Pachnące hydrolaty. 3 propozycje, które musisz wypróbować!

O tym, że hydrolaty są jednymi z najfajniejszych produktów w całej pielęgnacji wie z pewnością każda z Was, która choć troszkę poznała sekrety naturalnego świata. Ja sama uwielbiam je od bardzo, bardzo długiego czasu i nie wyobrażam sobie, by po pierwsze nie było ich w moim domu, a po drugie, by pomijać krok tonizowania swojej skóry. Jeżeli jednak jesteś początkująca w tej materii, to najpierw musisz mieć świadomość, czym taki hydrolat jest i do czego służy, a dopiero potem możemy skupić się na kwestii dzisiaj najważniejszej - zapachu, pięknego zapachu, o który w przypadku hydrolatu jest naprawdę trudno. 

Hydrolat powstaje w wyniku destylacji roślin parą wodną. Zawiera w sobie wszystkie cenne substancje z danej roślinki i śladowe ilości olejku eterycznego. Hydrolaty są produktami w 100% naturalnymi o krótkim terminie ważności. Ich ogromną zaletą jest fakt, że ich pH jest zbliżone do naturalnego, dlatego z powodzeniem są stosowane po oczyszczaniu, zamiast tradycyjnego toniku. 




Przygoda z hydrolatami jest naprawdę wspaniała - na rynku dostępna jest niezliczona ilość propozycji, od ziołowych, przez kwiatowe, na bardzo niszowych kończąc. Możesz wybierać, przebierać, oceniać właściwości, szukać najlepszego rozwiązania dla swojej skóry, ale... niekiedy możesz się mocno rozczarować ich zapachem. Jako, że mamy tu do czynienia ze 100% naturalnymi produktami, bez żadnych dodatków, można niekiedy się zdziwić. W swoim kosmetycznym życiu przerobiłam już naprawdę ogrom różnego rodzaju hydrolatów i śmiało mogę powiedzieć, że większość z nich została przeze mnie odrzucona ze względu na zapach. I oczywiście w żaden sposób nie neguję wyboru produktów pod tym kątem, ale jednak używanie czegoś co mówiąc wprost - śmierdzi, nie sprawia mi żadnej przyjemności. Czystek czy lawenda zabijają mnie od pierwszego niuchnięcia i z pełną świadomością mogę powiedzieć, że nigdy więcej nie chciałabym tego doświadczyć :)


Nigdy nie chciałam rezygnować z pielęgnacji hydrolatami, dlatego zaczęłam poszukiwania... żeby połączyć przyjemne z pożytecznym. Trwało to długo... ale udało się. Poznajcie dzisiaj moją ukochaną hydrolatową trójkę, która pachnie naturalnie... i obłędnie! A przy tym działa fantastycznie, więc czego chcieć więcej? :)



Senkara - Hydrolat z kwiatu lotosu - Nelumbo Nucifera (Lotus Pink) Hydrolate


To jest mój absolutny numer jeden! To jest taki hicior, że ja tego hydrolatu nie zamieniłabym absolutnie na nic innego. O rany, jak ten lotos pachnie! Jeżeli można by go porównać z perfumami... to one się nawet nie umywają. Przepiękny, słodki, baaaardzo kobiecy zapach otula od pierwszego psiknięcia i nie wyobrażam sobie, żeby naturalny kosmetyk mógł pachnieć ładniej. Czuć go na skórze naprawdę długo, jest po prostu wspaniały i z ręką na sercu polecam go każdej z Was.

Lotos w pielęgnacji jest bardzo silnym antyoksydantem, czyli mówiąc potocznie - wymiataczem wolnych rodników. Dodatkowo ma właściwości nawilżające, odżywcze, wygładzające i zmiękczające - serio, wystarczy psiknąć twarz i ją dotknąć... efekt będzie zdumiewający. Nadaje się do pielęgnacji każdej cery, dlatego portfele w dłoń i kupujcie jak najszybciej - ja ręczę za zadowolenie swoją głową! A nawet ją lubię :)

Kocham lotos całą sobą!


Manufaktura Natura - Hydrolat truskawkowy - Fragaria Ananassa (Strawberry) Water


Sezon na truskawki zbliża się wielkimi krokami, ale jeśli chcecie mieć świeżutkie, soczyste truskawki na co dzień - mam dla Was propozycję idealną. Hydrolat marki Manufaktura Natura to jak spotkanie z koszem świeżych truskawek i kompotu. Absolutnie cudowny! Rześki, słodki... no zupełnie taki jak lato :) Uwielbiam i aktualnie stosuję każdego dnia.

Woda truskawkowa ma cudowne właściwości nawilżające i rewitalizujące. Moim zdaniem pięknie także rozświetla i jest to zauważalne tuż po spsikaniu skóry. Mówi się o niej, że bardzo dobrze wpływa na proces przepływu krwi i tym samym poprawia koloryt skóry.

Lato w środku zimy? Czemu nie!




La Le - Hydrolat z czarnej porzeczki - Ribes Nigrum (Blackcurrant) Leaf Water.


A dokładnie z liści czarnej porzeczki. Pamiętacie czasy dzieciństwa, kiedy brało się liście czarnej porzeczki i rozcierało w ręku, żeby poczuć ten zapach? Bam! Oto przed Wami wehikuł czasu do okresu dzieciństwa. Moja ostatnia propozycja to właśnie ta od La Le - kolejny rześki, bardzo soczysty zapach hydrolatu, który rozkochał moje serce. Jeżeli lubicie owoce ... no to moje Panie, musicie go koniecznie wypróbować. Zapach nie jest co prawda tak intensywny, jak w przypadku np. lotosu, ale nadal jest ogromnie przyjemny, a schłodzony w lodówce daje naprawdę dobrego kopa dla skóry.

Czarna porzeczka w pielęgnacji wykazuje właściwości uszczelniające naczynia krwionośne, więc jest doskonała do cer naczynkowych. Zaleca się ją także w pielęgnacji skór podrażnionych, mieszanych (ma działanie dezynfekujące) i dojrzałych, ponieważ zawiera spore ilości witaminy C!




Mam nadzieję, że moje pachnące propozycje przypadną Ci do gustu. Nie lubisz jak śmierdzi? Ja też nie! Zaufaj mi więc - tutaj jest naprawdę pięknie. Jestem ciekawa, jaki jest Twój ulubiony hydrolat i czy w ogóle miałaś już do czynienia z wodami roślinnymi. Daj mi koniecznie znać! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye