BodyBOOM czyli prawdziwa kawowa bomba dla Twojego ciała - mięta i banan.

Cześć Kochane.

Są produkty, które wychodzą dosłownie zewsząd... a w konsekwencji zaczynają nudzić. Pamiętacie ogromny szturm oleju arganowego we wszystkie kosmetyki albo pojawienia się na rynku pierwszych kremów BB? Choć oba wspaniałe to ich rewolucja i nagły wysyp doprowadziły finalnie do tego, że gdzieś tam się przejadły i tak czy siak zaczęłyśmy szukać czegoś innego. Są też jednak produkty, które choć sięgają klasyki to swoją innowacyjną formułą czy zupełnie innym "podaniem" klientowi robią wielkie BOOM i choć mija niespełna rok od ich wprowadzenia... stały się hitem i praktycznie każdy już o nich słyszał. Jestem pewna, że bohaterów dzisiejszego posta nie muszę Wam przedstawiać - kawowe peelingi do ciała Body Boom to już prawdziwy hit w blogosferze... więc i ja nie mogłam pozostać im obojętna i musiałam koniecznie sprawdzić gdzie tutaj tkwi przysłowiowy haczyk.
http://kosmetykomania.pl/

Sztuka tworzenia kosmetyków - najsłodsze i najpiękniejsze kąpielowe cuda od Sweet Bath.

Cześć Kochane.

Dzisiejszym postem mam zamiar pobudzić nie tylko waszą wyobraźnię, ale także dwa zmysły... smakowe i zapachowe bowiem to co jest bohaterem dzisiejszego posta to sztuka w dosłownym znaczeniu tego słowa i zasługuje na to by móc Was wprowadzić do jej magicznego świata na wszelkie możliwe sposoby. Sweet Bath to twórca (nazywanie producentem to profanacja!) najpiękniejszych i najbardziej realistycznych kąpielowych umilaczy jakie kiedykolwiek w życiu widziałam... i jestem pewna, że po tym poście wiele z Was przyzna mi rację bowiem to co wychodzi z rąk marki jest tak piękne i tak kuszące, że każdy kto choć raz je zobaczy... będzie pragnął tylko więcej. Zapraszam Was dziś na smakowitą podróż przez kremowe muffiny, słodkie lody, soczyste lizaki i maleńkie, słodkie ciasteczka, które tworzone z pasją i zaangażowaniem skradną Wasze serca od pierwszego wejrzenia... brzuchy niestety nie choć niejeden cukiernik mógłby uczyć się sztuki tworzenia właśnie od Sweet Bath.

Demakijaż koreańskim olejem - Holika Holika Soda Pore Cleansing BB Deep Cleansing Oil.

Cześć Kochane.

Produkt, który dziś Wam pokażę przyprawia mnie o zawrót głowy z dwóch powodów - swoją długą i zawiłą nazwą oraz tym jak bardzo zmienił moje podejście do demakijażu. Choć wdrażanie kolejnych kroków azjatyckiej pielęgnacji idzie mi co raz lepiej tak jedna kwestia nadal kulała i nigdy mnie do siebie nie przekonywała z racji tego, że mam skórę mieszaną w kierunku tłustej - zmywanie makijażu olejami. Wiem wiem wiem... na pewno powiecie mi, że odpowiednio dobrany olej krzywdy nie zrobi, że później i tak żel do mycia i nie należy się niczego obawiać. Ja jednak gdzieś w tym myśleniu zakorzeniłams się na tyle mocno, że ciężko było mnie przekonać do zmiany... no i się udało! Holika Holika Soda Pore Cleansing BB Deep Cleansing Oil (rany kto to wymyślił) totalnie mnie zaskoczył i sprawił, że pokochałam ten rodzaj demakijażu... i Bioderma leży w kącie!

beGLOSSY Na Szpilkach - czyli co kryje w sobie sierpniowe pudełko.

Cześć Kochane.

Przyszła pora na prezentację kolejnego, wyczekiwanego przeze mnie pudełeczka beGLOSSY sygnowanego tym razem tajemniczą nazwą NA SZPILKACH... Przyznam się szczerze, że troszeczkę bałam się tej edycji z tego względu, że nazwa kojarzy mi się wyłącznie z produktami do stóp, a wiecie doskonale, że u mnie ta kwestia dość mocno kuleje bo ja ograniczam się wyłącznie do podstaw z racji bardzo dobrej kondycji tej części ciała. Kiedy jednak beGLOSSY ujawniło małą podpowiedź co do zawartości na szczęście okazało się, że produkty do stóp nie będą stanowiły całości pudełka. Uff... Wiedziałyśmy, że w pudełku znajdzie się pięć pełowymiarowych produktów w tym bardzo słynny olejek Evree, z którego ogromnie się cieszę, ale także coś dla miłośniczek szpilek oraz włosomaniaczek i kobiecych dłoni. Zajrzyjmy więc do środka co tam ciekawego znalazłam...

W czym tkwi fenomen Yankee Candle? Skąd się wzięła moja miłość do tych zapachów.

Cześć Kochane.

Nawet jeśli same nigdy w życiu nie trzymałyście w rękach świecy Yankee Candle lub nie wypaliłyście ani jednego wosku to jestem pewna, że mimo wszystko je znacie chociażby z blogów czy filmów. Yankee Candle to chyba najbardziej znany producent świec zapachowych na świecie, a ich fenomen obiegł już wszystkie kontynenty. Ludzie na całym świecie zwariowali na punkcie tych świec, a ja sama gdy tylko poznałam w czym tkwi ich sekret totalnie przepadłam i dziś nie jestem w stanie przechodzić obojętnie obok nowych kolekcji. Dla jednych temat bardzo trywialny i niezrozumiały, a dla innych pasja i kolekcjonerstwo, które stanowi naprawdę ważną część codzienności. Yankee Candle to nie są zwykłe świece - to sztuka w dosłownym znaczeniu. Dlaczego? Przekonajcie się same.
http://kosmetykomania.pl/

Ideał odnaleziony - Lioele Triple The Solution BB czyli koreański krem BB bez wad.

Cześć Kochane.

Nawet nie wiecie z jaką radością dziś przygotowuję ten post - w końcu mogę bez wskazywania żadnych wad pokazać Wam produkt, który poznałam jakiś czas temu i który spowodował, że jeszcze bardziej pokochałam kosmetyki Dalekiego Wschodu. Wreszcie z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że oto znalazłam swój ideał, swój niezbędnik i kosmetyk, który na 100% zagości w mojej kosmetyczce na stałe. Dziś chciałabym pokazać Wam koreański krem BB marki Lioele Triple The Solution, który okazał się dla mnie totalnym strzałem w dziesiątkę i zapewnił mi wszystko to czego od lat szukałam. Mam Cię i nie oddam już nigdy!

Szalone, intensywne i odważne czyli kolorowe lato w kolorach Semilac.

Cześć Kochane.

Choć staram się nigdy nie generalizować tak jednak dana pora roku ma swoje kolory zarezerwowane wyłącznie dla niej - i tak jesienią stawiamy najczęściej na nudziaki czy odcienie fioletu, a wiosną na radosne pastele. Lato z kolei to okres szaleństw i wolności - całkowitego puszczania wodzy fantazji, często okres eksperymentów i totalnego wariactwa... zatem nieodzownym elementem letnich stylizacji w paznokach muszą być neony. Oj tak zdecydowanie to najmocniejsze uderzenie koloru jakie można sobie wyobrazić, a obok takiego manicure nikt nie przejdzie obojętnie i tego jestem pewna w 100%. Neony to bardzo odważne kolory i choć są naprawdę pięknie to wymagają umiejętności ich używania tak by nie wyglądały tanio czy tandetnie. Dziś przygotowałam dla Was zestawienie pięciu kolorów marki Semilac, które idealnie wpisują się w letnie kanony - są iście papuzie, bardzo nasycone i absolutnie szalone.

ABSOLUTNY HIT TEGO ROKU | Letni zawrót głowy z Bomb Cosmetics.

Cześć Kochane

Kiedy pokazywałam Wam co tam nowego wpadło do mojej kosmetyczki zdecydowanie największe zainteresowanie wzbudziły w Was produkty marki Bomb Cosmetics i wiecie co... wcale się nie dziwię! Te cudowne, kolorowe opakowania przyciągają wzrok od pierwszej chwili i wierzcie mi, że ja o tych kosmetykach śniłam już nocami. O Bomb Cosmetics krążyły już legendy - cudowne zapachy, fantastyczne działanie no i kompletne wariactwo form, opakowań i konsystencji sprawiły, że szybciutko zaczęłam szukać dla siebie rozwiązania. Zestaw, który dziś Wam pokażę sprawił, że totalnie zwariowałam na ich punkcie - te kosmetyki pachną i wyglądają tak, że jestem w stanie zapomnieć o ich cenach i chcę się jedynie rozkoszować, rozkochiwać i w ogóle zamknąć pod kluczem w łazience... 
http://kosmetykomania.pl/

 

Tapirowanie bez grzebienia? Hair Shake Joico czyli jak dodać objętości w kilka sekund. Efekt przed i po.

Cześć Kochane.

Marzenia o bujnej fryzurze odpłynęły mniej więcej zaraz po tym jak dowiedziałam się, że Mikołaj to jednak rodzice i że Wróżka Zębuszka to kolejny twór wykreowany na potrzeby dziecięcej fantazji. Odkąd tylko pamiętam zawsze, ale to zawsze miałam włosy oklapnięte, bez objętości i jakieś takie... no chwalić się generalnie nie było czym nigdy. Na przekór wszystkim radom i zaleceniom stylistów włosy zawsze miałam długie i mieć będę choćby nie wiem co - są dla mnie atrybutem kobiecości, a że ich kondycja jest w naprawdę fajnym stanie nigdy w życiu nie zdecyduję się ścięcie idealne do cienkich pasm. Kiedyś na punkcie objętości miałam bzika - pianki, proszki, milion różnych wymyślnych grzebieni ... co poskutkowało generalnie tym, że włosy osłabiłam i przesuszyłam, więc temat kompletnie odpuściłam, aż pewnego dnia na filmie instruktażowym marki Joico zobaczyłam Hair Shake...

Naturalne błyszczyki Lily Lolo - Clear, Peachy Keen, High Flayer i Coctail.

Cześć Kochane.

Jeśli miałabym jednym słowem podsumować swoją przygodę z produktami do ust wszelkiej maści powiedziałabym... wariactwo! Tak tak, jestem prawdziwym freakiem w kwestii makijażu ust i kolejna szminka uszczęśliwa mnie bardziej niż nowe buty. Nie tłumaczę tego zbieractwem - jestem po prostu wierna swoim ideałom, ot co :) Z błyszczykami jednak nie jest u mnie taka łatwa sprawa... oprócz tych, które dzisiaj Wam pokażę nie mam ani jednej sztuki. Rzadko, naprawdę rzadko sięgam po błyszczyki i są one zarezerwowane wyłącznie na specjalne okazje. Przez całe swoje życie używałam wyłącznie szminek i jakoś tak zakorzeniłam się w tym przekonaniu, że na dobre zapomniałam o błyszczykach. Tymczasem dziś pokażę Wam cztery naturalne produkty Lily Lolo, które już kiedyś przewijały się na moim blogu - dziś zebrałam je w całość i będziecie mogły ocenić je w akcji.
Szablon dostosowała Madl-len. Technologia Blogger.