Matowe pomadki Semilac. Najlepsze trwałe szminki na rynku.


Najgorętsza nowość tego roku - tak zdecydowanie mogę tak właśnie powiedzieć kiedy myślę o tym co zrobił Semilac dla swoich klientek - no bo któż by się spodziewał, że bezprecedensowa gwiazda na rynku hybryd postanowi aż tak bardzo zmienić swoją działalność... i zaproponować swoim klientkom kosmetyki do makijażu! I tak oto ku uciesze tysiąca fanek na rynku pojawiają się one - idealnie odzwierciedlające kolory lakierów hybrydowych w dwudziestu nasyconych i intensywnych odsłonach pomadki matowe. Tak, wierzcie mi... zapiszczałam z radości bo wiecie doskonale jak wielką miłością darzę produkty do ust - a jeśli już są matowe, nasycone, długotrwałe... i wychodzą spod skrzydełek mojej ukochanej marki - czego chcieć więcej, prawda? Po bardzo długim testowaniu nareszcie przyszedł czas by pokazać Wam je wszystkie... i radzę Wam - trzymajcie swoje portfele na wodzy - mogą się poczuć naprawdę zagrożone (mój już jest!, ale ... wcale nie żałuję).



... bo najlepszy kolor to trwały kolor, prawda? Idea towarzysząca tworzeniu lakierów hybrydowych marki Semilac została przeniesiona w dokładnie takiej samej formie na produkty do ust - głównym założeniem ma być nie tylko cudowny, intensywny kolor czy idealnie matowa formuła, ale przede wszystkim trwałość, która pozwoli cieszyć się nim przez długie godziny i jednocześnie zapewnić komfort noszenia - bez niepotrzebnego przesuszenia, ściągnięcia czy wchodzenia w naturalne załamania warg. Pomadki Semilac mają być dokładnie TAKIE SAME jak lakiery hybrydowe - wszystkie odcienie zostały stworzone na podstawie istniejących już kolorów w palecie tak by móc swoim klientkom zaproponować bliźniaczną opcję wprost z paznokci... na usta. Kto wie... a może to dopiero mały początek wielkiego zaskoczenia? Po cichu wierzę, że oferta makijażowa będzie się z czasem powiększać - no bo czy wyobrażacie sobie palety cieni stworzone na wzór bestsellerowych lakierów z kolekcji pastelowej? Albo królewskie brokaty inspirowane kolekcją Dance Flow? Tak... próbowałam wyciągnąć jakąkolwiek informację, ale wszystko okraszone jest wielką tajemnicą, więc cóż... pozostaje nam po prostu czekać na kolejne, wielkie zaskoczenie :)


Uwielbienie narodziło się tak naprawdę od pierwszego użycia... a raczej zobaczenia bo to co na pierwszy rzut oka jest widoczne to niesamowite, ciężkie i bardzo dobrze wykonane opakowania - utrzymane w stylu minimalistycznym, dość surowym, bez niepotrzebnych dodatków i udziwnień. Zwróciłam uwagę na bardzo dobrze skrojony aplikator o idealnej miękkości, który pozwala na precyzyjną aplikację przy jednoczesnym zachowaniu odpowiedniego nacisku dzięki czemu pomadka nie rozmazuje się zanim zdąży zastygnąć. A jeśli już przy konsystencji jesteśmy to trzeba koniecznie wspomnieć o musowej formie - lekkiej, nieobciążającej, a jednocześnie tak niesamowicie napigmentowanej, że naprawdę ... to trzeba zobaczyć na żywo. Wszystkie matowe pomadki, które mam (a mam ich prawie 60) nie dorównują marce Semilac pod względem nasycenia - i tak... to jest zdecydowanie ich największa zaleta.


W moje ręce póki co (i tutaj baaaaardzo mocno naciskam) trafiło pięć odcieni - skrajnie różnych bo swoją przygodę zaczęłam od bardzo mocnego fioletu (który swoją drogą... pokochałam tak bardzo, że już go zużyłam!), a skończyłam na idealnym, dziennym i wyważonym kolorze Indian Rose. Przechodząc w bardziej cukierkowe i dziewczęce odcienie trafiłam na Pink Rosa, aż w końcu ... dotarłam na skraj swojego uwielbienia - Sexy Red i jego niesamowita moc koloru, nasycenia i tak pięknego matowego wykończenia sprawił, że po prostu oniemiałam na punkcie tych szminek. Ale ale... to właśnie on - Ruby Charm spodobał Wam się najbardziej - neonowy odcień różu zrobił na moim Instagramie prawdziwą furorę kiedy nagrywałam dla Was filmy... i wiecie co? Tak - obok niego po prostu nie da się przejść obojętnie. Kocham te pomadki całym sercem! 


Och tak.. chwała Ci Semilacu - kocham te pomadki! Naprawdę... chciałabym znaleźć jakiś minus, ale nie mogę, nie potrafię i wcale nie chcę - no bo co powiedzieć o pomadce nałożonej o 7 rano, która o 14 po kilku posiłkach, wodzie i innych przyjemnościach wygląda równie pięknie? Powiem więc tylko tyle... łapcie je wszystkie - bez wyjątku. Pełną kolekcję pomadek znajdziecie na stronie Semilac w cenie 35,90 zł. za sztukę.

Ps. Będzie miłość także u Was? Dajcie koniecznie znać! :)


Do mojej małej sesji zdjęciowej użyliśmy koloru Indian Rose.


2 komentarze:

  1. Kosmetyczkaani16 maja 2018 18:34

    Mam odcień Indian Rose i jestem nim zachwycona!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawią mnie te pomadki :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye