Moja walka z atopowym zapaleniem skóry i postanowienia na nowy rok!



Mam 27 lat i przez 27 lat walczę z atopowym zapaleniem skóry. Z mniejszym skutkiem, niekiedy większym, ale ono nigdy nie pozwala o sobie zapomnieć. Myśl o tym, żeby spróbować czegoś innego, a jednocześnie wielorotorowego kiełkowała we mnie ponad rok - przyznam Wam szczerze, że jestem po ludzku zmęczona ciągłymi wizytami u dermatologów, badaniami, próbowaniem nowych potraw i diet. eliminacji mleka, pomidorów, orzechów i wszystkiego, co mi smakuje... bez skutku. Przyszły rok będzie dla mnie przełomem w kwestii działań - powiedziałam sobie, że albo teraz albo nigdy... i stworzyłam siedem postanowień, nad którymi będę pracować ile sił. A przy okazji ... spisałam to tu, dla Was - żeby móc siebie rozliczyć, a przy okazji być może zainspirować do zmian.


Nie dla poliestru i polamidu!


Do dziś pamiętam, jak moja Pani dermatolog w trakcie konsultacji zadała mi pytanie, które dało mi do myślenia - w co Pani jest ubrana? Z czego wykonana jest bluzka, którą obecnie ma Pani na sobie? Bingo. Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się, że po nocy spędzonej w puszystej, ciepłej piżamie świąd był tak silny, że potrafił mnie wybudzać ze snu... wtedy jeszcze nie przypuszczałam, że może być to wina materiału, który ma przecież styczność z moim ciałem. Obserwowałam... i okazało się, że na moje AZS ogromny wpływ ma właśnie materiał wykonany z poliestru i polamidu. To właśnie kontakt z nimi powodował u mnie zaostrzenie wykwitów i morderczy wręcz świąd - w kolejnym
roku obiecałam sobie eliminację takich ubrań, co już wiem, że będzie kosmicznie trudne, bo jednak jest obecny w wielu moich ulubionych częściach garderoby. Niemniej jednak uważam, że będzie to dobry krok, nie tylko w stronę dbałości o swoją skórę, ale także ekologię. Będzie to rok bawełny, lnu, alpaki i jeśli tylko pozwoli mi na to budżet, kaszmiru.


Całkowita eliminacja Methylisothiazolinone i Methylchloroisothiazolinone ze swojego otoczenia


Methylisothiazolinone i Methylchloroisothiazolinone to dwa konserwanty pochodzenia chemicznego, które obecne są w dużej ilości produktów z gamy myjących tj. żelach pod prysznic, szamponach czy innych tego typu kosmetyków spełniających funkcję oczyszczającą. Niestety bardzo często można je spotkać również w produktach do sprzątania - proszkach do prania, płynach do płukania, środkach do czyszczenia, a nawet ... w chusteczkach! Niekiedy da się je odnaleźć również w słoiczkowych kremach, które przez ich formę i kontakt z dłońmi narażone są na rozwój drobnoustrojów. Na szczęście weszło już rozporządzenie, które zakazuje stosowania ich w produktach niespłukiwanych i stosunkowo zastępuje się je czymś innym. Zadaniem tych dwóch cudaków jest hamowanie rozwoju bakterii w kosmetykach czy innych produktach i byłoby wspaniale, ale należą one do jednych z najbardziej uczulających substancji obecnych na rynku, o czym sama boleśnie (i to dosłownie) przekonałam się niedoczytując składu chusteczek do mebli. W moim przypadku wystarczy dosłownie chwilowy kontakt z produktem zawierającym te konserwanty i z automatu pojawia się u mnie bolesny, suchy, zaogniony wykwit alergiczny, z którym muszę walczyć około tygodnia. W nowym roku obiecałam sobie szczególną ostrożność - o ile z kosmetykami nie mam problemu, bo po prostu takowych nie kupuję, tak kwestia środków czystości jest dla mnie kluczowa. Niestety nie zawsze jestem u siebie, gdzie mam swoje ekologiczne i bezpieczne rozwiązania, a poza domem nie jest już tak łatwo o pełną kontrolę... no bo gdzie znaleźć skład hotelowego mydła do rąk czy w jaki sposób sprawdzić czym wycierany był blat? To będzie trudne, ale wierzę, że mi się uda. Do tej pory nie spotkałam się z silniejszą reakcją na dany składnik w kosmetykach niż w przypadku właśnie Methylisothiazolinone i Methylchloroisothiazolinone.


Zakup urządzenia oczyszczającego powietrze


No umówmy się... to duży wydatek, ale postawiłam go sobie za cel na przyszły rok. Niestety jestem tą szczęściarą, że oprócz alergii kontaktowej, posiadam również alergię wziewną na fruwające drobiny kurzu, roztoczy i pyłków kwiatowych. Kiedyś scrollując zupełnie bez celu Facebooka pojawiło mi się urządzenie marki Philips, które ma w 99% oczyszczać powietrze z alergenów, smogu i innych tego typu przyjemności, a przy tym zachować odpowiednią wilgotność. Poczytałam, zasięgnęłam opinii i doszłam do wniosku, że to może być dla mnie idealne rozwiązanie! Niestety na ten moment koszt jest ogromny, bo około dwóch tysięcy, natomiast uważam, że warto i będę starała się to zrobić w możliwie jak najszybszym czasie. Jeżeli ktoś z Was miał styczność z tego typu urządzeniem to chętnie poznam i Waszą opinię!

Dość sterydów?


Gdybym dziś pokazała Wam swoje ręce od łokcia do dłoni, zapytałybyście się mnie czy cierpię...na bielactwo i skąd u mnie te jasne plamy w pewnych miejscach. To jest jeden ze skutków długotrwałego stosowania sterydów na skórę - wybarwienie skóry, które nie dość, że wygląda nieestetycznie to jest kilkukrotnie bardziej narażone na wszelakie podrażnienia i kolejne wykwity (zrobiło się z tego takie zamknięte kółeczko). Niestety miejscowe sterydy działają szybko i efektywnie... do momentu ich odstawienia - one tylko zaleczają problem, a nie go leczą, dlatego tak niezwykle ważne dla mnie jest, by wprowadzić szereg zmian, o których dzisiaj Wam opowiadam. AZS to tak złożona choroba, że na jej nasilenie bądź złagodzenie mogą mieć wpływ najmniejsze kwestie, takie jak zjedzenie o jednej mandarynki za dużo. W tym roku jednak postanowiłam działać tak efektywnie i tak dbale, żeby wyeliminować sterydy ze swojego życia raz na zawsze i nie musieć wstydzić się plam depigmentacyjnych w ciągu lata. Tu zamierzam działać aż na trzy sposoby...


Oddaje pokłon konopi!


Przez ponad rok zgłębiałam tajemnicę rośliny, jaką jest konopia siewna. Pracowałam na tych produktach, czytałam historię ludzi, badania naukowe, wyniki doświadczeń... i tak, zdecydowałam, że w tym roku wreszcie wprowadzę suplementację na wszelkich możliwych poziomach. Nie mogło być inaczej i oddałam się w ręce ekspertów marki HempKing, z którymi jak wiecie ... tworzę linię kosmetyków i po prostu poprosiłam o pomoc w walce z AZS i nieustannymi alergiami. Pokładam w tych działaniach ogromną nadzieję i wierzę, że CBD przyjmowane doustanie oraz zewnętrznie pomoże mi się uporać z tym dziadostwem raz na zawsze.

CBD jest organicznym związkiem występującym zarówno w konopi siewnej, jak i konopi indyjskiej, jednak w zdecydowanie w większej ilości w przypadku tej pierwszej. CBD nie jest w żadnym stopniu psychoaktywny - można go bez problemu stosować tak naprawdę w każdym wieku. Najlepiej jeśli pozyskiwany jest metodą ekstrakcji CO2, która pozwala na wydobycie najcenniejszych substancji z konopi. Co ciekawe - naukowo stwierdzono już, że CBD nie powoduje absolutnie żadnych skutków ubocznych, a przynosi naszemu zdrowiu szereg dobroczynnych właściwości. Temat oddziaływania CBD na nasz organizm jest bardzo szeroki i tak naprawdę można by stworzyć w oparciu o to kilka bardzo długich postów, ale dziś skupimy się oczywiście na pielęgnacji. Naukowo udowodnionym faktem jest, że kannabioid CBD jest w stanie pomóc w walce z chorobami skóry takimi jak łuszczyca, egzema, atopowe zapalenie skóry, trądzik różowaty, a także wszelkie na wszelkie zmiany alergiczne, liszaje, potówki, podrażnienia czy chociażby odleżyny.

Kannabioid CBD ma przede wszystkim silne działanie łagodzące i co po raz kolejny zostało udowodnione w znacznie większym stopniu niż inne składniki naturalne walczą z powstałymi już stanami zapalnymi. Jest bogaty w kwasy tłuszczowe omega 3 i omega 6 oraz zachowuje pomiędzy nimi doskonałą synergię, dzięki czemu fantastycznie poprawia ogólny stan skóry. Po nałożeniu więc na zmienioną chorobą skórę odczuwa się znaczącą ulgę - zanika świąd, pieczenie i nieprzyjemne ściągnięcie. Bardzo wnikliwe i ciekawe badania naukowe, w które się zagłębiałam niedawno udowodniły, że kuracja CBD jest w stanie zaleczyć zmiany trądzikowe na porównywalnym stopniu co silne, sterydowe leki na receptę! A to w pełni naturalna substancja dostępna praktycznie na wyciągnięcie ręki! Co ciekawe w trakcie doświadczeń na osobach borykających się z problemem trądziku zauważono, że dzięki takiej kuracji nie ma mowy o potrądzikowych bliznach - skóra jest zregenerowana, a po zmianach zapalnych nie ma ani śladu. Bardzo żałuję, że mamy tak niską świadomość dobroczynnych właściwości CBD, ponieważ wielu dermatologów mogłoby spokojnie przejść sobie na emeryturę. Kolejnym ciekawym zjawiskiem jest silne i skuteczne łagodzenie wszelkich stanów alergicznych - wysypek, świądów, egzem, atopowego zapalenia skóry, które są bezpośrednio połączone z naszym układem odpornościowym oraz występującymi alergenami - dowiedziono, że CBD przy regularnym stosowaniu jest w stanie zniwelować problem od zera. Po takich argumentach stwierdziłam, że dość mam faszerowania swojego organizmu sterydami - w nowym roku działam od wewnątrz i zewnątrz! 

Do stosowania na zewnątrz wybrałam 1% olejek RAW, który będę łączyć z emolientami i po prostu smarować się wszędzie tam, gdzie już jest, albo ma zamiar (jestem w stanie to oszacować, bo skóra daje mi znaki) się pojawić wykwit. Do tego maść konopną, która już w składzie zawiera emolienty - zobaczymy, które rozwiązanie wybierze moja skóra... i gwóźdź programu, czyli suplement doustny.


Suplementacja CBD


Nie będę ukrywać, ale smak oleju konopnego jest dla mnie nie do przejścia. Nie lubię jego smaku, zresztą ja nie lubię nic co związane z ziołami - nie pijam herbaty, nie lubię ziołowych przypraw i jestem w tej materii bardzo upartym stworzeniem. Na całe szczęście HempKing pomyślał i o takich tworach, jak ja wypuszczając na rynek... kapsułki! Olej CBD w kapsułkach to idealne rozwiązanie dla mnie! Oleje CBD mają gorzki orzechowy smak i nie każdemu musi on przypaść do gustu. Dodatkowo w formie kapsułki olej jest łatwiej przyjmować niż za pomocą kroplomierza. Powiem Wam, że ja to się zawsze bałam tego kroplomierza - a to wcisnę za dużo, a za mało... ja jestem sierota w suplementy czy leki, także same rozumiecie. A tutaj...wystarczy przyjmować jedną kapsułkę na dzień. Mamy tu pełne spektrum kannabinoidów, flawonoidy, terpeny, a także bogactwo kwasów tłuszczowych omega-3, omega-6 i omega-9, czyli dokładnie wszystko to, co ma mi pomóc w moim problemie. Co ciekawe jedna kapsułka CBD dostarczy organizmowi odpowiednik 4 kropli olejku CBD 5% lub 2 kropli olejku 10%, a jest to dawka odpowiednia do walki właśnie z AZS, czy innymi chorobami skórnymi np. łuszczycą. Marka HempKing, jako jedna z niewielu na rynku... posiada certyfikat niezależnego laboratorium, potwierdzający skład kapsułki, więc żeby nie było, że to jakieś pitu pitu, jak w reklamach - na to wszystko są odpowiednie badania.

Moją walkę z AZS rozpoczynam zatem na trzech frontach - olejku do emolientów, maści konopnej i kapsułek CBD. I naprawdę wierzę, że to trio pozwoli mi efektywnie zakończyć tę batalię.


Czysto psychologicznie


AZS jest chorobą psychosomatyczną, a to w praktyce oznacza, że ma silny związek z psychiką. I tym samym, jeżeli w moim życiu pojawiają się problemy, stres... wykwity niesamowicie mocno się nasilają. Stres ma ogromne znaczenie dla intensywności pojawiających się plam i świądu - widać po mnie od razu, że coś jest nie tak, ponieważ pod wpływem stresu są one znacznie bardziej rozległe i zaognione. To jest najcięższa kwestia to ogarnięcia, ponieważ wiadomym jest... że problemów w życiu nie da się uniknąć. Mocno jednak myślę nad podjęciem terapii, która pozwoliłaby mi znosić wszelkie trudności w inny, mniej angażujący mnie sposób. Mój dermatolog też radził mi pomyśleć właśnie o tym, by zadbać nie tylko o ciało... ale przede wszystkim o duszę.


Ten wpis jest dla mnie niezwykle ważny... bo pokazuję Wam siebie i część swoich problemów. Problemów towarzyszących mi od dziecka i problemów przez które byłam strasznie piętnowana. Trzymajcie za mnie kciuki!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye