Jak po miesiącach okiełznałam konturowanie?

Mimo, że konturowanie twarzy zdaje się bardzo młodym trendem to jego historia tak naprawdę sięga już lat 90 kiedy bardzo modne stało się modelowanie i optyczne wyszczuplanie twarzy. Traktowano je jednak dosyć po macoszemu i tak naprawdę była to magiczna technika zarezerwowana dla profesjonalistów. O konturowaniu zrobiło się bardzo głośno za sprawą Kim Kardashian i jej wspaniałego makijażu, który na zawsze wpisze się w kanon kosmetycznego świata - to właśnie ona sprawiła, że tą techniką zaczęły się interesować wszystkie dziewczyny niezależnie od wieku i stopnia zaawansowania jeśli chodzi o umiejętności. Szczerze mówiąc dla mnie od zawsze wydawało się to niesamowite - kilka sprawnych ruchów i twarz nagle staje się inna, głęboka, zdrowsza i jakby... piękniejsza. Oglądałam mnóstwo filmów instruktażowych, zaopatrzyłam się w kilka palet specjalnie do tego przeznaczonych i cały czas miałam wrażenie, że stoję w miejscu... czego więc mi było trzeba jeśli nie tych wszystkich kosmetyków w najróżniejszych odcieniach i formułach i godzin treningów z mizernym skutkiem?


Klucz do sukcesu.


Godzinami machałam swoimi puchaczami z Nanshy i Lily Lolo - wierzcie mi, że dobiłam prawie dwie kremowe palety do konturowania i zaczęłam się zastanawiać głęboko co ze mną jest nie tak, że tego efektu nie ma. Zwątpiłam i rzuciłam palety w kąt, ale moja chęć poskromienia tej sztuki paradoksalnie przybrała na sile ... i wiecie co się okazało? Że nie wpadło mi do głowy najbardziej banalne rozwiązanie - odpowiednich pędzli. Owszem... widziałam, że do profesjonalnego konturowania makijażyści używają bardzo dziwnych dla normalnego śmiertelnika narzędzi, ale w życiu bym nie wpadła na to, że jest to element tak bardzo niezbędny. Skoro inne pędzle da się zastąpić to dlaczego by nie spróbować tym co się ma? I tak machałam i machałam... i machałam, aż w końcu zebrałam się w sobie i w końcu zdecydowałam się na profesjonalny zestaw do konturowania marki Sigma. Gdzie byłeś całe moje życie?!


Sigma Highlight&Contour.


Jeżeli czytacie mój blog regularnie to wiecie doskonale, że na słowo Sigma dostaję gęsiej skórki - chyba do żadnej marki nigdy nie pałałam tak wielką miłością i na samą myśl o kolejnej sztuce cieszy mi się buzia. Kiedy więc postanowiłam, że czas rozpocząć przygodę z konturowaniem na nowo od razu wiedziałam, że postawię na pędzle Sigmy, na których pracują najlepsi makijażyści z całego świata. Jako, że asortyment jest taaaaak bogaty, że można przebierać godzinami znalazłam dla siebie interesujący zestaw pod nazwą Highlight&Contour w skład, którego wchodzi siedem niesamowicie dziwnych i innych niż wszystkie pędzli. Gdy tylko je zobaczyłam pomyślałam... rany dziewczyno na co Ty się porwałaś - w życiu nie miałam w rękach czegoś tak precyzyjnie skrojonego i tak odmiennego od narzędzi, na których pracowałam. Dobrałam się do nich pierwszego dnia kiedy do mnie dotarły i ... treningom nie było końca.


Totalny kosmos?


To za co kocham markę Sigma to kunszt i precyzyjność - to w jaki sposób skrojone i dopracowane są te pędzle jest nie do opisania i trzeba je po prostu dotknąć i obejrzeć z każdej strony by zrozumieć co mam na myśli. Tu nie odstaje ani jeden włosek, a same w sobie są przycięte jakby od  perfekcyjnego szablonu. Zwróćcie uwagę na te niebanalne kształty i formy - pędzle do typowego konturowania zostały zaprojektowane tak by idealnie dopasowywać się do kształtu twarzy i tworzyć na niej precyzyjne linie. Trzy sztuki do rozświetlania z kolei są pędzlami typu kulka, których zadaniem jest dopracowanie gry światła tudzież zgrania ze sobą poszczególnych warstw rozświetlających. Jestem nimi tak bardzo zachwycona, że trzymam je w szczelnym zamknięciu przed światem zewnętrznym... Są po prostu piękne - są idealnym dopieszczeniem zmysłu estetów, wyglądają drogo, ekskluzywnie i z daleka widać, że mamy tu do czynienia z najwyższą jakością. Przepadłam!



Pędzle do rozświetlania.


W zestawie znajdują się trzy pędzle do rozświetlania tudzież modelowania jasnymi kolorami i choć wszystkie teoretycznie służą do jednej czynności ich zastosowanie różni się w zależności od tego jaki chcemy osiągnąć efekt.

F04 - Extreme Structure Contour - to dość mocno zbita kulka o bardzo sprężystym włosiu barwionym na brąz. Jej zadaniem jest bardzo precyzyjne konturowanie lub podkreślanie linii choć idealnie sprawdza się także do nakładania rozświetlacza o znacznym stopniu intensywności co oznacza, że dozuje sporą ilość produktu i pozwala uzyskać bardzo widoczny efekt.

F03 - High Cheekbone Highlihter - jego nazwa zdradza tak naprawdę z czym mamy tu do czynienia. Jest to identyczny rodzaj pędzla jak ten do blendowania cieni natomiast z tą różnicą, że jest od niego znacznie większy. Jego włosie jest rzadsze, bardziej sprężyste i pozwala na grę światłem na nosie czy łuku brwiowym.

F37 - Spotlight Duster - to jeden z moich ukochanych pędzli ever i odkąd go mam nie wyobrażam sobie by mogło go u mnie zabraknąć. Jest przycięty na kształt diamentu, a jego włosie charakteryzuje się niesamowitą delikatnością i miękkością. To jak on zachowuje się na twarzy jest nie do opisania - jest niesamowicie leciutki, sprężysty i dozuje jedynie lekką warstewkę produktu. Cudo, które musicie mieć! 


Pędzle do konturowania.


Wisienka na torcie i obiekt mojego pożądania. Cztery sztuki, które tak naprawdę zmieniły wszystko.

F77 - Chisel and Trim Contour - to pędzel o krótkim włosiu przyciętym na prosto, który służy do baaaardzo precyzyjnego nakładania kosmetyku - z jego pomocą wykonujemy charakterystyczne dla konturowania linie. Jego kształt i wielkość sprawia, że idealnie spisuje się nie tylko na twarzy, ale także na nosie. 

F56 - Accentuate Highlighter - to pierwszy ze skośnie przyciętych pędzli, którego włosie ułożone jest tak by dopasować się do kształtu kości policzkowych. Podobnie jak w przypadku F77 mamy tu do czynienia z krótkim, ale dość szeroko ułożonym włosiem, którego zadaniem jest aplikowanie warstwy rozświetlającej tudzież rozjaśniającej. Teoretycznie pędzel ten powinien kwalifikować się do zestawienia wyżej, ale dzięki niemu również da się wyczarować piękne brązy, więc umieszczam go tutaj.

F57 - Emphasize Contour - mistrzostwo świata! Niezwykle gruby, mięsisty pędzel z tak niesamowicie gęstym włosiem, że pędzle typu flat top mogą mu co najwyżej czyścić skuwkę. Nie spotkałam się jeszcze z pędzlem o takiej budowie i takiej gęstości. Aplikacja kosmetyku brązującego z jego pomocą to czysta bajka - wyrysowuje idealną linię, a dzięki tak ogromnej ilości włosków sprawia, że blendowanie warstw to tylko formalność. 

F23 - Soft Angled Contour - największy ze wszystkich pędzli, przycięty w zaokrąglony skos, który nieco przypomina pędzel do różu z tą różnicą jednak, że jego szerokość jest znacznie mniejsza. Służy on do delikatnego nakładania kosmetyku - różu, bronzera czy pudru pod oczy. Jest multifunkcyjny i sprawdzi się w rękach każdej użytkowniczki.


Nauka nie poszła w las...


Stało się! Mogę powiedzieć w końcu, że wiem co to znaczy znaczy prawdziwe konturowanie twarzy. Trwało to długo i okłamałabym Was gdybym powiedziała, że posiadanie kilku pędzli nagle zmieniło wszystko. Owszem zmieniło ooooogromnie dużo, ale tak naprawdę by opanować coś dobrze należy ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć - bez tego nawet najbardziej skomplikowane i drogie pędzle nie zdają egzaminu. Musicie jednak wiedzieć, że żeby zacząć - musicie mieć do tego odpowiednie przedmioty. Jeżeli chcesz robić coś dobrze - zacznij gromadzić dobre narzędzia... zawsze możecie chociażby oszczędzić na bezsensownym machaniu puchaczami jak ja :)



Zestaw Highlight&Contor dostępny jest na stronie ladymakeup.pl w cenie 481,99 zł.

Jestem bardzo ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z konturowaniem - czy podobnie jak ja zgłębiacie tę technikę czy raczej jesteście jej obojętne? Jakich narzędzi używacie?

Cudownego dnia dla Was! :)

25 komentarzy:

  1. Cat and Cosmetics12 września 2017 10:39

    Zazdroszczę umiejętności :) Ja raczej pomimo dobrych pędzli nie opanuję tego tematu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba u mnie takie pędzle byłyby zbędne. Przez długi czas miałam tylko jeden porządny pędzel do twarzy - "puchacz" Real Techniques i do konturowania po prostu chwytałam go tak, żeby spłaszczyć włosie dłonią - wychodziło naprawdę nieźle :) Teraz mam wreszcie porządny pędzel do bronzera i jedyna różnica jest taka, że idzie szybciej i nie muszę ścierać produktu z pędzla między nakładaniem bronzera a różu :P A konturowanie na mokro robię gąbeczką, rezultat jest fantastyczny i nic mi więcej nie potrzeba :) Ale fajnie, że tak Ci się te pędzle sprawdzają i jesteś z nich zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak to prawda że umiejętności umiejętnościami, kosmetyk kosmetykiem ale dobry pędzel to podstawa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez mam dziwną twarz ile razy próbuje mam wrażenie że mam plamy na buzi :p poddaje się :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Pędzle Sigma uwielbiam. Moim ulubieńcem jest 3DHD, który mam w dwóch egzemplarzach. Jest genialny do podkładu, a nawet jeszcze lepszy do konturowania. Po Twojej recenzji skuszę się chyba na F77. Zobaczymy, czy przebije 3DHD ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Marzą mi się te pędzle,choć jeden!.I wierzę,że z czasem to mi się uda i poczuję na własnej skórze czy są takie genialne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzyć nie śmię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana to było także moje wielkie marzenie - spełniło się! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Raz pomacasz i przepadniesz :) Widać ich kunszt w każdym calu! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo dlaczego ja jeszcze nie znam tego pędzla?! Biegnę sprawdzić co to za cudo <3

    OdpowiedzUsuń
  11. No i właśnie u mnie było dokładnie tak samo!

    OdpowiedzUsuń
  12. Z całego serca polecam <3 jak zadnego innego produktu dotychczas :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super, że znalazłaś swoją technikę! :) Bardzo się cieszę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana trenuj dużo tak jak ja i na pewno opanujesz <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Za drogo wychodzą wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze dwa lata temu nie zwracałam uwagi na konturowanie, teraz wiem, że jest bardzo ważne ;) Twarz wygląda od razu lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie pogardziłabym takim profesjonalnym zestawem pięknych pędzli i jakby ktoś chciałby mi je podarować to wcale bym nie protestowała. O nie! :DD

    OdpowiedzUsuń
  18. Mozesz doradzic gdzie dorwę F37? zaakochałam się w nim :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bez problemu konturuję twarz pędzlami XOBeauty, Real Techniques i GlamBrush (T13 ma idealny kształt i rozmiar). Za to z Sigmy pragnę ostatnio mocno pędzla o dziwnym kształcie piramidki, który ma być świetny do rozprowadzania podkładu. Na razie odpuszczam sobie zakupy, ale może podaruję go sobie sama pod choinkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye