Jad pszczeli, czyli składnik droższy niż złoto. Apigen Royal i jedyne takie serum na rynku!

Czy czasami nie potrzebujesz podarować sobie czegoś typowo luksusowego? Poczuć się jak monarchinii, spróbować czegoś, co do tej pory uchodziło za niszę dla wybranych? Ten wpis jest po to, by wprowadzić Cię do świata składnika... droższego niż złoto i cenniejszego niż wszystkie skarby kosmetyczne tej Ziemii. Poznaj jad pszczeli, jego tajemnicę i działanie... poczuj się wyjątkowo, przełam pielęgnacyjne stereotypy i daj się porwać do świata zarezerwowanego dla elit.

Jad pszczeli, czyli luksus w Twoim domu

Pojawienie się składnika, jakim jest jad pszczeli, wywołało na światowym rynku ogromne zainteresowanie, szczególnie w grupie osób, których status finansowy jest wysoki. Przykładem tego jest, chociażby fakt, że po kosmetyki na bazie tego składnika do dziś wiernie sięgają przede wszystkim gwiazdy Hollywood, ale mówi się, że produkty, gdzie kluczem jest właśnie ten składnik, stosowane są przed monarchinie w różnych zakątkach świata w tym także w Wielkiej Brytanii.

Luksus tego składnika wynika przede wszystkim z jego ceny  - szacuje się, że w odległych zakątkach jeden gram jadu pszczelego potrafi kosztować około 300 dolarów, co daje wartość znacznie większą wartość niż przeliczenie ceny na grama złota. Same rozumiecie, że substancja, jaką jest jad pszczeli bez żadnych wątpliwości należy dodać do listy luksusowych komponentów, na które nie każdy jest w stanie sobie pozwolić. To właśnie dlatego kosmetyki, które powstają z jego udziałem są produktami z klasy premium.


Jak pozyskuje się jad pszczeli?


Naprawdę różnorako i nie chcę wnikać w etykę innych marek, dlatego skupię się na tym, w jaki sposób marka Apigen Royal pozyskuje swój jad, bo to kluczowa kwestia, którą należy omówić, zanim w ogóle zacznę opowiadać Wam o serum. Musicie jednak wiedzieć, że nie każda marka robi to dobrze, ani tym bardziej w sposób, który nie powoduje uszczerbku w pracy lub rozwoju pszczół. Natomiast Apigen Royal robi to inaczej i zanim w ogóle podjęłam się rozpoczęcia przygody z serum, sprawdziłam dokładnie, czy aby nie maczam palców w czymś nieetycznym. I jestem naprawdę zachwycona, bo widać w tym wszystkim... szacunek i zaangażowanie.

W ramach mniej przyjemnej ciekawostki powiem Wam, że jeszcze 50 lat temu jad pszczeli w Rosji pozyskiwano... poprzez mielenie pszczół w młynku. 

Nie - pszczoły nie są wyzyskiwane, nie są zabijane, ani nie zaburza się ich naturalnego rytmu pracy. A przynajmniej nie w przypadku marki Apigen Royal, która zastosowała bardzo nowoczesną technikę pozwalającą na zbieranie tego cennego składnika bez absolutnie żadnej krzywdy dla pszczół. W jaki sposób? To naprawdę bardzo ciekawe!

Okazało się, że badania nad technologią, która pozwoli pozyskać jad trwała aż trzy lata i jest owocem pracy biotechnologów, którzy tworzą markę Apigen Royal z pszczelarzami. Tak długi okres pracy nad tzw. ramką wynikał z tego, że tradycyjne dotąd metody okazywały się zawodne i wiązały się z padaniem pszczół. Marka Apigen Royal postanowiła przekształcić obecne na rynku rozwiązania i tym samym stworzyło coś zupełnie autorskiego, coś, czego nie ma nikt i coś, co sprawia, że pozyskiwanie jadu jest dla pszczół całkowicie bezpieczne. Jako jedyne z dostępnych metod na rynku!

Metoda pozyskiwania polega na delikatnej elektrostymulacji - w ulu montuje się autorską ramkę pod lekkim napięciem. Kiedy pszczoła na niej siada, ma kontakt z bezpiecznym napięciem, które jednak pobudza ją do ataku. Pszczoła traktuje ramkę, jako wroga i wyciąga żądło, żeby ją ukłuć. Normalnie w takiej sytuacji pszczoła powinna stracić swoje żądło... a w konsekwencji po prostu paść. Apigen Royal stworzyło jednak taki rodzaj ramki, który pozwala na odbicie się żądła od urządzenia, dzięki czemu pszczółka je zachowuje... ale pozostawia na urządzeniu nasz jad. Innymi słowy - jest zdrowa, nadal zdolna do swojej pracy, a jednak oddaje jad, który jest potrzebny.


Jad pszczeli kontra uczulenia

Bezwzględnie przed zastosowaniem kosmetyków na bazie jadu pszczelego należy wykonać próbę uczuleniową. Co prawda, reakcje alergiczne zachodzą u 2% populacji na świecie, niemniej jednak jego budowa biologiczna wyraźnie wskazuje, że jad może być zarówno... trucizną, jak i lekiem. W skład wchodzi kilkanaście różnych związków chemicznych, między innymi białka nieenzymatyczne (sekapina), peptydy (melityna, apamina), enzymy (fosfolipaza A2, hialuronidaza) i aminy (histamina, dopamina). U osób naturalnie uczulonych na jad pszczeli, kosmetyki z jego udziałem również są bezwzględnie niezalecane do stosowania. I z takim faktem niestety należy się po prostu pogodzić. Jeżeli jednak jesteście pewne, że nie macie uczulenia - zaczyna się przygoda!



Jakie są właściwości pielęgnacyjne jadu pszczelego?

I to właśnie tu ... rozpoczyna się nasza przygoda. Przedstawię Wam w podpunktach potwierdzone badaniami naukowymi właściwości jadu pszczelego, a Wy... trzymajcie się mocno!

  • jest porównywalny do botoksu
  • symuluje procesy odżywcze w skórze
  • wspiera procesy regeneracyjne skóry

A wiecie, dlaczego się tak dzieje? Dlatego, że po nałożeniu kosmetyku z jadem pszczelim, dostaje ona sygnał, jakoby została... użądlona i zaczyna się bronić, produkując kolagen, a to już przekłada się bezpośrednio na działanie przeciwzmarszczkowe.

  • jest składnikiem działającym silnie antybakteryjnie i potrafi zwalczać bakterie gronkowca czy gram dodatnie pałeczki odpowiedzialne za rozwój trądziku
  • niweluje przebarwienia
  • zwiększa napięcie skóry, dzięki zawartości sekapiny
  • działa przeciwzapalnie 

Najnowsze badania z 2019 roku potwierdziły, że jad pszczeli jest pomocny w leczeniu łuszczycy, atopowego zapalenia skóry i trądziku, potwierdzając przy tym efektywne zmniejszenie procesów fotostarzenia się skóry. 

Innymi słowy - jad pszczeli jest składnikiem o bardzo zaawansowanym działaniu, które porównywalny jest do stosowania peptydowych terapii gabinetowych.


Apigen Royal - skład serum


Skład według INCI: Aqua, Propanedol, Shikimic acid, Glycerin, Panthenol, Arginine Pca, Peg-40 Hydrogenated castor oil, Bee venom, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Xanthan gum, Bentonite, Olive oil, Oil decyl esters, Citric acid, Hydrated silica, Lactic acid, Squalene, Chlorella vulgaris extract, Sea salt, Tocopherol, Disodium edta, Parfum

Wyróżniłam dla Was cztery substancje, które są tutaj dla nas kluczowe. Kompleks kwasu szikimowego z argininą, a także jad pszczeli, plus pantenol, który wydaje mi się tu spełniać równie ważną funkcję. O ile omówiłam Wam szczegółowo, czym jest i w jaki sposób działa jad pszczeli, to chciałabym zatrzymać się przez chwilę przy połączeniu kwasu szikimowego z argininą 10%.

Kwas szikimowy to należący do kwasów alfa-hydroksylowych (AHA) związek zawarty w anyżu gwiaździstym. Ma on bardzo szerokie i kompleksowe działanie. Jest zarówno środkiem o działaniu przeciwzapalnym, bakteriobójczym, przeciwbólowym, seboregulującym, przeciwłupieżowym, a także nawilżającym jak i złuszczającym. Kuracje z kwasem szikimowym cieszą się ogromnym uznaniem w gabinetach. Arginina natomiast to aminokwas endogenny, czyli syntetyzowany przez organizm ludzki. Ma doskonałe właściwości wiążące wilgoć i ma zdolność do przenikania do warstwy rogowej skóry. Arginina może być pozyskiwana zarówno z roślin, jak i zwierząt. Jej główną funkcją jest dogłębne nawilżenie, wzmocnienie i wygładzenie. Dodatkowo wykazano, że skutecznie wpływa na proces gojenia się ran i ogólną poprawę struktury uszkodzonego naskórka. Produkty na bazie argininy polecane są do stosowania przez osoby z atopowym zapaleniem skóry. Spójrzcie tylko, jakie to niesamowite połączenie!

Warto zwrócić uwagę również na obecność mojego ukochanego skwalenu, który uwielbiam od bardzo długiego czasu. 

I wiem! Wiem, wiem! Zwrócicie uwagę na składnik, jakim jest PEG-40 Hydrogenated castor oil, który jest niejonową substancją powierzchniowo czynną, której głównym zadaniem jest jednoczesne oczyszczanie i natłuszczanie skóry. Jest emulgatorem, a przy tym sprawia, że kosmetyk jest łatwiejszy w aplikacji. 

I tak! Istnieje podejrzenie, że składnik ten może wydzielać dioksan, dlatego zaleca się nieużywanie produktów z jego zawartością przez dzieci, kobiety w ciąży, matki karmiące piersią, a także przez osoby ze skóra wrażliwą i z uszkodzonym naskórkiem, natomiast w praktyce, żeby substancja ta wydzielała dioksan potrzeba ultra, turbo zaawansowanych warunków i potwierdziłam ten fakt z biotechnologiem. Naprawdę... nie ma się czego bać! 

Patrzmy na skład całościowo, a nie tylko wybiórczo, a przy tym zachowajmy zdrowy rozsądek.



Jaki efekt zapewnia serum Apigen Royal?


Zanim się tu Wam oficjalnie pozachwycam, na początek kilka informacji czysto technicznych.

Opakowanie zawiera 15 ml produktu i kosztuje w regularnej cenie 227 zł. I nie, zważywszy na stężenie (największe możliwe na rynku dopuszczone do stosowania i zastosowane wyłącznie przez markę Apigen Royal) nie jest to drogi produkt, przy czym podkreślam wyraźnie, że chodzi tu o koncentrację składników, a nie to, czy to tanio/drogo wyłącznie pod względem ekonomicznym. Pamiętajcie, że jad pszczeli jest droższy niż złoto.

No, ale żeby osłodzić Wam końcówkę tego wpisu - mam dla Was rabat ważny do końca marca tego roku. HASŁO: Hushapigen da Wam 20% rabatu na cały koszyk zakupowy. 

A teraz przyszedł czas na sedno! Na wisienkę, czyli działanie.

Słuchajcie, jakie to pierwsze nasze spotkanie było uwieńczone ochami, to potwierdzić może nawet moja mama, bo pobiegłam i mówię... SMARUJ I DOTYKAJ. Bo efekt odczuwalny jest natychmiast - i nie mówię tu o działaniu odżywczym, czy takim, którego zauważenie wymaga czasu, a efekcie namacalnym, który jest piorunujący. Najprościej rzecz ujmując, efekt, który pozostawia serum do złudzenia przypomina... silikonową bazę pod makijaż. To jest dokładnie ten sam efekt wygładzenia, zmiękczenia, "wypełnienia" i jedwabistości. Zrobiło to na mnie okrutnie dobre wrażenie i stwierdziłam, że jak tak to się zaczyna nooo... to będzie petarda.

Serum stosowałam wieczorem i nie domykałam go żadnym kremem. Pierwsza aplikacja spowodowała lekkie mrowienie, później efekt się nie powtórzył. Mimo swojej wrażliwej skóry, serum nie wywołało u mnie absolutnie żadnych negatywnych skutków, a ja sobie kosmetyku nie żałuję i zawsze używam więcej niż mówi o tym producent. Można rzec, że w tej materii jestem mocno niepokorna :)

To, co zauważyłam po dłuższym stosowaniu to bardzo wyraźne zmiękczenie skóry. Mam wrażenie, że jest nie dość, że gładsza, to pod wpływem nacisku opuszka palca, jej struktura uległa znacznej poprawie. Mam wrażenie, że twarz jest żywsza i jakby... wypełniona, czuję się tak, jakby coś dostała i nie chciałabym żeby jej to odebrano. Zauważyłam również, że rano wygląda żywiej i nie domaga się tak dużej ilości kremu pielęgnacyjnego, jak do tej pory.

No jak na jedno serum... to jest naprawdę wielkie WOW. Ale wygładzenia i jedwabistości widocznej "gołym palcem" nie jestem Wam w stanie opisać. Nie spotkałam się z produktem pielęgnacyjnym, który daje uczucie, jak po nałożeniu typowego silikonowca. Jestem zachwycona!

... i nie boję się już jadu pszczelego.
A bałam się naprawdę.






Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye