Matujące podkłady drogeryjne - który wybrać?

Znalezienie dobrego podkładu w drogerii to wcale nie taka łatwa sprawa - półki kosmetycznych szaf dosłownie uginają się od produktów tego typu i kiedy przychodzą fajne obniżki i mamy szansę kupić coś w naprawdę dobrej cenie pojawia się dylemat jak spośród tych dziesiątek podkładów znaleźć ten dopasowany do naszych potrzeb? Postanowiłam nieco ułatwić i okroić Wasz wybór - jeżeli podobnie jak ja jesteście fankami matujących podkładów to fantastycznie się składa bo właśnie przetestowałam dla Was pięć pochodzących z różnych szaf - tak by dać Wam pogląd na to na co warto zwrócić uwagę. Chcecie zobaczyć jak nam poszło? Jakie cechy mają poszczególne podkłady i na co faktycznie warto wydać swoje pieniążki? Zapraszam do czytania.


Cechy idealnego podkładu matującego.


Odkąd pamiętam jestem fanką matu i kontrolowanego błysku w miejscach nałożenia rozświetlacza - żadnego innego nie toleruję, nie lubię i unikam jak ognia, a że jestem posiadaczką cery mieszanej w stronę tłustej same możecie się domyślić, że bój jest niełatwy. Dobry podkład matujący oczywiście oprócz jego tytułowej funkcji powinien być długotrwały i maksymalnie dopasowany - uwielbiam efekt pudrowego wykończenia podkładu więc mój ideał powinien posiadać formułę musu z suchym wykończeniem, bez żadnych refleksów i taki, który nałożony o poranku przetrwa długie godziny i nie będzie wymagał poprawki. Trochę ociera się to o utopię, ale czy jest absolutnie niemożliwe?

L'Oreal Paris Infallible 24H- Matte (44,99 zł.)


Nie bez powodu ten podkład znalazł się w moich ulubieńcach - pokochałam go już od pierwszego użycia i tak naprawdę dziś nie wyobrażam sobie żeby mogło go u mnie zabraknąć. Posiadam go w dwóch odcieniach i niestety z przykrością muszę stwierdzić, że najjaśniejszy jest stosunkowo ciemny (taki paradoks). Niemniej jednak to jak genialnie stapia się ze skórą sprawia, że nawet te niedociągnięcia kolorystyczne nie sprawiają problemu. Podkład ten daje idealne matowe wykończenie i tak naprawdę nie wymaga dodatkowej warstwy pudrowania natomiast po kilku godzinach dobrze jest jednak go czymś "przyklepać" żeby utrzymać efekt idealnego wyrównania. Trzeba przyznać, że jest to jeden z najbardziej trwałych podkładów jakich miałam - z drobnymi poprawkami w ciągu dnia jest w stanie przetrwać od rana do wieczora w stanie nienaruszonym! Uwielbiam go za wszystko, a najbardziej chyba za to, że ma bardzo ładne, żółte tony.

Dr Irena Eris - PROVOKE Matt Fluid (71,90 zł.)


To zdecydowanie najdroższa propozycja z dzisiejszego zestawienia, ale jestem pewna, że te z Was, które choć raz używały kosmetyków kolorowych Dr Ireny Eris, wie że są one warte swoich cen pod każdym względem. PROVOKE Matt Fluid to jeden z trzech proponowanych przez markę podkładów i szybko zaskarbił sobie rzeszę fanek - przy promocji w Rossmannie na próżno było go szukać na półkach. Jest to podkład całkowicie inny niż wspomniany wcześniej L'Oreal - jego konsystencja jest lekka choć niepłynna, ma wspaniały zapach i o wiele lepsze zestawienie kolorów pod względem jasności - tutaj i bladzioszki znajdą coś dla siebie. PROVOKE Matt zapewnia natychmiastowy efekt zmatowienia jednak nie jest on tak trwały jak poprzednik - mimo wszystko warto jest go przypudrować by w trakcie dnia nie okazało się, że problematyczne strefy zaczynają się błyszczeć. Jest bardzo leciutki, praktycznie niewyczuwalny na twarzy i daje bardzo naturalne wykończenie (można je śmiało stopniować), ale zauważyłam, że w ciągu dnia lubi się lekko utleniać.

Bourjois 123 Perfect (47,99 zł.)


Podkład Bourjois, który zostaje w cieniu słynnego Healthy Mix jest jak najbardziej godnym Waszej uwagi - zawiera w sobie trzy pigmenty korygujące, a oprócz efektu matowienia ma właściwości nawilżające. Podkłady Borjois uwielbiam za ich odcienie - są naprawdę pięknie skomponowane i mają przewagę zdrowych, ale żółtych pigmentów. 123 Perfect nie zapewnia 100% efektu matu - jest zupełnie inny niż L'Oreal czy PROVOKE, ale jest to opcja dla tych z Was, które cenią sobie zdrowy, wyrównany koloryt przy jednoczesnym zachowaniu umiaru - nie da rady zrobić nim efektu maski, ale trzeba uważać na jego utrwalenie - bez pudru lubi się bardzo szybko ścierać, szczególnie w przypadku miejsc takich jak skrzydełka nosa czy okolica ust. Niemniej jednak jest to świetna opcja na co dzień - nie obciąża skóry, nie jest mocno widoczny, a jak na Bourjois przystało bardzo ładnie nawilża i daje zdrowy, naturalny efekt.


Maybelline Dream Velvet Soft Matte (26,99 zł.)


I to jest dopiero podkład matujący! Prawdziwa pudrowa formuła, dość ciężka konsystencja i natychmiastowy efekt matu to trzy cechy, którymi można określić ten podkład. Stawiałabym, że najlepiej będą z nim współpracować bardzo tłuste skóry bo niestety ma on tendencję do podkreślania wszelkich suchych skórek. Strasznie, ale to strasznie podoba mi się jego konsystencja - jest jak musik, który bardzo łatwo rozprowadza się na skórze i który nie potrzebuje absolutnie żadnego dodatku niemniej jednak należy z nim uważać bo łatwo o przesadę. Jest bardzo długotrwały, nie oksyduje, ale ma tendencje do ścierania się na nosie. Zwróćcie też uwagę, że ma on neutralną tonację, ale bardzoooo ciemną gamę kolorystyczną - ja niestety mimo, że jasna nie jestem to w przypadku koloru 21 zmuszona byłam go rozjaśniać. 

Astor Mattitude Anti Shine 16H (33,99 zł.)


I na koniec mały koszmarek, który kompletnie się u mnie nie sprawdza - mimo, że ma bardzo ciekawą, lekką konsystencję i faktycznie zastyga do prawdziwego matu to jednak ma tak okropny, różowo-szary kolor, że stał się dla mnie podkładem, którego w ogóle nie mogłam nosić. Użyłam go do tego testu raz i nie pokusiłam się więcej... więc same rozumiecie, że nie mogę Wam zbyt wiele na jego temat powiedzieć bo nie mogłam zbyt długo na siebie patrzeć :) Nie wiem czy ktokolwiek będzie się w stanie rozkochać w tym podkładzie, no ale jeśli macie zimny typ cery i lubicie się w takich dziwakach to możecie sprawdzić... aczkolwiek no... więcej powiedzieć nie mogę.


I na koniec mały rzut na konsystencje i kolory. Jeżeli miałabym osobiście wybrać swojego faworyta biorąc pod uwagę wszystkie cechy to zdecydowanie stawiam na podkład Inffalible marki L'Oreal, który stał się prawdziwym niezbędnikiem. Pod względem stricte kolorystycznym i zapewniającym zdrowe oraz nienachalne wykończenie na twarzy wygrywa tutaj podkład marki Dr Irena Eris wraz z Bourjois 123 Perfect. Z Maybelline chętnie ukradłabym tę wspaniałą konsystencję natomiast Astora radzę unikać jak ognia ze względu na paskudne szare i niezdrowe tony,

Zdjęcie nie zostało w żaden sposób obrobione więc macie tu pogląd na rzeczywisty wygląd podkładów. Od prawej Astor Mattitude Anti Shine 16 H w kolorze 091 Light Ivory (hehehe), Maybelline Dream Velvet Soft Matte w kolorze 21 Nude, L'Oreal Paris Infallible 24H-Matte w kolorze 22 Radiant Rose, Dr Irena Eris PROVOKE Matte Fluid w kolorze 210 Ivory i na końcu Bourjois 123 Perfect w kolorze Vanille Clair to Light Vanilla.

Dajcie znać jakie są Wasze doświadczenia z matującymi podkładami z drogerii - jakich używacie? A może macie jakiegoś ulubieńca, którego tu zabrakło? Czekam na Wasze komentarze.

Buziaki!

23 komentarze:

  1. Izabela Cetera5 czerwca 2017 14:28

    Fajne kosmetyki ale ja niestety nawet nie mam problemow z strefą "T".....

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Twoją opinią, chodź co do maybelline Velvet jest okropnie ciężki natomiast dream satin liquit jest już lżejszy i mojej cerze odpowiada :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Irenki podkład uwielbiam! To jeden z moich top of the top. :-D Ale jeszcze jaśniejszym odcieniem w gamie bym nie pogardziła, bo 205 jest mocno zbliżony do 210.

    OdpowiedzUsuń
  4. Provoke znam i bardzo lubię. Ostatnio używam Wake Me up :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Karolina Piotrowicz5 czerwca 2017 17:47

    Myślałam ostatnio nad podkładem L`OREAL, ale boje się, że podkreśli moją suchą skórę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My kochamy Max Factor Facefinity. Ma idealny dla nas odcień, długo się utrzymuje na naszych tłustych pyszczkach i ładnie kryje niedoskonałości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie Maybelline Dream Velvet to najgorszy podkład jaki kiedykolwiek miałam. A gama kolorystyczna musi być przedziwna, bo ja miałam odcień 30 Sand i wydał mi się stosunkowo jasny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię ten podkład z Loreal :) udało mi się go dorwać kiedyś w odcieniu nr 10 :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rowniez zgadzam sie co do L'Oreala, niestety ten w szklanym opakowaniu strasznie oksyduje na mojej twarzy na pomaranczke. Kusi mnie dr. ERIS :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kosmetyczna Obsesja6 czerwca 2017 10:00

    Noszę się z zakupem tego z L'Oreal od dłuższego czasu :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam podkład Infallible i byłam z niego niesamowicie zadowolona. W Przypadku cery jaka posiadam, nie wymagał pudrowania a trzymał się cały dzień w miejscu, bez migracji, bez podkreślania zmarszczek itp. Jedyna wada to po dłuższym stosowaniu może delikatnie przesuszać wybrane partie twarzy - może ale nie musi ! Dobry krem i zadbana cera jest kluczem sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Prawdę mówiąc nie używałam żadnego ze wspomnianych produktów. Od dawna sięgam najczęściej po Revlon Colorstay, który sprawdza się u mnie znakomicie i nie specjalnie lubię eksperymentować w tej dziedzinie. Jednak na ten podkład z Loreal mam ochotę, bo wszyscy naokoło chwalą bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Żadnego z nich nie miałam, ale Bourjois mam w planach wypróbować. Healthy Mix zdążyłam zużyć tylko jedno opakowanie i jej wycofali, jakby mi na złość :(

    OdpowiedzUsuń
  14. W drogeriach można zazwyczaj spotkać same ,,pomarańcze".

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim ulubieńcem jest wspomniany tu Bourjois Perfect 123. :) Maybelline Dream Velvet nie lubię za bardzo. A w planach mam Dr I.Eris i Loreala Infallible.

    OdpowiedzUsuń
  16. Akurat tego podkładu z Maybelline Dream Velvet Soft Matte nie lubię. Po samym nałożeniu wygląda on cudownie, ale z czasem tak jak napisałaś się sciera, bardzo mocno może pobrudzić nam ubrania, już nie wspomnę o przytuleniu się do kogoś ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. GingerG Kosmetycznie7 czerwca 2017 11:23

    akurat nic z powyższych podkladów nie wpadlo jeszcze do mojej kosmetyczki.
    Z tego co widzę po odcieniach,niestety i tak bylyby za ciemne.Jestem ekstremalnym bladziochem :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ada Szczepańska7 czerwca 2017 17:34

    Podkłady z Astora generalnie mają chyba te bardziej różowe tony, bo miałam ochotę na Perfect Stay po zachwytach Maxi, ale niestety jak porównałam kolor najjaśniejszy z Healthy Mix to się przeraziłam. Dream Velvet też słyszałam, że fajny. Chociaż powiem Ci, że chyba producent je wycofuje, ale pewności nie mam. Swego czasu były w Super-Pharm wyprzedawane za 9 zł, także albo producent wycofuje albo może powróci z inną szatą ;)
    Jeszcze nie chwaliłam nowego wyglądu bloga - boski jest, taki ... twój :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Mi tutaj brakuje podkładu Maybelline Fit Me Matte + Poreless, który moim zdaniem jest jednym z najlepszych drogeryjnych podkładów matujących. Wprawdzie na twarzy jest bardziej satynowy, ale wygląda bardzo naturalnie, wygładza i ma bardzo przyzwoitą trwałość.
    Jest jeszcze Catrice All Matt Plus, który również jest bardziej satynowy niż matowy, ale bardzo ładnie wygląda na twarzy. Kilka lat temu używałam tego podkładu non stop przez kilka miesięcy i co chwila pisałam o nim na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Z tych tutaj wymienionych najbardziej lubię Bourjois 123 Perfect i dla mnie przebija on Healthy Mix :D ale mój ulubiony to Maybelline Fit Me i jak narazie nic go nie może zastąpić - zużywam już chyba setne opakowanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Szukam jakiegoś fajnego podkładu tylko na wesele koleżanki. Ten Essence lubię, ale spłynie przy ponad trzydziestu stopniach. Minerały za lekkie. Moze sprawdzę więc Bourjois...

    OdpowiedzUsuń
  22. Myślę, że któryś z nich wypróbuję w niedługim czasie, bo moja skóra chyba się przyzwyczaiła do mojego ulubieńca (używam od półtora roku gdzieś) i zaczyna się robić bardziej tłusta po nim. ZObaczymy, czy z takim drogeryjnym się polubi :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Z "matujących" uwielbiam Catrice HD Liquid Coverage i Catrice All Matt Plus (to nic, że nie matują na serio, bo mam cerę suchą, ale pięknie wyglądają na skórze) ;) Z podkładów wymienionych przez Ciebie miałam Maybelline Dream Velvet, ale do mojej suchej cery to była oczywiście porażka ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye