UWAGA HIT ! Bielenda Professional Home Expert - Pięcioetapowy zabieg wyszczuplający | Silnie ujędrniający zabieg na problematyczne partie skóry - jak sprawdził się na brzuchu ?

Cześć Kochane.

Pamiętacie jak pokazywałam Wam rewelacyjny pięcioetapowy zabieg domowej mikrodermabrazji marki Bielenda, który sprawdził się u mnie wyśmienicie ? Jeżeli nie czytałyście tego posta to polecam zajrzeć ( KLIK ) bo to naprawdę rewelacyjny produkt, który zapewni Wam praktycznie salonowy efekt wygładzenia skóry twarzy. Przypominam o tym poście nie bez powodu - wspominałam tam także o tym, że Bielenda ma swojej ofercie podobne zabiegi, ale przeznaczone do ciała, do których podchodziłam z pewną dozą ostrożności - wiadomo jak jest, cuda nie dzieją się w rzeczywistości a produkty stricte wyszczuplające, redukujące cellulit czy rozstępy należy oceniać ze zdrowym dystansem. Postanowiłam jednak spróbować - i powiem Wam szczerze, że chyba żaden produkt w tym roku nie zaskoczył mnie tak jak ten - czy pozytywnie ? Przekonajcie się same.

Zabieg intensywnie wyszczuplający i redukujący cellulit to nic innego jak bardzo intensywny zabieg ujędrniający i napinający naszą skórę - w wybranym przez siebie problematycznym obszarze. Nie należy spodziewać się po nim tego, że nagle z rozmiaru 40 wskoczycie w 36 - nie, takie cuda to tylko u chirurga albo między bajkami. Do tego typu produktów należy podchodzić ze zdrowym rozsądkiem - i przede wszystkim nie oceniać zbyt radykalnie. Dużym plusem tego produktu jest niewątpliwie to, że można użyć go wszędzie tam gdzie skóra utraciła swoją jędrność i sprężystość - uda, brzuch czy ramiona. Ja z racji tego, że jestem młodą mamą - postanowiłam sprawdzić jak poradzi sobie z moim pociążowym brzuchem.

Tak jak i w przypadku poprzedniego produktu - i tu producent zapewnia nas o salonowym efekcie. Powiem Wam szczerze, że biorąc pod uwagę to w jaki sposób ten produkt na mnie zadziałał i jakie w tym czasie dziwne reakcje wywoływał pozwala mi się z tym stwierdzeniem zgodzić - bo nigdy wcześniej nie osiągnęłam żadnym kremem, serum czy peelingiem takich skrajnych i przyjemnych odczuć jak w trakcie tego zabiegu. Całość powinna zająć nam około 45 min - choć oczywiście zależy to od tego kto jaki ma zapas czasu - śmiało można go wydłużyć do godziny tak jak zrobiłam to ja. Produkt ten dostępny jest online lub w sieciach drogerii Rossmann w cenie 50 zł.

W opakowaniu znajdziemy pięć mini produktów - każdy z nich oznaczony odpowiednią kolejnością, dzięki czemu nikt nie popełni błędu w trakcie zabiegu. Tubki są dość duże - oprócz serum każda zawiera 30 ml produktu ( co np. w przypadku żelu pod prysznic i balsamu jest ilością zbyt dużą, więc wystarczą na późniejsze używanie ). W skład zestawu wchodzą : ujędrniający żel pod prysznic, intensywnie wygładzający peeling, serum termoaktywne, maska algowa oraz intensywny balsam. Sam zabieg składa się z trzech etapów : oczyszczenia, fazy aktywnej oraz fazy końcowej. 

Krok 1 - Oczyszczanie skóry ujędrniającym żelem pod prysznic. 
No tutaj nie ma się zbytnio nad czym rozwodzić - żel ma kremową konsystencję i przepięknie pachnie ( jego intensywność wypełnia całe pudełko ) i tak jak wspomniałam zostaje go w tubce na tyle dużo by móc później użyć go raz jeszcze. 

Krok 2 - Złuszczanie skóry intensywnie wygładzającym peelingiem do ciała.
Fantastyczny, mocny i naprawdę ostry peeling pozbawiony parafiny. Wzbogacony naturalną skorupką kokosa spodobał mi się na tyle, że chętnie widziałabym u siebie jego pełnowymiarowe opakowanie. Uwaga - jest naprawdę ostry. Rewelacyjnie radzi sobie z martwym naskórkiem, pięknie wygładza i lekko napina skórę. 

Te dwa produkty składają się na pierwszą oczyszczającą fazę - przygotowującą skórę do wchłaniania substancji aktywnych z kolejnych kroków.

Krok trzeci - uderzeniowe serum termoaktywne.

Maleńka 7 ml tubka skrywa w sobie brunatny płyn, który należy nałożyć na wybraną partię skóry i masować przez pięć minut i pozostawić do wchłonięcia. W swoim składzie zawiera duże stężenie borowiny oraz kofeiny. Jego zadaniem jest rozgrzanie skóry, usprawnienie procesu ujędrnienia i poprawy sprężystości, poprawa mikrokrążenia oraz drenaż tkanek. Na tym etapie zaczyna się właściwe działanie produktu - moją skórę na brzuchu wręcz rozpalił - bardzo przyjemne, przeszywające gorąco to świetny i całkowicie odmienny efekt, którego się nie spodziewałam. Wyraźnie czuć napięcie skóry.

Krok czwarty - kremowa maska algowa.

I tutaj zaczyna się zabawa :) Tubka zawierająca 30 ml bardzo gęstej, maślanej wręcz maski wystarcza dokładnie na jeden raz. Maska ma ciemnobrązowy kolor i śmierdzi przeokrutnie, dlatego radzę zabezpieczyć się w jednorazowy papier żeby nie brudzić wszystkiego dookoła. Powiem Wam tylko jedno : WOW ! To co ta maska robi ze skórą dla mnie jest nie do opisania - ma działanie chłodzące, więc teraz wyobraźcie sobie jaki dziwny i niespotykany efekt daje w połączeniu z rozgrzewającym serum. Łaskocze, przeszywa i absolutnie fantastycznie pobudza skórę. Byłam zachwycona ! Szczerze mówiąc nawet nie chciało mi się jej zmywać - bo to bardzo przyjemne i relaksujące doznanie. Należy trzymać ją 15 min, ale ja wydłużyłam sobie tę przyjemność do pół godziny. Oj gdyby była dostępna w regularnej sprzedaży to ja zamawiam całą ciężarówkę :) Po zmyciu ... skóra jest po prostu wspaniała. Nigdy wcześniej nie była tak napięta i wygładzona - dosłownie jakby dostała drugie życie. REWELACJA !

Te dwa kroki zamykają fazę aktywną, która rozpoczyna tym samym fazę końcową.

Krok piąty - dopełnienie efektu balsamem.

Balsam ma lekką konsystencję i mam wrażenie, że podobnie jak maska ma efekt chłodzący. Na tym etapie robi się naprawdę zimno :) Nałożony na wygładzoną skórę jeszcze bardziej dopełnia osiągnięty efekt - otula skórę i sprawia, że jest ona jedwabiście miękka w dotyku. Tubka wystarcza do ponownego użycia ( jakieś 3-4 razy )

Cóż mogę powiedzieć. Jestem zachwycona - nie spodziewałam się, że będę tak oczarowana tym produktem. Moja skóra nigdy nie była tak gładka, tak napięta i tak wspaniale miękka - porównałabym to ze skórą niemowlaka. Naprawdę gorąco polecam spróbować. Nie będziecie żałować ! :)

Buziaki :)

25 komentarzy:

  1. Oj chyba bym się zdecydowała na coś takiego... Po diecie bez ćwiczeń jestem flakiem - ramiona, brzuch i uda ;/. Wyglądam dobrze, dopóki nie zrzucę ubrań. Za cholerę nie chce to zejść...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie powinnaś spróbować używać silnie ujędrniających i napinających kosmetyków - ten zabieg mógłby pomóc, chociaż na pewno nie jednorazowo.

      Usuń
  2. Wow, no to kiedyś trzeba się będzie za tym rozejrzeć (oraz za tą mikrodermabrazją), bo u mnie produkty marki Bielenda sprawdzają się znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie także - jestem ich ogromną fanką i z całego serca polecam :)

      Usuń
  3. O proszę, nie spodziewałam się aż takich efektów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze ? Ja też :) Lubię być tak miło zaskakiwana :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Oczywiście nie musisz :) Każdy ma prawo.

      Usuń
  5. to nie nowośc, że maska algowa jest fantastyczna :) Jest dostępna w regularnej sprzedaży z Bielendy... tylko nie w Rossmannie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak ? A mówimy o masce takiej do ciała ? Bo z tego co wiem to jest - ale tylko dla salonów kosmetycznych :(

      Usuń
  6. Zabieg trzeba przyznać jest dość złożony. Stąd pewnie efekty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt faktem - trzeba mu poświęcić trochę czasu, ale warto :)

      Usuń
  7. Nie słyszałam o tym wcześniej, ale po tym co właśnie przeczytałam chcę ten zestaw tak bardzo! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihi cieszę się, że Cię skusiłam :)

      Usuń
  8. No to Bielenda się postarała :) Nie słyszałam nawet wcześniej o tym zestawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bielenda ostatnio bardzo mocno zaskakuje - produkty co raz lepsze i co raz bardziej skuteczniejsze :)

      Usuń
  9. Zabieg składa się aż z 5 etapów, więc nie dziwię się efektom. Ja ograniczam się narazie do 1. Szampon 2. Odżywka nie mam zbytnio czasu na takie długie zabiegi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yyyy ... chyba nie zrozumiałam odniesienia :D

      Usuń
  10. Jej, wspaniałe efekty. Ciekawa jestem tego ciepła a następnie chłodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak to dobrze, że Ty wychwytujesz takie perełeczki :) Kolejny cud od Bielendy godny zapamiętanie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój blog jest świetny. Strasznie, strasznie polecam. Pełno inspirancji super 😙

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye