam sobie w tej materii na duże eksperymenty - jestem posiadaczką cery mieszanej, ale bardzo bardzo wrażliwej, więc wszelkie odstępstwa od ogólnie przyjętych reguł kończą się w moim przypadku rozregulowaniem i zaburzeniem jej ogólnej kondycji - trzymam się głównie zasady bardzo mocnego oczyszczania, odżywiania i nawilżania, a w przypadku jakiś mocno widocznych problemów stawiam po prostu na dobrej jakości maski. Nie uważam żeby moja pielęgnacja była skomplikowana - trzymam się kilku podstawowych zasad, które odpowiadają potrzebom mojej cery, szukam dobrych, naturalnych składów i cóż... chyba mi to wychodzi na dobre bo tak naprawdę nie mogę powiedzieć, że mam jakikolwiek problem ze swoją skórą.



Demakijaż i oczyszczanie.


Po całym dniu noszenia makijażu moja skóra uwielbia oczyszczanie olejami - nakładam go bezpośrednio na dłonie i wykonuję mini masaż twarzy, który pozwala pozbyć mi się nie tylko każdego elementu makijażu, ale także poprawia mikrokrążenie i jest po prostu przyjemny w użytkowaniu. Produkt, którego aktualnie używam to nawilżająco oczyszczający olej marki Kozmetics (45 zł./30 ml.), który uwielbiam nie tylko ze względu na jego cudne, maleńkie opakowanie, ale fakt, że już kilka kropel tego olejku pozwala mi wykonać idealny demakijaż bez jakichkolwiek podrażnień nawet w okolicy oczu. Tym sposobem pozbywam się wszystkiego i przechodzę do mocniejszego oczyszczania twarzy za pomocą żelu na bazie mocniejszych detergentów - aktualnie towarzyszy mi żel micelarny z zieloną herbatą do cery mieszanej marki Bielenda (około 17 zł./200g), którym zmywam warstwę po oleju i tym samym finalnie kończę proces oczyszczania twarzy wieczorem.



O poranku natomiast sięgam po ultradelikatny żel myjący marki Santaverde (około 100 zł.) na bazie aloesu, którym oczyszczam twarz z resztek kosmetyków nakładanych na noc i łagodnie przygotowuję skórę do dalszych zabiegów. Odkąd pamiętam zawsze stosuję zasadę mocnego oczyszczania na noc i bardzo delikatnego mycia o poranku i moja skóra reaguje na to wprost idealnie. Po oczyszczaniu zarówno wieczorem jak i rano przechodzę do tonizowania.


Tonizowanie.


Nie wyobrażam sobie pomijania tego kroku w swojej pielęgnacji - uważam, że dobrze dobrany tonik/hydrolat/mgiełka potrafią zdziałać cuda, dlatego zawsze szukam naprawdę wartościowych produktów tego typu. Od baaaardzo długiego czasu jestem wierna eliksirowi Caudalie (130 zł./100ml), który genialnie pobudza skórę, pachnie taaaaaak orzeźwiająco i świeżo, że ma się wrażenie jakby wpadło w krzak mięty ;) no i nawilża na takim poziomie jak dobrej jakości krem - jest to mój wielki hit i odkrycie tego roku i używam go z czystą przyjemnością. Jest genialny pod każdym względem i szczerze polecam wypróbować.


Pielęgnacja okolic oczu i ust.


Oczy i usta to najbardziej problematyczna strefa mojej twarzy - usta od ciągłego noszenia matu często są przesuszone, dlatego regularnie używam cudaka, który dostałam od Hani - jest to miętowy peeling na bazie naturalnych składników, który jest ze mną każdego wieczoru. Wcześniej używałam wersji malinowej, natomiast mięta jest jeszcze lepsza bo pachnie i smakuje po prostu jak guma do żucia - po takiej mini kuracji złuszczająco nawilżającej mogę się cieszyć noszeniem matów każdego dnia bez obaw o kondycję swoich ust. Uwielbiam! Pielęgnacja moich oczu musi być naprawdę dobrze dobrana - mam skrajnie wrażliwe okolice, pracuję długo przy komputerze i borykam się z zaczerwienieniem i przesuszeniem, dlatego kosmetyki do tej strefy dobieram bardzo rozważnie. Obecnie już na wykończeniu mam genialny krem Global DNA marki Postquam (250 zł./10ml), który robi moim oczom taaaaaaaak dobrze, że mogłabym właściwie używać tylko tego produktu już na zawsze - świetnie nawilża, koi, zostawia po sobie wygładzającą powłoczkę... i mam wrażenie, że spłyca zmarszczki.



Właściwa pielęgnacja twarzy o poranku.


Po umyciu twarzy delikatnym żelem, nałożeniu kremu pod oczy i dokładnym stonizowaniu skóry przechodzę do moich dwóch produktów marki Sesamis z linii rozświetlającej - na początek nakładam żelowy toner o przepięknym, bawełnianym zapachu (79 zł./250 ml), który jest dla mnie swego rodzaju bazą nawilżającą pod esencję czyli produkt finalny, po którym nie nakładam już absolutnie niczego. Esencja Sesamis to ultralekka żelowo-wodnistwa formuła o bardzo skoncentrowanym działaniu nawilżającym i wygładzającym, która stanowi doskonałe podłoże pod makijaż. Uwielbiam zarówno toner jak i esencję, a o marce Sesamis jest zdecydowanie zbyt cicho, więc zamierzam to nadrobić :) Oba produkty pochodzą z Korei i mają naprawdę ciekawe i bogate w substancje naturalne składy, więc zachęcam Was by przyjrzeć im się bliżej.


Właściwa pielęgnacja twarzy na noc.


Powtarzamy schemat, o którym pisałam na początku - olej, mocny żel, tonik, krem pod oczy, peeling na usta i coś naprawdę mocno odżywczego. Aktualnie u mnie ratunkowy olejek Alba1913 czyli mojej ukochanej, polskiej marki kosmetyków z tradycją i cudowną ideą przekazywania wiedzy i receptur z pokolenia na pokolenie (300 zł./30 ml.), który robi z moją skórą prawdziwe cuda - ma działanie silnie odbudowujące i regenerujące, doskonale odżywia, daje mega nawilżającego kopa i pachnie tak doskonaleee... że jest to mój magiczny produkt, w którym mam wrażenie, że tkwi prawdziwa siła finalnego efektu jaki osiągam dziś na swojej twarzy. Niesamowicie zmiękcza skórę, sprawia, że jest rześka, wypoczęta... i ogólnie no same achhh i och :) Kocham markę Alba1913 :)


Produkty dodatkowe.


Dwa razy w tygodniu, przed nałożeniem maski oczyszczam swoją skórę szczoteczką FOREO LUNA 2 (799 zł.), która zastępuje mi wszelakie peelingi i genialnie przygotowuje skórę pod substancje aktywne z masek. Gdy zdarza się natomiast niespodzianka na twarzy w postaci niedoskonałości od razy traktuję ją niebieskim światłem z urządzenia FOREO ESPADA (649 zł.), dzięki czemu znika w ciągu doby - takie cuda :)



I na sam koniec pielęgnacyjnych zabiegów oczywiście maseczki - stosuję je dwa razy w tygodniu w zależności od potrzeb skóry. Gdy szykuje się jakieś wyjście lub po prostu widzę, że skóra prosi się o coś "upiększającego" sięgam po maskę Eisenberg Paris (299 zł./75 ml.), która w kilka minut sprawia, że staje się ona bardziej napięta, rozświetlona i rześka. Jeżeli mam problem z nadmiarem sebum czy rozszerzonymi porami sięgam po glinkę Rapan Beauty (około 15 zł./80g.). która z kolei po pięciu minutach zapewnia gabinetowe oczyszczenie i wyrównanie kolorytu. A gdy wszystko jest jak należy... sięgam po płaty, które są moją ulubioną formą odżywienia i tutaj jedyne czego się trzymam to fakt, żeby były dobre pod względem składu... a na co są konkretnie ukierunkowane to już mniej istotne - działam wielowarstwowo w tej materii.




I na tym koniec - nie używam już niczego innego, więc mam nadzieję, że zaspokoiłam Waszą ciekawość - jeśli macie ochotę to podzielcie się ze mną swoimi sposobami na piękną skórę. Znacie produkty, które pokazałam? Miałyście okazję coś stosować? Dajcie koniecznie znać, a tymczasem życzę owocnej soboty i równie pięknego całego weekendu :)

Buziaki!

9 komentarzy:

  1. Kurcze felek kartofelek! Miałam już nie robić zakupów, a tu ten wpis... w następnym miesiącu będę komentować spod mostu, ale za to jaka piękna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe szczęście przy mojej skórze sprawdza się zasada im mniej, tym lepiej ;) Też pokochałam olejkowe oczyszczanie twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mówiąc produkty, o których wspominasz są mi zupełnie obce. Ale mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę miała okazję wypróbować przynajmniej część z nich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zakochałam sie w olejkach do demakijazu, bałam sie nimi zmywać oczy , ale spróbowałam i jestem zakochana :D

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja cięgle jeszcze nie wypróbowałam olejków do demakijażu. Używam teraz tego żelu z Bielendy, ale u mnie niestety za bardzo wysusza skórę, żebym jeszcze do niego wróciła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowana większość tych produktów jest mi nieznana... W zapasach mam jednak krem pod oczy Postquam i bardzo się cieszę, że tak dobrze się u Ciebie sprawdza. Mam nadzieję, że u mnie będzie podobnie 😊

    OdpowiedzUsuń
  7. ten eliksir mi się podoba, chętnie bym go wypróbowała, ale jest dla mnie trochę za drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marta Jakub Bałys17 stycznia 2018 09:49

    Świetne kosmetyki do twarzy na okres zimowy najbardziej moją uwagę przykuł ten eliksir jak będę w sklepie muszę się mu jeszcze dokładniej przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawość zaspokojona też stosuję zasadę mocniej na noc z racji tego, że usuwam makijaż i wszelkie zanieczyszczenia z całego dnia, a nocą we śnie skóra się chce zregenerować i odpocząć, pokochałam olejki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye