Golden Rose Mineral Terracota - słynne pudry wykańczające w trzech różnych odcieniach.

Cześć Kochane.

Marka Golden Rose pojawia się na moim blogu bardzo regularnie - wiecie doskonale, że uwielbiam ich produkty do ust i nie wyobrażam sobie mojego makijażu bez matowych, płynnych szminek czy pomadek w kredce. Tak się jednak złożyło, że nigdy nie próbowałam kosmetyków z kategorii makijażu twarzy i choć słyszałam o nich bardzo dużo jakoś nie po drodze było mi do ich kupna. Asortyment Golden Rose jednak rośnie w siłę i praktycznie co chwilę oferta powiększana jest o nowe kosmetyki lub odcienie kultowych szminek. Postanowiłam zatem zagłębić się w ten temat i swoją przygodę zaczęłam od pudrów wykańczających makijaż - swoją drogą bardzo zachwalanych i polecanych przez czołowe polskie youtuberki. Poznajcie dziś razem ze mną trzy różne odcienie Mineral Terracota Golden Rose.

Satynowe wykończenie makijażu.



Kiedy myślę o pudrach wykańczających jednoznacznie kojarzą mi się one z matem i większości przypadków tak własnie jest. Golden Rose jednak proponuje swoim klientkom pudry o satynowym, lekko rozświetlającym efekcie, który ma zapewnić zdrowy i rześki wygląd. Przyznam szczerze, że dla mnie to bardzo ciekawa propozycja z tego względu, że nigdy nie miałam do czynienia z tego typu produktem - jestem posiadaczką cery tłustej i matowienie skóry mam wpisane w swoją naturę. Po przeczytaniu informacji od producenta miałam pewne obawy - będę się świecić, makijaż spłynie, a ja zamiast zdrowego odcienia osiagnę efekt topielicy z Odry. Podeszłam więc do Terracoty z pewną dozą nieśmiałości...

Do wyboru do koloru!

W ofercie marki doszukałam się siedmiu wariantów kolorystycznych choć ich numeracja wskazywałaby na dziewięć, więc sama już do końca nie wiem z czego to wynika. Nasze pudry zamknięte w czarnych i swoją drogą masywnych, solidnych opakowaniach zawierają aż 12 gram produktu przy czym w cenie 24,90 zł  (do kupienia na stronie marki lub na stoiskach w galeriach) za sztukę wypada to naprawdę bardzo korzystnie. Ostatnimi czasy Golden Rose przeszło także małą metamorfozę jeśli chodzi o logo i jakość opakowań, więc teraz zamiast standardowych złotych napisów szukajcie opakowań sygnowanych skrótem GR. Każda puderniczka zawiera dodatkowo gąbeczkę, której można używać w celu wzmocnienia efektu.

Golden Rose Mineral Terracota 01.


Najjaśniejszy w ofercie puder sygnowany numerkiem 01 jest utrzymany w neutralnej tonacji co oznacza, że nie jest ani zbyt żółty, ani też zbyt różowy. Początkowo wydawało mi się, że będzie nieco za jasny, ale finalnie wypada nieco ciemniej na skórze niż w opakowaniu. Jego kolor oraz wykończenie, któremu jednak bliżej do matu aniżeli satyny wskazuje na to by po prostu używać go na całej twarzy zamiast tradycyjnego pudru matującego - tak też właśnie go testowałam. O ile na początku tuż po nałożeniu wcale nie zauważycie różnicy pomiędzy nim a normalnym pudrem tak cała zabawa zaczyna się w momencie gry światła... wtedy buzia nabiera bardzo świeżego, wypoczętego wykończenia. Jeżeli lubicie satynowy efekt to będzie to produkt dla Was - dla mnie nałożony na całą buzię po pewnym czasie staje się jednak zbyt wiodczny (lata skrajnego matowienia zrobiły swoje), więc nauczyłam się, że najlepiej używa mi się go pod oczami - wtedy pięknie odbija światło, a ja łączę przyjemne z pożytecznym.

Golden Rose Mineral Terracota 04.


Kolor zagdka. Mój ogromny faworyt. Wiedziałam, że się polubimy już w chwili pierwszego użycia. Jest to zimny odcień wielbłądziego brązu, coś na wzór kawy zabielonej mlekiem czy eleganckiego zamszu - po prostu cudo! Gdyby ta tonacja została przeniesiona na kolor 09, który za chwilę Wam pokażę byłabym skłonna powiedzieć, że oto przed Wami bronzer idealny. Jest nieco bardziej satynowy niż 01. Tymczasem tak sobie myślę, że najlepiej jednak sprawdzi się u bardzo jasnych cer - w moim przypadku jest troszeczkę zbyt jasny, wiec czekam z niecierpliwością na efekt swojej rozjaśniającej kuracji i będę się nim cieszyć całą zimę. Jest przepiękny i jeśli tylko będziecie odwiedzać wyspę GR to spójrzcie właśnie na ten kolor.

Golden Rose Mineral Terracota 09.


Najciemniejszy odcień w kolekcji - typowy bronzer zachowany jednak w zdecydowanie cieplejszej tonacji co zresztą za chwilę zobaczycie na porównaniu. Nie będzie to kolor dla każdego - wpada w ceglaste tony, które akurat na skórze takiej jak moja wyglądają bardzo ładnie. To propozycja dla ciepłych, nieco ciemniejszych cer, które lubią wyrazisty efekt - raczej nie użyłabym go do konturowania, ale do ocieplania czy opalania skóry jak najbardziej. Podoba mi się w tej wersji to, że bardzo łatwo i jednocześnie lekko można go stopniować - raczej nie ma mowy o plamach, chyba, że macie ciężką rękę no to wiadomo... bywa różnie. :) Ps. Porównywałam go ze swoim rozświetlającym bronzerem Youngbloog (200zł) - nie ma różnicy.


Satyna kontra trwałość.


Produkty marki Golden Rose cieszą się na okół naprawdę dobrymi opiniami i ze świecą szukać mało pochlebnych opinii - mimo, że same w sobie są dość tanie to jednak uchodzą za jedne z lepszych na polskim rynku (oczywiście w swoim przedziale). Pudry te dobrze zachowują się na buzi - utrzymują się kilka godzin po czym stopniowo zanikają. Ich nakładanie jest banalnie proste - ja zawsze sięgam po pędzel typu kulka dzięki czemu osiągam bardzo dzienny efekt. Jeszcze raz jednak muszę podkreślić, że nie jest to efekt jaki osiagniemy rozświetlaczem - to taki produkt przechodni pomiędzy nim a tradycyjnym produktem o wyważonym, ale widocznym efekcie muśnięcia skóry światłem. Początkowo wydają się dość twarde, ale z każdym użyciem jest co raz lepiej. Dołączone do pudrów aplikatory są całkiem dobrej jakości jednak ja nigdy nie lubiłam takiego sposobu aplikacji, więc wypróbowałam je tylko na potrzeby tego posta po czym zostawiłam do tworzenia na paznokciach ombre. Pudry nie posiadają charakterystycznego zapachu. Jak więc podsumować naszą przygodę? Naprawdę fajnie :) Uważam, że kolor 04 jest najlepszy z całej trójki i jeśli miałabym Was ostatecznie zachęcić do wyboru któregoś wariantu to byłby właśnie ten wielbłądzi kolor.


Jestem bardzo ciekawa czy Wy próbowałyście już tych pudrów - koniecznie dajcie znać co o nich sądzicie. A może są jakieś inne produkty Golden Rose, o których chciałbyście poczytać? :)

Życzę Wam cudownego niedzielnego wieczoru oraz mnóstwa energii na nadchodzący tydzień.
Buziaki :)


62 komentarze:

  1. Blog Selektywna6 listopada 2016 18:09

    4 jest piękna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Prezentuja sie swietnie! Chetnie ktorys wyprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Środkowy odcień bardzo mi się podoba, chociaż ja niezbyt często korzystam z kosmetyków do brązowienia skóry :) Te pudry robią furorę na blogach i yt, a ja jeszcze nigdy nie miałam z nimi kontaktu na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. pięknie wygldają. Ostatnio niezbyt często siegam po pudry ale aż mam ochotę to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  5. mogę wiedzieć jakim aparatem robisz zdjęcia?

    OdpowiedzUsuń
  6. jeszcze ich nie mialam choc sama mam duzo produktow tej firmy i bardzo lubie :) idą święta i w tym roku chce troche zaszalec z kolorówką ale postawie na marki ktore kusza mnie od bardzo bardzo dawna :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Takkk... bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pamiętam jak Maxineczka rozpromowała 04 :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A pewnie :) Może się okażą ulubieńcami? :)

    OdpowiedzUsuń
  10. oooo ciekawa jestem :D pewnie Twój MAC będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładnie się prezentują. Oglądałam je kiedyś i testy na ręce bardzo mi się spodobały. Może kiedyś poznamy się bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  12. a zaskoczę bo nie :D ale pokaże na blogu pewnie :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Juz kiedyś zastanawialam się go kupić ....ciekawe czy nie zapycha i nie wyspie mnie

    OdpowiedzUsuń
  14. 4 faktycznie ładnie się prezentuję, 9 wpada chyba w lekki pomarańcz.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wyglądają cudownie. Ja jeszcze ich nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie próbowałam, ale słyszałam już o nich kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak wykończę swój puder z Clarins to na pewno sięgnę na próbę :). Szukałam właśnie czegoś satynowego bo na zimę moja skóra już tak się nie przetłuszcza.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja mam właśnie czwóreczkę i jestem bardzo zadowolona! Na całą twarz też preferuję mat, ze względu na tłustą strefę T, ale taki satynowy akcent na policzkach pięknie ożywia twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Numerek 04 jest na mojej chciejliście odkąd w jednym z filmików zachwalała go Maxineczka. Do tej pory jednak go nie kupiłam, a lista kosmetyków które chcę kupić z GR rośnie i rośnie, muszę się w końcu przejść na ich stoisko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Słyszałam wiele dobrego o 4 (głównie dzięki Maxineczce) i w sumie to ta wersja najbardziej mnie interesuje! ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo mi się podoba nowy design marki :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja mam numer 4 i absolutnie uwielbiam ten puder :)
    do konturowania dla mnie trochę za jasny obecnie, ale świetny do ocieplania boków twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Też mam mieszaną skórę i z dozą nieufności podchodzę do rozświetlających pudrów. Kupiłabym go choćby ze względu na utrwalanie korektora pod oczami, jednak musiałabym przejrzeć całą paletkę kolorów, bo niestety żaden z tych które masz na pewno by mi nie pasował :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Dawno już nie miałam pudru w kamieniu , oj dawno ;) może następnym razem się w końcu spotkamy bo ten najjaśniejszy to coś zdecydowanie dla mnie :) tym bardziej że od zasu do czasu wolę jednak satynowe wykończenia na buźce

    OdpowiedzUsuń
  25. A mi się chyba najbardziej podoba 01 - coś dla takich bladziochów jak ja. Chociaż 04 też jest piękny. Sama nie wiem. Nie widziałam ich nigdy na żywo, bo u mnie w mieście produktów GR nie ma niestety ;/

    OdpowiedzUsuń
  26. Numer 04 jest dla mnie ideałem <3 Używam od kilku miesięcy nieustannie. Pięknie wygląda na całej buzi :-) Marka Golden Rose się postarała - bez dwóch zdań.
    Piękne zdjęcia robisz :-)

    OdpowiedzUsuń
  27. ciężko mi się przestawić na pudry ;P

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie są tylko jakieś odłamy... na przykład Crayony albo kredki do brwi, ale pudrów też niestety nie widziałam :(

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja właśnie już dawno nie stosowałam niczego sypkiego - teraz testuję Kapok od Pixie i jestem zachwycona więc może i ja się niebawem przerzucę :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jedyneczka pod oczy na pewno by Ci się sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie też :) O wiele bardziej niż poprzedni :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Hehehe ja mam to samo - od Crayonów, przez Liquidy... a teraz mi się strasznie podoba nowa paleta do konturowania :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Czyli mamy dokładnie tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  34. No to myślę, że powinnaś być zadowolona :) Moja zimą za to szaleje...

    OdpowiedzUsuń
  35. Tak, ma zdecydowanie ceglaste tony.

    OdpowiedzUsuń
  36. Tutaj skład jest naprawdę fajny bo w głównej mierze opiera się o minerały - nie powinno być więc problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam w kolorze 04 i jest to dla mnie bronzer idealny! :) Nie moge stosować tych w chłodnych odcieniach bo jestem mega blada ale o ciepłej karnacji i wyglądam po prostu brudno! :) A ta 04 z GR jest rewelacyjna, idealny kolor jak dla mnie, szalenie wydajna i wgl same zalety :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja chyba też się o nim dowiedziałam właśnie od Maxi :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Satynowy puder, ciekawa propozycja z chęcią bym kiedyś wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Magdalena Musińska9 listopada 2016 09:30

    nie miałam tych pudrów ale niestety rzadko kiedy sięgam po kosmetyki GR, muszę nadrobić zaległości, szczególnie w temacie pomadek

    OdpowiedzUsuń
  41. Mam kolor 04 już od dłuższego czasu i absolutnie go pokochałam :) Obecnie jest to jedyny "bronzer" którego używam i codziennie się nim zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Mam odcień 04 i bardzo lubię :) "Wspieram" nim mój chłodny bronzer z Inglota :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo lubię tego typu pudry, a kolor 04 jest rzeczywiście zachęcający. Niestety do kosmetyków GR mam ograniczony dostęp i minie trochę czasu zanim się z nimi zapoznam, ale liczę że kiedyś wreszcie to nastąpi :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Mam 04 i jestem zaskoczona jak świetnie wygląda na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  45. Karolina Horsi22 lutego 2017 15:57

    04 wręcz katuję, w opakowaniu wygląda niepozornie:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Karolina Piotrowicz1 marca 2017 10:32

    Zachęciłaś mnie do wypróbowania odcienia 04. :)

    OdpowiedzUsuń
  47. ja się skusiłam miesiąc temu na odcień 04 i słuchajcie to jest bajka! jestem mega zachwycona! generalnie szukałam czegoś co zastąpi mi na co dzień guerlain terracotta którą kocham miłością ogromną, chciałam coś na zwykłe dni kiedy się biega z dzieciakami po zakupy itp.-nie chciałam wtedy zużywać guerlain...sami rozumiecie...i znalazłam ten z Golden Rose. Nie spodziewałam się takiego uwielbienia do tego produktu! Teraz na większe wyjścia sama nie wiem co wybrać? Bo-guelaine terracota brązujący nr 04 daje piękny opalony efekt na skórze ale to jest mat, natomiast GR nie opala aż tak bardzo-ma jaśniejszy odcien ale za to wykończenie zachwyca. To taka perła, już dawno szukałam czegoś co by zarazem delikatnie ociepliło twarz ale dało też efekt ze skóra tak zdrowo połyskuje, taki glow ale nie jest jak rozświetlacz...i włoasnie GR to robi. super w nakładaniu i konsystencji no i ta cena powala za tę jakość. Podejrzewam ze gdyby to była firma MAC to wszędzie by o tym pudrze mówili :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye