Krótki przegląd moich podkładów | Złota szóstka wszech czasów | Podkłady mineralne, drogeryjne i niszowe

Cześć Kochani .

O tym, że znalezienie podkładu idealnego granicy niemalże z cudem nie muszę nikomu mówić - ten kto chociażby raz próbował wie co to znaczy. Na rynku kosmetycznym dostępnych jest miliony produktów - o różnych wykończeniach, stopniach krycia, cenie, składzie czy formule - niestety nie ma jednoznacznego schematu o tym jak dobrać idealny podkład, taka przygoda wiąże się z nieustannymi poszukiwaniami, znajomością swojej cery i jej potrzeb i gotowością na ... porażkę. Odkąd tylko zaczęłam używać podkładów przebrnęłam przez taką ilość produktów, że śmiało można by wyposażyć drogerię - na szczęście udało mi się trafić na produkty spełniające moje oczekiwania, choć w moim zbiorze znajdzie się także miejsce dla całkiem przeciętnych produktów. Dziś zapraszam Was na przegląd i krótki opis wszystkich podkładów jakich posiadam - oraz na podsumowanie i wyłonienie mojej szóstki produktów, które śmiało i z czystym sumieniem mogę polecić.



Jeżeli chodzi o podkłady i moje osobiste upodobania - zawsze staram się wybierać produkty lekkie o średnim stopniu krycia, formule nawilżającej i rozświetlającej. Moja skóra na szczęście nie wymaga ciężkich i kryjących kosmetyków - mogę więc pozwolić sobie także na produkty mineralne i kremy BB. Oczywiście są takie okresy kiedy stan cery się pogarsza - dlatego w moim zbiorze znajdują się także produkty ratunkowe o nieco cięższej konsystencji i intensywniejszym kryciu. Mój największy problem to znalezienie podkładu w typowo ciepłym odcieniu - niestety nasze drogerie przepełnione są produktami chłodnymi, a przez sztuczne oświetlenie często dochodzi do pomyłek. 

Zacznę może od podkładów mineralnych - po które sięgam w okresie letnim, kiedy nie chcę obciążać skóry niczym płynnym i ciężkim. Na dzień dzisiejszy posiadam trzy podkłady mineralne - choć niewykluczone, że pojawi się ich więcej.


Podkłady mineralne Annabelle Minerals ( każdy 59,90 zł ) zapoczątkowały moją przygodę z takimi kosmetykami. Początkowo nastawiona sceptycznie do takiej formy krycia - przepadłam miłością dozgonną do tych produktów. Wyglądają bardzo naturalnie, nie tworzą maski, a poprzez dokładanie kolejnych warstw z łatwością można stopniować krycie. Gama odcieni jest tak ogromna, że każdy znajdzie coś dla siebie. Są bardzo wydajne, mają przyjazny skład, a na mojej buzi wyglądają rewelacyjnie. Posiadam wersję matującą i rozświetlającą, choć w ofercie znajdzie się także coś dla osób z większymi problemami o wykończeniu kryjącym.

Podkład mineralny Lily Lolo ( 72,90 zł ) aktualnie testuję, więc nie mogę powiedzieć o nim jeszcze zbyt wiele. Jest zdecydowanie lżejszy i mniej kryjący niż podkłady od Annabelle Minerals - i na pewno nie sprawdzi się w przypadku cer z problemami. Więcej o tym produkcie wkrótce.

Kiedy wybierałam podkłady typowo drogeryjne - moją największą ciekawość zawsze budziły produkty marki Bourjois - i tak, mogę powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę. Uważam, że podkłady tej marki zostawiają daleko w tyle pozostałe produkty.


Podkład Bourjois Healthy MIX ( około 60 zł ) to już klasyk. Dla mnie numer jeden wśród podkładów drogeryjnych. Jest wspaniały i spełnia wszystkie moje oczekiwania - pielęgnuje skórę, delikatnie rozświetla i zapewnia krycie na naprawdę dobrym poziomie. Buzia wygląda po nim rewelacyjnie - podkład stapia się ze skórą, nie tworzy efektu maski i utrzymuje się długie godziny. Żałuję, że jego cena tak drastycznie poszła w górę, ale mimo to zawsze będę do niego wracać. Posiadam dwa odcienie - 01 Light Vanila, który świetnie spisuje się zimą i nieco ciemniejszy 02 Vanila. Oba utrzymane są w ciepłej tonacji.

Podkład Bourjois Flower Perfection ( około 60 zł ) to właśnie jeden z tych produktów, które ratują mnie kiedy skóra odmawia współpracy. Jest dość ciężki i ma zdecydowanie większe krycie niż Healthy Mix. Bardzo szybko zastyga na twarzy, ale utrzymuje się na niej długie godziny. Mówi się o nim, że to brat bliźniak Colorstay, więc dla jego fanek to pozycja obowiązkowa na liście zakupów.

A będąc już przy podkładach drogeryjnych...


Podkład L'Oreal True Match ( około 55 zł ) to obok Healthy Mix jeden z moich ulubieńców. Długo czekał na swoją kolej, bo okazało się, że kupiłam dwa zbyt ciemne dla mnie odcienie, ale kiedy tylko dostały szansę - przepadłam. To idealny podkład na co dzień - ma przyzwoite krycie, delikatnie rozświetla skórę i utrzymuje się na skórze cały dzień. Wymaga jednak dobrego pudru, bo lubi się mocno świecić, ale mimo wszystko uważam, że to świetny wybór do podstawowego, codziennego makijażu. Posiadam dwie sztuki jeszcze w starej wersji - jak tylko się skończą natychmiast sięgnę po nową wersję, która podobno jest jeszcze lepsza.

Podkład Rimmel Wake Me Up ( około 40 zł ) jest typowo rozświetlającym podkładem, choć przyznam, że ma dość intensywne krycie. Kiedyś bardzo go lubiłam, ale jego paleta odcieni pozostawia wiele do życzenia. Kiedy odkryłam inne podkłady rozświetlające ten trafił na dno szuflady i jakoś nie mam ochoty ponownie do niego wracać.

Kiedyś bardzo chętnie sięgałam produkty w formie musów. Podkłady tego typu mają to do siebie, że pozostawiają twarz idealnie matową i suchą - nie wymagającą używania pudru.


Podkład Max Factor Whipped Cream ( około 55 zł ) faktycznie w swojej formule przypomina bitą śmietanę. Jest to jeden z najlepszych podkładów z jakimi miałam do czynienia - jednak u mnie skreślony przez to, że jest bardzo różowy - a producent pokusił się jedynie o wypuszczenie czterech kolorów, którym do ciepłych odcieni bardzo daleko. A szkoda, bo pozostawia twarz satynową, ma prześliczne wykończenie, wygląda naturalnie a skóra jest idealnie nawilżona. Szkoda, wielka szkoda, ale polecam go wszystkim z Was, których cera utrzymana jest w chłodnych tonach.

Podkład Maybelline Dream Satin Liquid ( około 40 zł )  swego czasu używałam bardzo często - niestety podobnie jak w przypadku Max Factor i Dream Matt Mousse sprawa rozgrywa się o chłodne tony. Zachowuje się podobnie jak podkład wspomniany wyżej, pozostawia skórę matową i suchą, nie wymaga pudru. Również żałuję, że nie mogę go używać, a jest naprawdę godny uwagi.

Maybelline Dream Matte Mousse ( około 45zł ) to typowy podkład w formie musu. Ma suche, ale jednocześnie bardzo jedwabiste wykończenie. Pozostawia twarz matową - o zdrowym i wyrównanym kolorycie. Uwielbiam efekt jaki daje, no ale niestety ... jest różowy. Kupiłam go pod wpływem chwilii w drogerii i tam wydawał się idealny - dzienne światło jednak zwerfikowało rzeczywistość. I tak sobie leży - właściwie to powinnam go komuś oddać. 

A jeśli mam ochotę na minimalne krycie połączone z pielęgnacją ...


Podkład Paul&Joe ( cena około 200 zł ) to idealne rozwiązanie. Jeżeli szukasz czegoś co ma lekkie krycie, pielęgnuje cerę i zapewnia maksymalnie naturalny i zdrowy wygląd skóry to ten podkład będzie dla Ciebie idealny. Dla mnie Paul&Joe ma wszystko to czego wymaga młoda i zdrowa cera. Jest to podkład dla osób, których cera jest praktycznie idealna - przez to, że jest rzadki nie zapewnia krycia a jedynie delikatne wyrównanie koloru. Wtapia się w naturalny pigment skóry i zachowuje jak druga skóra. Pachnie wspaniale, ma cudowne opakowanie i sprawdzi się fantastycznie w codziennym naturalnym makijażu.

Często jest jednak tak, że podkłady używane latem - są nieodpowiednie zimą. Szkoda jednak, żeby cały sezon przeleżały w szafce - więc ja w swoim zbiorze posiadam dwie sztuki, które służą mi do rozjaśniania zbyt ciemnych podkładów. Jeden - mocno kryjący i drugi rzadki, który mogę łączyć z każdym innym produktem zmieniając jego stopień krycia bądź intensywności.


Podkład Easy Match Make Up Manhattan ( 30 zł )  w najjaśniejszym odcieniu jest praktycznie biały - a przez to, że ma rzadką i lejącą konsystencję zapewnia lekkie krycie. Służy mi do rozjaśniania gęstego kremu BB Jane Iredale, o którym za chwilę i do tego celu sprawdza się znakomicie. Sam w sobie nie jest raczej godny uwagi, bo nie ma w sobie nic co by zachęcało do regularnego używania na co dzień.

Pierre Rene Skin Balance w kolorze Champagne ( około 20 zł ) nazywany jest zamiennikiem Colorstay. Nie wiem jak sprawuje się ten drugi bo nigdy go nie miałam, ale o tym podkładzie muszę powiedzieć, że robi naprawdę dużo - przede wszystkim jest bardzo mocno kryjący, trzeba uważać z jego ilością. Utrzymuje się na twarzy cały dzień, ale dla mnie ten efekt jest zbyt nachalny. Służy mi do rozjaśniania lekkich podkładów. Dla wielbicielek mocnego krycia byłby dobrym rozwiązaniem. Ja niestety nie jestem zwolennikiem takiego poziomu krycia.

I na sam koniec moje dwie perełki. Produkty z tzw. wyższej półki, po które sięgam wyłącznie na wyjątkowe okazje - kiedy chcę mieć pewność, że moja skóra będzie wyglądać naprawdę dobrze.


Krem BB marki Jane Iredale Glow Time ( 260 zł ) to mój jedyny krem, któremu ufam w 100 %. Jest niesamowity pod każdym względem. Świetnie kryje, ma maksymalnie żółty pigment, kryje wszelkie niedoskonałości i wchodzi w zmarszczki idealnie je maskując. Jest piekielnie wydajny, utrzymuje się długie godziny i wygląda spektakularnie - buzia od razu odzyskuje blask, świeżość i zdrowy piękny wygląd. To absolutnie mój numer jeden i nie zamienię go na żaden inny.

Podkład rozświetlający Lancome Teint Miracle ( 180 zł ) był moim ogromnym marzeniem. Po wielu zachwytach na Youtube zapragnęłam go, aż w końcu otrzymałam w prezencie urodzinowym. To typowo rozświetlający produkt, który pozostawia twarz satynową i odbijającą naturalne światło. Jego krycie określiłabym jako średnie - ale na twarzy wygląda po prostu pięknie. Stapia się ze skórą, wygląda bardzo naturalnie i świetnie współgra z innymi produktami.


Jeśli miałabym ostatecznie podsumować i zdecydować się na wybór ulubionych produktów spośród wymienionych to wybrałabym właśnie te, które widzicie wyżej. Uważam, że cała szóstka jest godna Waszej uwagi i zachęcam do zapoznania się z tymi produktami.

Dajcie znać czy znacie któreś z podkładów, które Wam pokazałam - i napiszcie koniecznie jaki jest Wasz ulubiony i niezastąpiony kosmetyk w tej kwestii.

Buziaki ! 

59 komentarzy:

  1. podkład mineralny LL to mój faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze z nim "pracuję", wydaje mi się, że się polubimy, chociaż trzeba nieźle się przyłożyć, żeby osiągnąć idealny efekt.

      Usuń
  2. Żadnego z tych podkładów nie miałam, mineralnego w życiu nie używałam :) obecnie używam podkładu z AA rozświetlającego który dostałam w JoyBoxie. Jest obecnie dla mnie idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ta marka niestety do siebie nie przekonuje i nigdy nie kupuję ich produktów :)

      Usuń
  3. Rimmel Wake My Up lubię kiedy dni są chłodniejsze, bo wtedy moja skóra nie świeci się jak bombka. Pierre Rene lubię, kiedy moja skóra nie ma suchych skórek. Bourjois Healthy MIX jest całkiem fajny, ale czegoś mu brakuje i sama nie wiem czego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo tego, że Wake Me Up jest rozświetlający to jest stosunkowo ciężkim podkładem - u mnie też nie sprawdzał się latem. Pierre Rene nie używałam solo więc nie wiem czy podkreśla suche skórki. A co do Healthy Mix nie mam żadnych zastrzeżeń :)

      Usuń
  4. JA jestem zakochany w podkładzie Dr. IRena Eris matujący ... najbardziej kryjący podkład świata i najbardzije długotrwały :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Łooooo, ale Ty tego masz kobito!
    Chociaż i ja swego czasu miałam pełno mniej lub bardziej udanych i trafionych podkładów. Na szczęście już nie szukam, mam kilku swoich faworytów :)
    Bourjous healthy mix w ogóle mi nie słuzy kolorystycznie. Skusiłam się ze 2 razy, ale wyglądam, jakbym była chora. Za to o wiele bardziej mi pasuje ich podkład Happy Light [nie wiem, czy jest dostępny w Polsce].
    L'Oreal true match też nie do końca trafiłam z kolorem.
    Rimmel Wake me up kiedyś był moim ulubieńcem, ale z czasem mi sie znudził i chyba zmienili formułę, bo to już nie to. Teraz uwielbiam Rimmel Lasting Finish Nude - nawet chyba jest lepszy od MAC Pro LongWear [ten też lubię i regularnie kupuję].
    Na razie męczę niedobitki i to, co mam. Trochę jestem opalona, więc bez problemu mieszam ciemniejszy z jaśniejszym dla uzyskania idealnego koloru. Gorzej z gamą kolorystyczną zimą. Ale też mam kilka swoich sprawdzonych i trafionych odcieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że nawet nie wiem kiedy się to wszystko uzbierało. No ale kolorówka ma to do siebie, że ciężko się ją zużywa...
      Czytałam kiedyś u Ciebie o tym Happy Light, ale niestety w Polsce jest niedostępny - a szkoda, bo mam wrażenie, że każdy podkład tej firmy jest dobry.
      A co do tego Rimmela Finish Nude - muszę go koniecznie kupić, mnóstwo osób go chwali - a że Rimmel ma korzystne ceny to na pewno będzie mój :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ogólnie jeśli chodzi o kolorówkę to sporo się tego uzbierało ... chociaż nie powiem żeby mi było z tym źle :)

      Usuń
  7. ja najbardziej lubię Wake me Up

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swego czasu naprawdę go lubiłam - teraz coś mi w nim nie pasuje, sama nawet nie wiem co ...

      Usuń
  8. Ja jeszcze nigdy nie miałam podkładu rozświetlającego, a mam ochotę, więc skuszę się prędzej czy później na wake me up :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeśli zaczynasz przygodę z takimi podkładami to Rimmel będzie dobrym rozwiązaniem :)

      Usuń
  9. Niezła kolekcja :D
    Niestety nie mogę sobie pozwolić na lekkie podkłady, szkoda, no ale co zrobić :) Na chwilę obecną moim ulubieńcem jest Rimmel Lasting Finish Nude :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i kolejna pozytywna opinia - musi być mój :) Rozejrzę się zanim przy okazji następnych zakupów :)

      Usuń
  10. sporo tego masz, kiedy ty to wszystko zużyjesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele z nich ma się już ku końcowi, zatem bez obaw :)

      Usuń
  11. Niestety nic by się u mnie nie sprawdziło, lubię średnie i mocne krycie, mat i długotrwałość - jak większość osób z bardzo tłustą cerą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem BB Jane Iredale na pewno by się sprawdził :) myślę, że Flower Perfection również :)

      Usuń
  12. Dużo tego masz, ja mam tylko ten z Rimmela :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo to fakt :) ale zuzywam regularnie :)

      Usuń
  13. Mam Loreal True Match starą wersję, kryje super. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo ciekawa tej nowej wersji - podobno jest jeszcze lepsza :)

      Usuń
  14. Healthy MIX również mogę polecić :) chodź znam też przeciwniczki Healthy MIX :(

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak jest w przypadku każdego produktu, nie ma takiego, który będzie pasował wszystkim :)

      Usuń
  15. Sporo rzeczywiście, żadnego nie znam i co przy niektórych to cena zaporowa dla mnie :) ale np. rimmel wake me up kusi mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No te trzy mają faktycznie bardzo wysoka cenę - no ale są tego warte ;)

      Usuń
  16. Rimmel Wake me up juz długo za mną chodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo osób go lubi więc możesz spróbować. :)

      Usuń
  17. a ja w domu nie mam żadnego bo nie używam :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Kilka z tych podkładów miałam, Rimmel Wake Me Up, Maybelline Liquid, Bourjois Healthy Mix. Wszystkie fajne. Teraz używam Lily Lolo i jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem w trakcie jego testów i myślę, że się polubimy :)

      Usuń
  19. sporo tego masz, ładny zapas ;) ja uzywam z rimmel'a - mój nr 1 ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślałam, że tylko ja posiadam niezliczoną ilość podkładków ale na szczęście tak nie jest! :D Przy mojej tłustej cerze najlepiej na większe wyjścia sprawdza się ELDW zaś na codzień Revlon CS, czasem Loreal True Match albo Bourjois Healthy Mix w zależności od kaprysu mojej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ELDW bardzo chciałabym spróbować. :))

      Usuń
  21. Niezły masz zapas podkładów, a ja miałam wyrzuty sumienia, że mam parę podkładów otwartych i w różnym stopniu zużyte! :)
    Nawet nie wiesz, jak bardzo pomogłaś mi tym postem. Widzę, że mamy bardzo bardzo podobne preferencje i kolor skóry! Też uwielbiam Bourjois flower perfection w kolorze Vanilla, Annabelle Minerals Golden Fair to mój codziennik no i również nie trawię nawet minimalnie różowych podkładów:D Właśnie uchroniłaś mnie przed kupnem Lili Lolo, ponieważ najważniejsze jest dla mnie krycie a za jego cenę mam conajmniej dwa podkłady AM. Rimmel Wake me up przyniosłam sobie do domu w próbkach i faktycznie, żaden kolor nie jest ciepły. Daj znać jak możesz, jakiego koloru masz ten podkład z Loreal True Match, bo ja kupiłam Vanilla i po tygodniu stwierdziłam, że cholernik jest bardzo różowy:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci pomogłam :)

      Kochana L'oreal ma w swojej gamie linie ciepłych podkładów oznaczonych bodajże literka D... Sama nie jestem do końca pewna, bo teraz wprowadzili nowe opakowania i formuły. Nie pamiętam dokładnie jaki miałam kolor bo naklejka niestety się starla - wiem ze był to 3 podkład poczynając od najjasniejszego. Dziś wybrałabym 2 :)

      Usuń
  22. Ja stosuję HM Bourjois i Revlon CS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj musze wypróbować CS. Chyba jestem jedyną osobą, która jeszcze go nie używała :)

      Usuń
  23. Ja używałam kiedyś z Boujrous, ale się nie sprawdził. Teraz używam Revlon do skóry mieszsnej i tłustej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słyszałam, że Bourjois sprawdza się w zależności od cery ;)

      Usuń
  24. Jeśli o podkłady chodzi, to zawsze ciężko było mi dopasować kolor do cery :( Aktualnie używam minerałów i jestem w 100% zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj znam Twój problem. To było moje odwieczne zmartwienie. Minerały kocham równie mocno ;)

      Usuń
  25. Moja Droga widzę, że mamy identyczne wymagróżowya podkładowe! Również uwielbiam Healthy Mix!:) Rimmel niestety dla mnie za ciemny i zbyt różowy, ostatnio kusi mnie Pierre Rene:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam kilka próbek Lancome Teint Miracle i bardzo spodobał mi się rozświetlający efekt. Ja obecnie używam m.in. minerałków kręconych z półproduktów, a z płynnych głównie Vichy Teint Ideal (też ładnie rozświetla, ale efekt jest mniej subtelny).

    OdpowiedzUsuń
  27. Z Bourjois miałam oba podkłady, ale żaden nie zachwycił mnie tak jak 123 Perfect, który jest moim ulubieńcem :) Mam też podkład z L'Oreal i u mnie też czekał długo w kolejce, ale ja wybrałam sobie za jasny odcień. Jak tylko swoje podkładowe zapasy trochę zmniejszę, to chciałabym zaopatrzyć się w True Match w nowej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
  28. zestaw pokaźny , ja uwielbiam z loreala i mam Rimmela ten nowy , lubię też podkłady i pudry z Bourjois ,Joko ,Maybelline ,nic tylko się malować

    OdpowiedzUsuń
  29. jak Ci się uda zużyć tyle na raz pootwieranych podkładów ja ograniczyłam liczbę do jednego, maksymalnie trzech sztuk otwartych na raz:) zapraszam do mnie www.make-up-and-break-up.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Pierre Rene Skin Balance i Lancome Teint Miracle mam i uwielbiam:) Widzę, że znalazłam pokrewną duszę - również kolekcjonuję podkłady:) :) Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ile podkładów! :) Też lubię sobie je 'kolekcjonować' ale nie mam ich aż tylu :D Sporo jednak już przetestowałam w poszukiwaniu tego idealnego ;) Niestety większość z nich ma w sobie jakieś pojedyncze cechy za które je lubię, a nie jest idealny w 100% :D Z powyższych lubię Loreal True Match - za super gamę kolorystyczną i idealnie jasne kolory, Healthy Mix - bo mam do niego sentyment i po prostu lubię go używać, choć denerwuje mnie jego niekoniecznie zadowalająca trwałość, Wake Me Up - za fajne wykończenie lubię, choć kolor nie za bardzo mi odpowiada. Na pewno w najbliższym czasie będę chciała wypróbować podkłady mineralne, pokazane przez Ciebie musy (bo dużo dobrego o nich słyszałam) i Pierre Rene :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow jaka kolekcja! :) Chociaż u mnie też nazbierało się tego sporo.. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye