Nowość na rynku - pędzle do makijażu SAY Makeup.


Gdybym dziś po raz pierwszy stawała przed wyborem pędzli do makijażu nigdy nie popełniłabym wielu błędów przeszłości. Pamiętam dokładnie jak kompletowałam swoje pierwsze akcesoria makijażowe - wybierałam tak naprawdę po omacku, a głównym kryterium, które determinowało mój wybór była cena. Nie zwracałam uwagi na rodzaj włosia, na skuwki, ani tym bardziej na ich wielofunkcyjność więc bądź co bądź doszłam do momentu, w którym miałam około czterdzieści różnych pędzli... i nadal kończyłam z mizernym efektem.Wieloletnie poszukiwania i doświadczenie nauczyły mnie w końcu, że dobry pędzel to inwestycja na długie lata, a cena to akurat ostatnie kryterium, na które powinnam zwracać uwagę. Niestety akcesoria do makijażu mają to do siebie, że za ich jakość należy po prostu zapłacić - nie ma w tym nic dziwnego i odkrywczego bo tak jest przecież w każdej dziedzinie życia, ale ten okropnie długi okres poszukiwań naprawdę dobrych akcesoriów makijażowym utwierdził mnie w przekonaniu, że żeby pędzel służył latami musi po prostu swoje kosztować - testowałam cały ogrom tańszych marek i zauważyłam, że niestety po czasie tracą na swojej jakości. Niedawno jednak odkryłam coś co zupełnie mnie zaskoczyło - nowość na polskim rynku SAY Makeup i ich serię pędzli o przepięknym designie, niesamowitym włosiu i absolutnie idealnej otoczce, która oprócz genialnej jakości zapewnia... poczucie luksusu. Poznajcie dziś razem ze mną markę SAY Makeup i ich niesamowite pędzle do makijażu.





Marka SAY Makeup jest nowością na polskim rynku i skupia się w okół tworzenia profesjonalnych pędzli do makijażu. W swoim portfolio na dzień dzisiejszy posiada 12 modeli, ale podejrzewam, że to jeszcze nie koniec. To co wyróżnia markę SAY Makeup to idea #creativeworks która promuje wyrażanie siebie poprzez tworzenie makijażu i jest przeciwna ukrywaniu się pod tonami kosmetyków. Marka wierzy, że każda kobieta może stać się kreatorką własnego wizerunku i inspirować tym przy okazji innych. Wszystkie pędzle marki SAY Makeup tworzone są ręcznie, a ich niepowtarzalny design utrzymany jest w granatowo-czerwonych barwach. To co bardzo ważne w przypadku tych pędzli - zostały w całości wytworzone z bezpiecznych, niealergizujących i syntetycznych materiałów. Mimo, że cała dwunastka różni się od siebie kształtem i zastosowaniem to łączy je jedna wspólna cecha - są dopracowane w najmniejszym szczególe... i po prostu urzekająco piękne.

say makeup box

Gra w szczegóły.


Sam wizualny aspekt naszych pędzli to dopiero wstęp do tego co czeka nas po ich zakupie - byłam absolutnie zaskoczona kiedy po otworzeniu paczki moim oczom ukazały się trzy osobne, przepiękne, solidnie wykonane pudełka. Po ich otworzeniu czeka na Was coś w rodzaju kosmetycznej niespodzianki - podnosisz wieczko, odchylasz gruby, granatowy materiał by ujrzeć swojego cudaka umieszczonego w zagłębieniu niczym najdroższe pióra do pisania na świecie. Jestem absolutnie zakochana w otoczce marki SAY Makeup - nigdy nie przypuszczałabym, że akcesoria do makijażu mogą być serwowane Klientkom w tak piękny i niesamowity sposób. Na spodzie pudełeczka znajdziecie także wyjaśnienie idei #creativeworks. Cóż - od samego początku widać, że marka wkłada ogrom pracy i serca w swoje produkty - tę jakość czuć od pierwszego wejrzenia. Ogromnie to doceniam.

pędzel do cieni say makeup

Włosie pędzli SAY Makeup jest dwukolorowe - od spodu granatowe i delikatnie przechodzi sobie w ognistą czerwień. Ta kolorystyka też jest wyjątkowa - nawet jeżeli przechowujecie swoje akcesoria razem bez problemu znajdziecie te wśród swoich innych narzędzi. Jeśli chodzi o syntetyczne włosie to zaskoczyło mnie ono swoją sprężystością - jest jednocześnie bardzo plastyczne, a z drugiej strony nie ma szans na jakiekolwiek odkształcenie nawet jeśli pędzle będą jechały z Wami w jakąś podróż. Moim faworytem pod względem włosia jest pędzel do pudru 11 Powder Brush, którym mogłabym się miziać bez końca :) Co ciekawe i wcale nie tak oczywiste w przypadku syntetyków - włosie jest niesamowicie mięciutkie i przyjemne w dotyku, a co najważniejsze - nie zmienia się to nawet w przypadku radykalnego prania po każdym użyciu. Ogromnie wielki plus ode mnie za mocno ściśnięte skuwki - zawsze zwracam uwagę na ten szczegół bo jednak podczas częstego mycia pędzle lubią się po prostu rozkleić - tu mam wrażenie, że nie ma takiej siły, która byłaby w stanie je zniszczyć.

say makeup brushes

11 Powder Brush - jest moim ulubionym pędzlem z całej trójki jaką posiadam ze względu na swój stosunkowo niewielki rozmiar. Jestem antyfanem wielkich, rozczapirzonych pędzli do pudru, które omiatają skórę niewielką ilością produktów. Propozycja od SAY Makeup jest gęsta, dość mocno zbita i pozwala nie tylko na dokładne nałożenie pudru, ale także na jego wtłoczenie w skórę co uwielbiam. Bez problemu można nim także nakładać podkład mineralny oraz bronzer. Naprawdę fantastyczne, wielofunkcyjne rozwiązanie.

Cena pędzla numer 11 to 139 zł. za sztukę.


say makeup pędzel do pudru

10 Angled Cheek Brush - to kolejna wielofunkcyjna propozycja. Maleńki, wykrojony na skos z zaokrąglonymi brzegami pędzel numer 11 to nie tylko tradycyjne rozwiązanie do różu, ale świetnie sprawdza się także do nakładania rozświetlacza, pudru pod oczami i w skrzydełkach nosa. Tutaj również doceniam dość niewielkie rozwiązanie, ponieważ po jego odpowiednim złapaniu palcami jestem w stanie wykonturować nim twarz w sposób bardzo profesjonalny.

Cena pędzla numer 10 to 129 zł.

pędzel do różu say makeup

Nie mogło oczywiście obyć się bez absolutnej podstawy jakim jest języczkowy pędzelek do nakładania cieni - w tym przypadku oznaczonym numerem 5. Jest to typowy języczek, który służy do nakładania cieni zarówno w formie prasowanej jak i kremowej, ale ja ukochałam go sobie do sypkich pigmentów, ponieważ dzięki temu, że włosie jest syntetyczne przepięknie wpracowuje cień w powiekę bez zbędnego osypywania. Świetnie nadaje się także do drobnych prac na twarzy - można użyć go do korektora, do punktowego rozświetlania twarzy, ale bez problemu sprawdzi się też w roli rozcierania kresek eyelinerem. Cudowne rozwiązanie!

Cena pędzla nr 5 to 89 zł.

say makeup brush number 5


Cóż mogę Wam powiedzieć - gdyby Mikołaj przyniósł mi resztę pędzli z kolekcji SAY Makeup chyba bym go zamknęła w złotej klatce z radości :) Jestem zachwycona nie tylko jakością włosia czy ogólnym wyglądem tych cudaków, ale doceniam także propagowaną przez markę ideę wiary we własne możliwości.



No bo komu nie podoba się stwierdzenie, że każda z nas może być kreatorką profesjonalnego wizerunku? :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye