Vichy Dermablend 3D Correction - o co tyle szumu?



Jeśli chodzi o markę Vichy to chyba najbardziej rozpoznawalnymi i sztandarowymi produktami są podkłady - wśród wielu moich znajomych panuje przekonanie, że to absolutnie najlepsze podkłady jakie można kupić i moje próby przekonywania do przetestowania czegoś innego pełzną na niczym. Byłabym nie fair twierdząc przed Wami, że wcześniej miałam z nimi do czynienia - nie miałam w swoich rękach żadnego kosmetyku kolorowego Vichy, a gdy zagłębiłam się w temat to okazało się, że ominęło mnie sporo ciekawostek - jeden z podkładów w kompakcie jest nawet nazywany zamiennikiem kultowego Chanel Soleil Tan De, więc może faktycznie warto zgłębić asortyment Vichy? Dziś przed Wami mój debiut - podkład korygująco-wygładzający z efektem 3D, o którym ostatnio bardzo głośno.


Dla skóry tłustej.


Jeżeli podobnie jak ja jesteście posiadaczkami cery mieszanej w kierunku tłustej bądź skrajnie tłustej i/lub trądzikowej... oto powstał podkład skrojony na miarę. Kiedy myślę o podkładach do tego typu skóry na myśl przychodzi mi ciężka konsystencja, skrajnie matowe wykończenie i zastygająca na długie godziny maska - nie mam pojęcia dlaczego producentom wydaje się, że skóra tłusta powinna być dodatkowo obciążana niebotycznie gęstą konsystencja, ale tak przeważnie jest. Podkład Vichy Dermablend Correction 3D według producenta ma wyrównywać kolor jak tradycyjny kosmetyk kryjący, ale przy okazji wygładzać i oddziaływać na niedoskonałości (zawiera kwas salicylowy). Jak widzicie więc - nie jest on dla każdego, a szkoda bo ma naprawdę wiele zalet.


15 OPAL.


Niestety gama kolorystyczna jest mocno okrojona, ale na szczęście utrzymana jest w odcieniach neutralnych czyli nie jest ani zbyt ciepła ani też zbyt zimna. Kolor, który posiadam to 15 OPAL, który został dobrany specjalnie dla mnie - uchodzi on zresztą za najbardziej popularny i najchętniej wybierany kolor w całej gamie... i faktycznie przy mojej cerze, która odpowiada Bourjois HM w kolorze 51 wygląda idealnie. Jeśli chodzi o jego opakowanie no cóż... jest fantastyczne! Maleńki dziubek, który dobrze kontroluje ilość wydobywanego produktu, a do tego fantastyczna czarna, elegancka grafika - podkład wygląda bardzo profesjonalnie. Jego cena waha się w granicach 80-90 zł w zależności od miejsca.


Suche, matowe wykończenie.


Dermablend 3D Correction ma bardzo specyficzną konsystencję - lekką, jakby trochę napowietrzoną, a jednocześnie ultra mocno kryjącą. Bardzo, ale to bardzo przypomina mi podkład Catrice HD, który mimo swojej lekkości zapewnia mocno maskujący efekt. Co ciekawe Dermablend zastyga na twarzy do całkowitego matu - teoretycznie nie wymaga utrwalania pudrem jednak po kilku godzinach w moim przypadku zaczyna się trochę błyszczeć, więc w mojej bajce nie będzie dobrego zakończenia - puder musi być obowiązkowo. Na mojej cerze utrzymuje się bardzo długo (jest nie do ruszenia przez cały dzień), ale ja generalnie jestem tą szczęściarą u której makijaż twarzy trzyma się świetnie niezależnie od produktów - zauważyłam, że lubi wycierać się w okolicy nosa i skrzydełek ale...


Nic nie umknie.


... jestem oczarowana jego właściwościami kryjącymi! Co prawda nie mam ani trądziku, ani niedoskonałości za to natura hojnie obdarowała mnie przebarwieniami i bez kamuflażu tak naprawdę ani rusz (zupełnie jak z pudrem). Podkład Dermablend zapewnia mi idealne krycie - nawet mój pieprzyk chowa się pod jego płaszczykiem. Dwoiłam się i troiłam żeby pokazać Wam go na twarzy, ale ostatnio światło jest tak fatalne, że moje próby spełzły na niczym (obiecuję kupić softboxa!), więc musicie uwierzyć mi na słowo. Porównam go Wam z podkładami na mojej ręce żebyście mogły zobaczyć stopień intensywności i tonację w porównaniu do znanych podkładów konkurencyjnych. Jeśli chodzi o wygładzenie - TAK wyraźnie jest to czuć na twarzy, a jeśli nie chcecie jej bezpośrednio dotykać to te uczucie jest łatwe do określenia także na dłoni - w porównaniu z innymi produktami różnica wyczuwalna jest natychmiastowo co przyznajcie przy suchym, matowym wykończeniu jest dość specyficzną cechą. Cóż - strasznie, ale to strasznie się polubiliśmy choć wiem doskonale, że nie sprawdzi się on u osób np. z cerą suchą - będzie podkreślał skórki i wysuszał, więc weźcie to pod uwagę. Ja tłuścioch (choć bardzo kontrolowany - o tym jak wyprowadziłam skórę ze skrajnie tłustej do mieszanej niebawem) jednak jestem zakochana w finalnym wykończeniu, trwałości i tej jedwabistej gładkości. Nie zauważyłam by miał skłonności do zapychania i oksydowania - natomiast nie używałabym też go na co dzień ze względu na mocny stopień krycia. Określiłabym go podkładem do zadań specjalnych i tak też zamierzam go stosować. Spójrzcie też, że jako jeden z całej czwórki trzyma się tak jak został nałożony.



A Wy? Używałyście już nowości Vichy? Jaki jest Wasz ulubiony podkład z gamy do zadań specjalnych? Dajcie znać chętnie zapoznam się z Waszymi typami :)

Buziaki !



38 komentarzy:

  1. Paulina Wlezień3 marca 2017 08:50

    Miałam próbkę, ale zbyt ciemną jak dla mnie więc nie mogłam przetestować na 100% ;) co do healthy mix też używam odcień 51 :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Od lat używam Vichy Dermablend (25) ze względu na właściwości kryjące i próby znalezienia "zastępstwa" kończą się porażką. Szkoda, że nie wiedziałam o 3D kilka dni temu, kiedy kupowałam nowe opakowanie Dermablend. Wypróbuję nowość za jakieś pół roku w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jusia bloguje3 marca 2017 09:22

    Miałam kiedyś, jeszcze chyba w gimnazjum ( czyli wieki temu) podkład z Vichy. Wówczas byłam z niego zadowolona, bo nie wiedziałam, że istnieją bardziej żółte produkty i po prostu żyłam z tym, że podkład u mnie widać. Ta wersja ciekawi mnie od dawna, ale chyba nie potrafiłabym go stosować. Nie kupiłam nawet kamuflaża od Catrice. Ja dla odmiany mam trądzik i przebarwienia, ale nie lubię stosować mocno kryjących produktów. Dziwnie się czuję z tym. Od lat chwalę sobie podkład kryjący AM a od niedawna jeszcze korektor z tej samej firmy ;) Nie mniej jednak jakbym miała pod ręką próbkę podkładu, o którym piszesz, nie zawahałabym się go użyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marzena Markiewicz3 marca 2017 10:10

    Dość fajna konsystencja tego podkładu. Obecnie używam Catrice HD, choć dlugo się z nim męczyłam, by wyglądał idealnie ale w końcu mi, to wychodzi, zaś kolejny jaki lubię, to własnie Bourjois

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam próbkę tego podkładu, polecił mi go konsultant w SP kiedy szukałam czegoś do skóry trądzikowej. niestety nawet najjaśniejszy odcień jest dla mnie za ciemny i z różowy :C Na pewno spodobałby mi się jego stopień krycia, na policzkach mam niestety sporo blizn i przebarwień, a on mógłby dobrze sprawdzić się wtedy, kiedy zależałoby mi na nieskazitelnej skórze :) Szkoda, może wprowadzą jeszcze jakieś inne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałam go kiedyś wypróbować, miałam nawet próbkę i niestety - kolor przekreślił wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety najjaśniejszy kolor jest dla mnie o wiele za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja, jak zawsze, nie odnalazłam swojego odcienia (już obczajałam swatche) - teraz jestem bledsza niż latem, choć wciąż żółta.. I jak żyć, jak żyć?! :D Jak już pisałam, nie miałam do czynienia z żadnym produktem kolorowym Vichy, ale często szukam czegoś dla osób, które trafiają pod mój pędzel :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem bardzo ciekawa tego podkładu, ale najpierw muszę dorwać gdzieś próbkę aby sprawdzić czy będzie mi odpowiadał.

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałam jeden ich podkład w różowym opakowaniu jak dobrze pamiętam i całkiem dobrze go wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. W życiu nie miałam podkładu z tej firmy i muszę przyznać, że Vichy bardziej kojarzę z kremami :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że nie pokazałaś efektu na twarzy :) Zawsze lubię mieć porównanie krycia do gołej skóry :) Ogólnie nie przepadam za ciężkimi podkładami i od pewnego czasu stawiam głównie na te najlżejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Miałam poprzednią wersję i bardzo dobrze mi z nim było, więc zapewne z tym również się dogadam - myślę, że trafi do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnego makijażowego kosmetyku z gamy Vichy, ale na ten podkład miałam jakiś czas temu ochotę. Później o nim zapomniałam, a teraz przez Ciebie znów będzie krążył mi po głowie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam tego kosmetyku, ale bardzo dużo o nim słyszałam :) a raczej o jego mega właściwościach kryjących, matujących, nie skusiłam się na niego ze względu na wysoką cenę, która skutecznie mnie odstrasza :) jako produkt na wieksze wyjścia myślę, że ok, ale czy jest sens na codzień nakładać tak kryjące niemalże pasty, które uniemożliwiają skórze normalne funkcjonowanie? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. I 15 była dla Ciebie za ciemna? Dla mnie jest idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  17. No to tym bardziej musisz go wypróbować skoro polubiłaś się z tradycyjną wersją Dermablend :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Widzisz, a u mnie AM robi straszne ciastko na twarzy i waży się po kilku godzinach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. No z tym też należy nauczyć się pracować - u mnie tak naprawdę BB załatwia wszystko i nie mam problemu z nałożeniem żadnego podkładu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Aj szkoda :( Ale też mam nadzieję, że gama kolorystyczna zostanie powiększona bo podkład naprawdę warty jest uwagi i szkoda, że wiele osób nie może spróbować właśnie przez tonacje :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Fakt przydałoby się coś jeszcze jaśniejszego - na szczęście u mnie 15 wygląda idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. no to ten mógłby się zdecydowanie przydać np. do makijaży ślubnych :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Koniecznie :) Ja miałam już próbkę więc mogłam bez obaw sięgnąć po pełny wymiar :)

    OdpowiedzUsuń
  24. W różowym opakowaniu? To nie znam kompletnie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. I genialnymi szamponami do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Strasznie się męczę ostatnio bo w moim rejonie ciągle pada i nie ma szans na zdjęcia w realnych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Właśnie ten wbrew pozorom nie jest wcale ciężki - jest ultra kryjący, ale mało wyczuwalny - zupełnie jak Catrice HD :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak takie połyskujące różowe opakowanie :) jak sobie przypomnę dokładnie nazwę to dam ci link:)

    OdpowiedzUsuń
  29. O proszę :D Też nie wiedziałam :D Recenzowałaś?

    OdpowiedzUsuń
  30. Dla mnie ekstremalnie ciemna gama kolorystyczna :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Niestety :C Mam nadzieję, że kiedyś producenci przejdą się ulicą i zobaczą, że większość dziewczyn ma jednak bardzo jasną skórę, dodatkowo w żółtych, a nie różowych tonach :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Paulina Wlezień5 marca 2017 15:39

    Oj nie, próbkę miałam 25 i to jest nude, a dla mnie było sporo za ciemne ;) zresztą teraz zimą nawet 51 hm jest trochę za ciemna dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  33. Znam się tylko z produktami pielęgnacyjnymi tej marki i nigdy wcześniej nie używałam nic z kolorówki ! Warto wypróbować - tak myślę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye