The best of

ABSOLUTNY HIT TEGO ROKU | Letni zawrót głowy z Bomb Cosmetics.

09:00:00 Hushaaabye 59 Komentarze

Cześć Kochane

Kiedy pokazywałam Wam co tam nowego wpadło do mojej kosmetyczki zdecydowanie największe zainteresowanie wzbudziły w Was produkty marki Bomb Cosmetics i wiecie co... wcale się nie dziwię! Te cudowne, kolorowe opakowania przyciągają wzrok od pierwszej chwili i wierzcie mi, że ja o tych kosmetykach śniłam już nocami. O Bomb Cosmetics krążyły już legendy - cudowne zapachy, fantastyczne działanie no i kompletne wariactwo form, opakowań i konsystencji sprawiły, że szybciutko zaczęłam szukać dla siebie rozwiązania. Zestaw, który dziś Wam pokażę sprawił, że totalnie zwariowałam na ich punkcie - te kosmetyki pachną i wyglądają tak, że jestem w stanie zapomnieć o ich cenach i chcę się jedynie rozkoszować, rozkochiwać i w ogóle zamknąć pod kluczem w łazience... 
http://kosmetykomania.pl/

 

Nie oceniaj książki po okładce.

Same przyznajcie, że pierwsza myśl gdy patrzy się na te kolorowe cuda to genialne opakowania - tak tak Bomb Cosmetics słynie z niebanalnych rozwiązań i to nie przypadek, że peelingi wyglądają jak najprawdziwsze lody, kule kąpielowe zaprojektowane są na wzór muffinek, babeczek i innych słodkości, a produkty do pielęgnacji ciała wyglądają jak słoiczki z pysznościami domowej roboty. To wszystko przyciąga wzrok i sroczki takie jak ja z pewnością nie przejdą obojętnie. Druga sprawa ... ZAPACHY! Kula kąpielowa, która w momencie gdy piszę ten post już dawno utonęła w wannie wypełniła mi zapachem całą łazienkę, a gdy nasmaruję swoje ciało malinowym masełkiem nie potrzebuję żadnych perfum przez cały dzień. Chemia? Jak się okazuje wcale nie - Bomb Cosmetics to także świetne składy bogate w substancje nawilżające i oleje. Ja zwariowałam i mam nadzieję, że dacie się ponieść temu szaleństwu razem ze mną.

 

Nietuczące słodkości.

Dominującymi produktami u Bomb Cosmetics jak sama nazwa marki zresztą wskazuje są wszelkiego rodzaju kąpielowe umilacze o kształtach, zapachach i kolorach jakie nie śniły się nikomu. Naprawdę jestem pod ogromym wrażeniem mnogości tych kosmetyków i kunsztu ich projektów oraz wykonania. W asortymencie można przebierać długimi godzinami i jeżeli podobnie jak ja jesteście fankami gadżetów umilających kąpiele to punktem obowiązkowym na liście muszą być właśnie kule, a że zapachów i rozwiązań są dosłownie dziesiątki każda z Was znajdzie coś dla siebie. Poza tym każdy z nich robiony jest ręcznie co na mnie robi ogromne wrażenie.

Piżmowa sowa.

Bohaterka tego kawałka tekstu wystawiła mnie na moralne bolączki - sowa jest tak słodka i tak urocza, że utopienie jej w wannie i patrzenie jak się rozpuszcza jakoś nie do końca mi odpowiadało (sowę więc odczepiłam, uratowałam i leży sobie schowana w pudełku). Niemniej jednak... kula ta przepełniona jest eleganckimi, męskimi, perfumeryjnymi nutami. Ma w sobie odrobinę złotego brokatu, który pływa sobie później w wannie, więc jeśli nie lubicie to zdecydujcie się na inny wariant. Cóż - bomba wypełnia łazienkę taaaaaaaaaakim pięknym i intensywnym aromatem... przystojnym w dodatku bo ten męski zapach to dla mnie strzał w dziesiątkę. Cudownie nawilża skórę (w składzie znajdziemy masło kakaowe, olejek lawendowy, mleko oraz rozmaryn). Ma także właściwości kojące i uspokajające (tak tak w marzeniach o przystojniaku łatwo odpłynąć) :) Jej cena to 13,90 zł (KLIK) choć śmiało można jej użyć dwa razy.

Herbaciana babeczka.

O wyglądzie i zapachu tej babeczki najlepiej świadczy fakt, że mój niespełna dwuletni synek chodził za mną i krzyczał "mama am" za każdym razem gdy widział ją przy okazji kąpieli. No cóż... kolejny majstersztyk wizualny - babeczka skrywa w sobie maleńki różowy kwiatek, który rozwija się w wannie :) Podobnie jak w poprzedniej bombie i nasza babeczka zawiera w składzie substancje nawilżające - masło kakaowe, masło shea a także olejki z geranium i kadzidłowca. 20 minutowa kąpiel w otoczeniu takiej muffinki sprawia, że nie trzeba później używać jakichkolwiek balsamów. Wariant herbaciany jest nieco orientalny choć nie przytłaczający, ma w sobie słodkie nuty i ten zapach zarezerwowałabym sobie na zimowe wieczory. Jest nieco mniejsza od kuli i kosztuje 11,90 zł (KLIK).

 

Cukrowy peeling maślany.

Zaraz po bombach kąpielowych największym hitem jeśli chodzi o Bomb Cosmetics są peelingi i scruby do ciała, które tak jak wspomniałam wyglądają po prostu jak prawdziwe lody. Wariantów zapachowych jest tak dużo, że można dostać prawdziwego oczopląsu :) Ja na swojej liście mam już kolejne dwa, które po prostu muszę wypróbować w niedługim czasie. Ten, który widzicie na zdjęciu to peeling cukrowy o zapachu masła... tak tak, ja też nie byłam sobie w stanie wyobrazić o co tutaj naprawdę chodzi. W praktyce mamy tu do czynienia z bardzo jogurtowym zapachem - świeżym, lekkim, ale otulającym i idealnym na taki wczesny okres wiosenny. Bazuje oczywiście na cukrze - dalej mamy glicerynę, masło shea, olej słonecznikowy, olej z drzewa sandałowego oraz olej szałwiowy.

 Uwaga! Produkt wyłącznie do użytku zewnętrznego - znalazłam tę frazę na opakowaniu i wnioskuję, żeby umieścić ją większymi literami! Spójrzcie na środek - wygląda jak gęsta, bita śmietana, albo jak jakieś kokosowo-śmietankowe lody - można zanurzyć nos w tym opakowaniu i tak sobie trwać i trwać i trwać. Peeling nie jest ostry, ma raczej dużo, ale bardzo malutkich drobinek przez co można go sobie śmiało używać i codziennie (chociaż mi po prostu szkoda) bo jednak szybciutko znika. W przypadku tego produktu skóra także pozostaje mięciutka, gładka i wspaniale nawilżona. Jego cena to 39,90 zł (KLIK) ... a ja już zacieram łapki po kolejne!

 

Malinowe masło do ciała z połyskiem.

Zacznę w ogóle od tego, że kiedy otworzyłam opakowanie tego masła po raz pierwszy to zabił mnie jego cudowny, prawdziwie malinowy zapach, który od razu na myśl przywołał gumę Mamba! Jest niemalże identyczny i tak intensywny, że po nałożeniu na skórę nie ma mowy o jakichkolwiek perfumach - on pachnie tak, że wszystko inne wypada przy nim blado. Dosłownie. Bo nasze masełko oprócz tego, że zawiera 30% czystego masła shea to przy okazji ma w sobie miliony relfeksów (nie brokatu!), które dosłownie rozświetlają skórę tak jak nasze ulubione kosmetyki na kości policzkowe. Bajer, prawda? :)

Skład masełka jest naprawdę dobry i choć nie brak mu też chemicznych składników tak masło shea, masło kakaowe czy olejek słonecznikowy wykonują tutaj niesamowitą robotę. Mimo, że ten kosmetyk ma pozornie leciutką, jogurtową konsystencję to na skórze zachowuje się naprawdę przyzwoicie i zapewnia dużą dawkę nawilżenia choć nie wiem czy ten błysk do końca będzie wszystkim odpowiadał - na szczęście w asortymencie znajdziecie tyle rodzajów tego masła, że i tak każdy będzie zadowolony. No czy nie jest śliczne?! Jego cena to 39,95 zł (KLIK).

Kuracja do usta Truskawkowe Daiquiri.

Ta zagadkowa nazwa nic mi nie mówiła... pogrzebałam więc sobie w poszukiwaniu informacji i okazało się, że nasze Daiquiri to nic innego jak alkoholowy koktajl - niegrzecznie :) To by co nie co tłumaczyło jego cierpki smak, który nie do końca mi odpowiada. Nasze masełko pachnie typową, rześką truskawką i oczywiście bazuje na samych wspaniałych składnikach nawilżających - mamy tu olej kokosowy, ekstrakt z aloesu, wosk pszczeli, lanolinę, uwodniony olej rośliny, olej ze słodkich migdałów, olej z konopii i oliwę z oliwek. Chyba nikogo nie zdziwi jeśli napiszę, że naprawdę genialnie te usta nawilża, sprawia, że są odżywione i miękkie? Dla mnie ten skład jest mistrzowski i w sumie to chyba jeszcze nie spotkałam się z tak naturalnym balsamem do ust w tak fajnej cenie 15zł (KLIK). Wersję arbuzową muszę mieć koniecznie!

Kuracja do rąk Marakuja&Shea Bliss.

Na koniec zostawiłam sobie produkt, który dałam w prezencie mojej mamie, której ręce przez ciężką pracę narażone są na skrajne przesuszenia, pęknięcia i ogromne odwodnienie. Kuracja Bomb Cosmetics ma zapewnić ekstremalny zastrzyk nawilżenia i odżywienia dzięki olejom z szałwii, bergamotki oraz winogronom. Jest bardzo gęsta i otulająca co zresztą za chwilę zobaczycie na zdjęciach, a mimo wszystko nie zostawia oblepiającej warstwy. Pachnie przyjemnie, ale ja nie jestem w stanie jasno określić tego aromatu - nie mam pojęcia jak pachnie marakuja, ale wierzę, że właśnie jak ta kuracja.

Ze względu na fakt ezgemy na dłoniach nawet nie próbuję stosowania tego typu kosmetyków bo wiem, że mogłoby wywołać podrażnienie ( wywołuje je nawet ciepła woda) więc same rozumiecie. W każdym razie moja mama używa tego masełka i jest naprawdę zadowolona, choć mówi, że zapach nie do końca jej odpowiada. Twierdzi, że sucha skóra dostaje prawdziwego kopa nawilżającego, a skrajnie przesuszone miejsca są bardziej elstyczne, więc wnioskuję, że robi to co ma robić. Poza tym widzę, że to opakowanie jest praktycznie nie do zużycia - przez tę gęstą konstystencję wystarczy odrobina by w całości otulić ręce. Jego cena to 39,95zł (KLIK).

No cóż ja mogę więcej dodać - produkty Bomb Cosmetics okazały się totalnym hitem tego roku i z pewnością znajdą się w zestawieniu podsumowującym ten rok. Wspaniałe zapachy, ogromny wybór, świetne i składy i całkiem niezłe ceny sprawiają, że ostatecznie przepadam i ogłaszam miłość do grobowej deski - seria arbuzowa, kokosowa czy wiśniowa już są na mojej liście - poza tym Bomb Cosmetics oferuje także mydełka glicerynowe, szampony w kostce, maski do włosów i do twarzy... istne szaleństwo! A wszystko to oczywiście u Kosmetykomanii.

Ach ach achhhh... i co Wy na to?

Inne w tej kategorii

59 komentarzy:

  1. Kiedy widzę takie babeczki to jest ten moment kiedy żałuję że nie mam wanny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Opakowania to małe mistrzostwo, bardzo dobrze że dali te ostrzeżenia ;D Zapachowo z tego co piszesz też bajka <3 Nic tylko kupować ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Takkkkkkkkkk zdecydownie brać ile się da :D

    OdpowiedzUsuń
  4. No coś w tym jest... ja nie wyobrażam sobie niczego innego niż wanna :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta babeczka jest super! Aż szkoda byłoby ją rozpuszczać w wannie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Bomb Cosmetics. Miałam kule, muffinki, peeling i świecę, wszystkie te produkty bardzo lubiłam i na pewno jeszcze kiedyś wrócę do tej marki, największą chęć obecnie mam na masełka.

    OdpowiedzUsuń
  7. O rety jak to pięknie wygląda! Aż szkoda używać, szczególnie tych kąpielowych umilaczy. Też bym nie miała sumienia by sówkę utopić! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba wraca mi ochota na jakieś zakupy :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Wraca? :D u mnie nigdy nie ginie hahhaha :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Takkkkk... Te wszystkie babeczki, muffinki... Zakochałam się totalnie :) to troszkę taki odpowiednik Lush :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooo a jak z jakością świec?

    OdpowiedzUsuń
  12. Dokładnie :D one mogą śmiało robić za element dekoracyjny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To był taki żarcik ;D
    Na razie na koncie pustki, ale jeszcze parę dni i może jakieś zakupki będą;D chociaż po ostatniej wizycie w TBS niepowinnam :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Dokładnie właśnie o tym pomyślałam. Nie da się ich nie porównać. Wyglądają równie smakowicie, wierzę że też równie bosko pachną :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądają uroczo, szczególnie te babeczki. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś też tak myślałam puki nie zaczęliśmy urządzać swojego malutkiego mieszkanka ;) Nie było mowy o wannie bo mamy malutką łazienkę niestety. Mogę jedynie udać się do rodziców :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Ty to zawsze znajdziesz coś ciekawego :D. piękne zdjęcia , od razu przykuwają wzrok.
    ale gdybym miała kupować wszystko to co mi się podoba to łazienki by mi nie starczyło :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadza się są absolutnie inne niż wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja generalnie lubię wyszukiwać - nie lubię powielania tematów, choć są kosmetyki bardzo popularne, które i u mnie się pojawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Prawda :) Cała seria tych kosmetyków jest dokładnie taka jak piszesz- urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uff :D


    No właśnie... u mnie też pusto, a koszyk w YR wypełniony hahah :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Ojj tak... co prawda dużo jeszcze przede mną, ale to piżmo z kuli pachnie niezwykle elegancko więc na pewno kupię sobie coś jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. No tak rozumiem :( Ale pod prysznic też już wymyślają różne bajery :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nic nie miałam, ale już widzę faworyta - masełko z połyskiem :D

    OdpowiedzUsuń
  25. i obowiązkowa bomba do kompletu <3

    OdpowiedzUsuń
  26. lubię, akurat tych zapachów nie znam

    OdpowiedzUsuń
  27. Kinia my razem to w Providencie skończymy :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Używałam jak dotąd tylko kul do kąpieli, ale pachniały obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wyglądają przesłodko :))))

    OdpowiedzUsuń
  30. Ale jędza, tak kusić ludzi :D :D :D Wszystko chcę :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Miałam dopiero ich jedno masełko do ciała ale na pewno skuszę się na inne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Koniecznie Madzia koniecznie! Musisz nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Kochana musisz spróbować peelingi <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Te zdjęcia, te słodkości, no kuszą mnie nooo :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Wyglądają na prawdę cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mój Mały Kawałek Nieba8 sierpnia 2016 22:00

    Jakie piękne te produkty ! :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Pięknie wyglądają te kosmetyki. Ceny dość wysokie, ale za jakość się płaci

    OdpowiedzUsuń
  38. Już od pewnego czasu myślę nad jakąś pieniącą się kulą do kąpieli, ale... Ja po prostu nie lubię siedzieć w wannie :<. Czasem, nie powiem, bo usiądę sobie na pół godzinki, ale zdarza się to tak rzadko, że pewnie nigdy przez to takiego "bubelka" nie kupię :D.

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale fantastyczne! Sowa mnie rozbroiła. Reszta też wygląda uroczo. :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. cieszy nie tylko skórę, ale i oczy :) i jak tu nie lubić...

    OdpowiedzUsuń
  41. Ojoooj - przetestowałabym <3 Ja jednak nie potrafię zapomnieć o ich cenie :P

    OdpowiedzUsuń
  42. Kocham zapach piżma! Może i ja się skuszę! Można to gdzieś powąchać stacjonarnie?

    OdpowiedzUsuń
  43. Uwielbiam takie zapachowe kosmetyki, a ta malinka w masełku całkiem mnie kusi... Może sobie sprawię masło z peelingiem :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Jejku jakie śliczne opakowania :) Skusiłabym się na coś do ust

    OdpowiedzUsuń
  45. te opakowania są najlepsze ;D oby środek był jeszcze lepszy hahah

    OdpowiedzUsuń
  46. Cukrowy peeling maślany kusi bardzo mocno :) Mam do ust cudo, ale arbuzowe :3 Powiem tak...bombastyczne te produkty :D

    OdpowiedzUsuń
  47. Jest tak miło dla oka, że ciężko skupić się na właściwościach :). Nie chcę myśleć jak byłoby gdybym poczuła zapachy ;)
    Wszystko wszystkim kuracja do rąk to mi się by przydała, gdyż są w opłakanym stanie.

    OdpowiedzUsuń
  48. Wszystko takie piękne i żałuję, że nie mogę poczuć jak one rzeczywiście pachną. Wyobraźnia jednak się mocno uruchomiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  49. Mogłabym się skusić na piżmową sówkę:). Bardzo lubię takie zapachy:).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Szablon dostosowała Madl-len. Obsługiwane przez usługę Blogger.