Trzy kosmetyczne zmiany, które warto wprowadzić w nowym roku.

Mimo, że większość ludzi tak naprawdę drwi z postanowień noworocznych i z góry zakłada, że nic z tego nie wyniknie... ja sama nigdy nie utożsamiałam się z tym poglądem. Uważam, że każdy powód i motywacja do zmiany ku lepszemu samopoczuciu, zdrowiu czy po prostu codzienności to naprawdę dobry krok i niezależnie od tego co mówią inni warto podejmować próby - chociażby miały skończyć się fiaskiem. Oczywiście - każdy ma swoje słabości, jesteśmy tylko ludźmi i jeśli startujemy z listą tysiąca postanowień, które w ciągu jednego dnia mają przewartościować całe życie może być ciężko... ale jeśli chociaż cząstka z nich przy odrobinie wysiłku i wyjścia ze swojej strefy komfortu magicznie się ziści i życie dla kogoś stanie się prostsze, łatwiejsze i przyjemniejsze.. czy nie warto spróbować? Jako, że jeszcze (tutaj kładę nacisk na to słowo) jesteście na blogu ukierunkowanym stricte ku dziedzinie urody i pielęgnacji porozmawiamy sobie o kosmetycznych zmianach, które warto wprowadzić w nowym roku - mam nadzieję, że ten lekki i przyjemny temat będzie idealny do porannej, poniedziałkowej kawy i wspólnie ze mną rozpoczniecie podróż przez ten tydzień. Mam też szczerą nadzieję, że zechcecie się w komentarzach podzielić swoimi spostrzeżeniami i być może wspólnie damy sobie mały zastrzyk motywacji. Każdy powód do zmian jest przecież dobry, prawda?


1. Zrozumieć potrzeby.


Nowy Rok to doskonała okazja do tego by zacząć wprowadzać zdrowe nawyki konsumpcyjne - myślę, że to naprawdę świetny moment na to by usiąść i zastanowić się w jakim kosmetycznym punkcie właśnie tkwimy. Mam tu na myśli przede wszystkim przegląd produktów i ich analiza pod względem użyteczności, ale także indywidualnych potrzeb i zamiłowania - jestem prawie pewna, że większość z nas posiada zbyt dużą liczbę kosmetyków i akcesoriów urodowych w swoim domu - oczywiście nie będę Was namawiać do tego by zacząć wszystko wyrzucać czy oddawać, ale w tym punkcie chodzi o zwiększenie Waszej świadomości po to by zrozumieć, że wiele z nich na pewnym etapie staje się po prostu bezużyteczna kiedy zajmuje tylko smutne, szare miejsce na końcu półki - takie zebranie produktów w jednym miejscu może być niezłą lekcją dla wszystkich z Was, które dają się ponosić zakupowemu szaleństwu - kiedy ja zrobiłam to po raz pierwszy dosłownie oniemiałam... lecz nie z zachwytu, a z własnej głupoty. To są momenty, z których można wyciągnąć naprawdę mądre wnioski. Zbierz więc wszystko w jednym miejscu, usiądź i zadaj sobie pytanie - czy aby wszystkiego potrzebuję? 


2. Ograniczyć ilości.


Taaak... mnie też kuszą promocje i wyprzedaże - szczególnie takie, przy których naprawdę mogłabym zaszaleć ilościowo i jednocześnie dobrze pod względem wartości, z którymi utożsamiam  kosmetyczne produkty. Ale nie bez powodu zaczęłam pisać o zrozumieniu własnych potrzeb, który ma stanowić bazę wyjściową do noworocznych zmian - bo jeśli jesteś świadoma tego co posiadasz, ile czasu (albo lepiej, ile promocji) minie zanim wszystko zużyjesz i jak wygląda to liczbowo spontaniczne zakupy szybciutko wyjdą Ci z głowy. Wiem, sprawdziłam - dzielnie walczę i choć naprawdę sklepu kuszą mnie zewsząd trzymam się dokładnie tego o czym napisałam, ale żeby nie popadać w jakiś totalny masochizm ograniczam się do jednej, dobrej jakościowo rzeczy w miesiącu - tym samym oszczędzam pieniądze na niepotrzebnych pierdółkach w ilości X na rzecz jednej wartościowej, dobrej jakościowo rzeczy, która faktycznie jest mi potrzebna, a z zakupem długo zwlekałam.


3. Zużywać do końca.


Ojj w 2017 dałam się ponieść i totalnie zapętliłam się w ilości otwartych produktów - zaczęło mnie to przytłaczać nie tylko ze względu na fakt ile tego jest, ale ile czasu zajmuje mi zmniejszenie tego zapasu. Miałam wrażenie, że stoję w miejscu, a wielki stos zapasów zamiast maleć... rośnie w siłę za sprawą wszystkiego tego co gdzieś tam do mnie wpada. Postanowiłam więc, że wrócę do bardzo popularnego w blogo i youtube sferze projektu denko, który stanowi dla mnie doskonałą motywację do tego żeby faktycznie tego dna dobijać. Po pierwsze ... to naprawdę działa - miejsca robi się więcej, a w ciągu 21 dni udało mi się uzbierać wielką torbę prezentową pustaków - jest to też doskonała okazja do tego by wyrobić w sobie dobre nawyki i regularność, z którą naprawdę bywa kiepsko. 

Wierzcie mi - wprowadzenie tych trzech kroków w swoje życie naprawdę bardzo ułatwiło mi codzienne czynności. Tak naprawdę nie ma tu absolutnie nic skomplikowanego, ale ... robi ogromną różnicę i jestem pewna, że szybko zauważycie jak bardzo łatwo można uświadomić sobie pewne zależności. 

Życzę Wam udanego tygodnia i do napisania niebawem :)

24 komentarze:

  1. Zużywać do końca to mój nr. 1 niezwiązany z postanowieniem ale z poszanowaniem swoich finansów ! Kiedy zauważyłam,że znacznie więcej dokupuję aniżeli zużywam postanowiłam się obudzić ! Czasami nie szanujemy wartości pieniążka i kolejne 20zł przecież co to jest ? To wcale nie tak wiele , ale 20zł tu i tam zbiera ładną sumkę i co najważniejsze kupę niepotrzebnych dodatkowych rzeczy ! Więc zużywam, nie kupuję a bieg zdarzeń postanowiłam odwrócić - więcej zużywać aniżeli kupować :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wprowadziłam te zasady, jeśli chodzi o pielęgnację i w tej chwili mam totalne minimum, ale jeszcze ciężko mi ograniczyć kupowanie kolorówki. Wszystko jest takie piękne :( Mimo to staram się kupować tylko to, co naprawdę mi się podoba i uważam, że jest mi potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie trochę więcej postanowień kosmetycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przejmuj się Kochana - ważne, że postawiłaś już maleńki kroczek ku zmianom. Z kolorówką zawsze bywa trudniej, ale nie jest to nie do zrealizowania. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie!!! :) To jest właśnie to co miałam na myśli - człowiek zaczyna rozumieć ile pieniążków oszczędza gdy twardo trzyma się postanowienia, że najpierw zużyję jedno, a potem kupię drugie - odkąd tak robię magicznie w końcu zaczęłam opróżniać szafki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja miałam tak do tej pory, ale od stycznia obiecałam sobie, że nie wsadzę już łapek w nowy produkt dopóki nie zużyję starego ... i powiem Ci, że dawno nie schodziły mi butelki tak sprawnie jak teraz. To naprawdę daje satyskafcję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. punkt 1 i 3 juz stosuje u siebie od dawna :)
    moja skora ciala i twarzy od dawna daje mi do zrozumienie, ze im mniej kosmetykow na niej jest tym lepiej sie sprawuje :)
    trzech otwartych tuszy, szamponow, kremow zwyczajnie nie potrafilabym miec :)

    ale mam inne za to postanowienia kosmetyczne :) szczegolnie jesli chodzi o pilegnacje twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Największy problem mam z tym zużywaniem produktow. Nie umiem się powstrzymać przed otwarciem nowego kosmetyku i tym sposobem w łazience stoi pięć otwartych peelingow i żeli pod prysznic. 😊 Moje kosmetyczne zakupy od kilku miesięcy znacznie się zmniejszyły i zamiast w ilość poszłam w jakość i bardziej świadomie wybieram produkty 😊

    OdpowiedzUsuń
  9. Denko jest fajne, motywuje do regularnego używania kosmetyków, ale także pokazuje ile produktów potrzebujesz.

    OdpowiedzUsuń
  10. Post idealny dla mnie! Właśnie takie postanowienia mam w tym roku. W zeszłym roku od czerwca do grudnia zapisywałam każdy kupiony kosmetyk i cenę oraz zużycia. Pod koniec roku byłam przerażona. Za wydane pieniądze mogłabym pojechać na fajne wakacje.

    Smutne było tez to, ze do 70% kupionych kosmetyków nie wrócę, bo sie nie sprawdziły.

    Obiecałam sobie, ze nie kupię tylko kosmetyk za kosmetyk, pod warunkiem, ze takiego lub o podobnym działaniu nie mam w zapasach. W tym miesiącu kupiłam tylko płatki kosmetyczne, emolientowa odżywkę do włosów i farbę do włosów. Zuzywam pokornie zapasy.

    Od czerwca zeszłego roku zuzywam już zapasy i wydawało mi sie, ze kupuje rozsądnie. Niestety tak nie było. Kupowanie „tu szampon, tam żel pod prysznic bo okazja” mnie zgubiło. Te drobne kwoty wydane po drodze i bez przemyślenia zmieniły sie w duża sumę wydawana na miesiąc, która zamierzam teraz inaczej zagospodarować.
    Zaplanowałam kilka wyjazdów i dzielnie na nie oszczędzam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie :) Dlatego do niego wróciłam i już widzę różnicę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Koniecznie napisz jakie to postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No to proszę podziel się z nami swoimi postanowieniami - jestem bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. I nawet nie wiesz jak bardzo trzymam kciuki żeby te wyjazdy się ziściły :) Sama spójrz jak trywialna rzecz uległa zmianie... a jakie będzie mieć to wspaniałe konsekwencje! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. dotyczy glownie pielegnacji twarzy. chcialanym wprowadzic kosmetyki przeciwzmarszczkowe poniewaz obecnie stawiam glownie na nawilzanie :)

    przydaloby sie tez zaczac uzywac ujedrniajacych kosmetykow do ciala, ktorych mi sie nie chce regularnie stosowac...

    i mniej kolorowki!! obiecalam sobie mniej jej kupowac i skupiac sie na pielegnacji :) bedzie ciezko bo kolorowke uwielbiam ale w styczniu calkiem ok mi idzie

    OdpowiedzUsuń
  16. Podpisuję się pod tym postem wszystkimi kończynami- ujęłaś to świetnie. Właśnie dzięki temu, że podjęłam się detoksu kosmetycznego, wprowadziłam te zasady w życie. Wcześniej niby o tym wiedziałam, ale średnio się do tego stosowałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuje! Hasło na ten rok to organizacja i oszczędność. Hotele zarezerwowane :) Wierze, ze mi sie uda i w lutym kupię bilety przynajmniej na jeden wyjazd.

    Czasami terapia szokowa w stylu „liczby nie kłamią” pokazuje, ile naprawdę kupujemy, a ile naprawdę potrzebujemy. W końcu półki sklepowe są pełne, a zamawiając z internetu tez nie trzeba czekać wieki na dostawę. Nie ma konieczności robienia ogromnych zapasów. Szkoda zamrożonej gotówki i miejsca w domu.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja generalnie jestem oszczędna, sobie za wiele nie kupuję, bo zawsze żałuję, żeby kupić coś drogiego dla siebie, za to nie żałuję na córkę i innym też ładne prezenty staram się robić. W tym roku generalnie postanowiłam nie planować, bo z planami to różnie bywa, a mam dwa większe wydatki w tym roku, to moja 40 tka, a taki już konkretny to 18 tka mojej córeczki 😁.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pouczające :) Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawi mnie ta baza od Shmashbox - Możesz opowiedzieć o Niej coś więcej? ;)
    Zapraszam serdecznie do mnie, powróciłam po długiej przerwie - http://www.loveanea.pl/
    Buziaczki, loveanea ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie mam takich postanowień, wszystkie punkty spełniam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkie punkty mam dawno odhaczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ooo...a u mnie te zmiany trwają już od jakiegoś czasu. Dzięki obserwowaniu potrzeb swoich, mej cery i ciała zostawiłam tylko produkty, których faktycznie używam. Z reszty korzysta mama, siostra, ciocia. Nie kuszą mnie promocje dotyczące kolorówki (co innego rzeczy pierwszej koniecznej potrzeby typu dezodoranty, żele pod prysznic, produkty dbania o higienę intymną bo u mnie one są stałe w rodzinie i zużyją się zawsze). Dużo produktów ze swego "magazynu" rozdałam i zostawiłam to co najpotrzebniejsze. Pielęgnacja to podstawa, więc jej nie ograniczam (maseczki, peelengi, kremy, płyny micelarne). Za to kolorówka...cóż, staram się malować jak najmniej, więc uszczupliłam mocno swój arsenał. Ba, są dni gdy wychodzę z domu tylko mając podkład mineralny na twarzy i pomadkę ochronną do ust. :)

    OdpowiedzUsuń
  24. zawsze zużywam do konca kosmetyki ! dlatego nie chodzę na te wszystkie promocje, bo bym połowy nie zużyła przez najbliższe 50 lat . jedynie oddaje kosmetyki te, które mnie uczuliły.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye