Inteligentna pielęgnacja włosów. Naturalne kosmetyki do włosów Phyto Paris.

Naturalna pielęgnacja włosów to tak naprawdę ostatni etap mojego kosmetycznego przeistoczenia - celowo pozostawiłam ją na koniec bo przyznam szczerze i bez ogródek... nigdy nie było nam po drodze - mam wrażenie, że moje włosy karmione przez lata chemią niejako przyzwyczaiły się do pewnego sposobu traktowania i nijak mimo moich usilnych prób nie chciały przejść ze mną na jasną stronę mocy. Postanowiłam się jednak nie poddawać i szukać - szukać swoich ideałów, próbować różnych metod, obserwować i wyciągnąć wnioski. I tu rozpoczyna się historia z marką Phyto Paris, która stała się dla mnie światełkiem w tunelu - czy w końcu udało mi się znaleźć optymalne rozwiązanie dla siebie? Poznajcie dzisiaj razem ze mną trzy naturalne kosmetyki do pielęgnacji włosów profesjonalnej marki Phyto Paris do codziennej pielęgnacji włosów delikatnych i jednocześnie wymagających specjalnej troski.




Patrick Ales.


Wizjoner i założyciel marki Phyto Paris jest postacią naprawdę niezwykłą i bardzo bardzo inspirującą - tworząc swoje produkty nie tylko chciał oddać pokłon naturze i jej rozwiązaniom na problemy współczesnych kobiet, ale przede wszystkich pragnął podkreślić, że włosy to bardzo cenny, żywy dar i musimy mieć świadomość jak o nie zadbać we właściwy sposób. Patrick Ales wykorzystuje w swoich produktach niesamowitą ilość ekstraktów roślinnych - całość produktu to aż 95 % składników naturalnych - co więcej rośliny te hodowane są na własnych plantacjach przy udziale odnawialnych źródeł energii i z poszanowaniem dla otaczającego terenu. Marka Phyto Paris kładzie ogromny nacisk na zachowanie odpowiednich procedur tworzenia produktów w oparciu o ekologiczne rozwiązania, a wszystkie opakowania wykonane są z surowców wtórnych - kartoniki przykładowo tworzone są z półproduktów drewnianych, a na miejscu każdego ściętego drzewa sadzone jest nowe. Cóż - same widzicie... nie jest to zwykła marka, a ich produkty to nie masowa, bezpodstawna produkcja - tym zdobyła moje serce już na samym początku.



7 olejków eterycznych.


Przyznajcie się szczerze - czy kiedykolwiek przygotowałyście swoją skórę głowy na cały kolejny tydzień? Ja bez zastanowienia mogę śmiało powiedzieć, że nigdy i szczerze... nawet bym o tym nie pomyślała. Moje spotkanie z tym niezwykle uroczym maleństwem wywołało u mnie naprawdę ogromne pokłady ciekawości -  w jaki sposób olejki eteryczne mają pomóc mi przygotować i zadbać o moją skórę głowy i to na tak długi okres czasu? Skupmy się jednak nad tym niezwykłym połączeniu zapachowym... rozmaryn, szałwia, cyprys, kajeput (ok, tu mnie macie, nie miałam pojęcia cóż to), cytryna i olej z kiełków pszenicy - 7 składników, które w magiczny sposób mają pomóc mi w przygotowaniu skóry głowy na dalsze zabiegi pielęgnacyjne poprzez mikrocyrkulację, a jednoczeście uregulować pracę gruczołów łojowych i normalizować stan skóry głowy - brzmi bajkowo prawda? Eliksir ukierunkowany jest na osoby borykające się z problemami nadmiernego przetłuszczania się włosów (tak to ja!), ale także wymagających nawilżenia i w przypadku występowania łupieżu. Należy go używać tylko i wyłącznie raz w tygodniu przed myciem - należy kilka kropel wmasować w skórę głowy, odczekać 20 minut i umyć włosy - przyznajcie same, nie jest to zbyt wymagająca praca... a efekt. No przerósł moje najśmielsze oczekiwania! Zacznę od tego, że uderzająco mocny zapach ziół jest dla mnie aromaterapia - zapach jest po prostu niesamowity, to połączenie mocnej woni naturalnych ekstraktów z przebijającą się w tle cytryną sprawia, że faktycznie chce się tego używać ciągle... i ciągle. A tu psikus bo tylko raz w tygodniu :) Wcierka, albo eliksir jeśli wolicie takie określenie bardzo intensywnie zadziałał na mnie już od pierwszego razu - mam wrażenie, że po tej małej kuracji moja skóra głowy dosłownie spija wartości odżywcze z szamponu, o którym opowiem Wam za chwilę, a czas pomiędzy myciami zwiększył się aż dwukrotnie co dla mnie jest ogólnie rzeczą niepojętą. To co zauważyłam... blask! Moje włosy odzyskały blask - jestem po kilkutygodniowej kuracji produktami Phyto Paris, ale ten eliksir to jest zdecydowanie strzał w dzisiątkę  - nie dość, że pozwala mi cieszyć się świeżymi włosami znacznie dłużej to jeszcze tak cudownie zmiękcza nasadę, że włosy po prostu lepiej się układają i są podatne na zabiegi. Cudo!




Eliksir pochodzi z linii do problematycznej skóry głowy Phytopolleine, a jego cena waha się w zależności od miejsca zakupu w przedziale od 72 do 85 zł. za 25 ml.


Inteligentna moc oczyszczania.


Czego wymaga przeciętny użytkownik szamponu? Oczyszczania. Ładnego zapachu. Ewentualnie dobrej promocji. Czego natomiast oczekuje świadomy konsument? Jakości, dbałości o szczegół, dobrych składników, może nawet jakiejś określonej ideologii. A co jeśli to wszystko da się ze sobą połączyć i zaproponować... jeszcze więcej? Wyobraźcie sobie teraz szampon do włosów - wydawać by się mogło zwykły, podstawowy produkt, który każda z nas ma w domu, a do tego... inteligentną technologię. Tak tak - brzmi abstrakcyjnie, wiem i też na początku podchodziłam do tego z pewną dozą ostrożności. Phyto Paris proponuje nam inteligentny szampon, który naturalnie podczas oczyszczania będzie odtwarzać ekosystem skóry głowy, który normalnie zachwiany jest przez stres, zanieczyszczenia czy niewłaściwą pielęgnację. Jego zdaniem jest chronić dobroczynną florę bakteryjną na skórze głowy przy jednoczesnej eliminacji szkodliwych drobnoustrojów.  W swoim składzie zawiera między innymi mleczko owsiane i migdałowe, wywar z korzeni prawoślazu, wyciąg z liści oliwnych i pantenol. To co uderza od pierwszego spotkania z tym produktem to przede wszystkim bardzo intensywny, słodki i uwodzicielski zapach, który kojarzy mi się gdzieś z dalekimi wakacjami nad oceanem. Nie jednak o zapach tu chodzi, ale o działanie, które bardzo szybko da się zauważyć - nie będę absolutnie przeceniać jego możliwości bo jednak to tylko szampon, ale... on naprawdę robi wielką różnicę na włosach pod kątem miękkości, wygładzenia i nadania blasku - co więcej zauważyłam, że moja skóra głowy przetłuszcza się znacznie później... to naprawdę dużo jak na jeden produkt do codziennej pielęgnacji, prawda? Śmiem przypuszczać, że on zdecydowanie wie co robi mojej skórze naprawdę dobrze.




Szampon pochodzi z linii do każdego rodzaju włosów Phytoprogenium, a jego cena waha się w zależności od miejsca zakupu w przedziale od 50 do 60 zł. za 200 ml.

Nawilżający krem do codziennej pielęgnacji.


Mam wrażenie, że siódemka w przypadku makri Phyto Paris ma jakieś mistyczne znaczenie - po raz kolejny mamy do czynienia z produktem, którego sekretem działania jest siedem ekstraktów roślinnych. W przypadku pielęgnacji twarzy nie mamy wątpliwości, że kremy czy sera stanowią podstawę właściwiego działania... a tymczasem Patrick Ales proponuje nam przeniesienie tej procedury na nasze włosy. Miałyśmy już eliksir (albo inaczej serum)... pora więc na krem nawilżający do włosów - bliźniaczo przypominający produkt do twarzy. Mięciutka tubka, pojemność 50 ml, długi i obszerny opis oraz instrukcja stosowania - Phyto naprawdę chce żebyśmy dbałość o inne aspekty przeniosły na nasze włosy z taką samą intensywnością! Nasz krem bazuje na wspomnianych siedmiu ekstraktach roślinnych i ukierunkowany jest na włosy suche wymagające dogłębnego nawilżenia i odżwienia. W środku tego małego cudaka znajdziemy nagietek, prawoślaz, szałwię, rozmaryn, wierzbę, soję, łopian i rozmaryn... domyślacie się chyba jak przyjemne jest to połączenie dla naszego nosa? Tak tak... to jest dokładnie zapach Matki Natury. Skupmy się jednak na chwilę przy konsystencji, która jest dla mnie bardzo ciekawa - z jednej strony... jest bardzo, ale to bardzo lekka - mogłaby dać złudne uczucie raczej delikatnego działania, z drugiej strony... działa cuda! Wiem i mam świadomość, że w tym momencie się powtarzam, ale niesamowitym faktem dla mnie jest to, że krem zachowuje sie na włosach jakby był wypełniony silikonem - tak niesamowicie wygładza i tworzy na włosach tak przyjemny film, że to naprawdę jednocześnie dziwne i wspaniałe w odniesieniu do jego leciusieńkiej konsystencji. Wiem, że mnie zabijecie za powtarzanie słów, no ale to jest naprawdę cudowne uczucie. Uwielbiam swoje włosy po tym kremie - niewielka ilość robi tak ogromną różnicę w zachowaniu kosmyków, w ich podatności na układanie, w miękkości, w blasku... ach, kocham ten produkt!




Krem nawilżający pochodzi z linii do każdego suchych włosów Phyto 7, a jego cena waha się w zależności od miejsca zakupu w przedziale od 50 do 60 zł. za 50 ml.

No i teraz wyobraźcie sobie... scalenie ich wszystkich razem. Ich osobne działanie to jedno, ale połączenie jest po prostu kosmiczne - nawet mój mężczyzna zauważył różnicę - robiłaś coś z włosami? Tak, mam świadomość, że one żyją. I oddałam je pod opiekę Patricka. Wow... po prostu musicie je wypróbować.


Produkty marki Phyto Paris dostępne są w aptekach stacjonarnych np. Gemini oraz w aptekach i drogeriach online. Jeżeli więc zainteresowałam Was na tyle mocno żeby się skusić - szukajcie ich właśnie tam. :)

A tymczasem ja i moje żywe, piękne włosy pozdrawiamy Was ciepło i czekamy na Wasze komentarze - dajcie znać jak u Was z pielęgnacją w tym momencie, stawiacie na naturę w pielęgnacji włosów?



3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie spotkałam się wcześniej z tą marką, jednak Twoje pięknie prezentujące się włosy są wspaniałą reklamą i na pewno przyjrzę się bliżej tym produktom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Good day! I could have sworn I've been to tjis website before but after browsing through some of the post I realized
    it's new to me. Anyhow, I'm definitely happy I found it and I'll be bookmarking and
    checking back frequently!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye