BIELENDA ECO SORBET ... malinowa linia nawilżająco-łagodząca.

 

Najwyższa pora na zakończenie naszej owocowej serii Bielenda Eco Sorbet. Wspólnie przebrnęłyśmy przez serię brzoskwiniową oraz ananasową pora więc na naszą... malinkę na torcie i najbardziej rozchwytywaną linię malinową, która zaskarbiła sobie serca wielu kobiet. Mówię tak nie bez powodu, bo sama zauważyłam, że linia dosłownie w kilka dni po dostawie jest wyprzedawana - musiałam swoje zamówienie w drogerii ezebra rozkładać na dwa razy, bo nie udawało mi się zamówić wszystkiego na raz - tak ją uwielbiacie! Cóż, niejako wcale się nie dziwię, bo nie dość, że wygląda i pachnie bosko, to jeszcze stworzona została w oparciu o składniki nawilżająco-łagodzące idealne do pielęgnacji skór suchych i wrażliwych. Przyjrzyjmy się jej bliżej!

Ps. Nie zapominajcie zerknąć w pozostałe owocowe wpisy z serii Eco Sorbet

-> BRZOSKWINIA

-> ANANAS




BIELENDA ECO SORBET NAWILŻAJĄCO- ŁAGODZĄCA SERIA DLA SKÓR WRAŻLIWYCH I SUCHYCH


... a w niej aż siedem produktów pielęgnacyjnych, których zadaniem jest dostarczenie skórze dużej dawki nawilżenia, ukojenia i łagodzenia w iście prawdziwym, cudownie pachnącym malinowym wydaniu. Zauważcie, że seria ECO SORBET stawia na wyjątkowo leciutkie formuły - zamiast typowych kremów lżejsza odsłona w formie właśnie sorbetu, zamiast typowego serum wodny booster, a do mycia lekka jak chmurka pianka. Malinową serią wyróżnia fakt, że zawiera ona o trzy kosmetyki więcej niż pozostałe - nowością jest tu maseczka, kostka peelingująca i wiecznie wyprzedany tonik-mgiełka, którego używanie przypomina zanurzenie się w jakimś totalnie pysznym koktajlu!

Jeśli już jesteśmy przy kwestiach technicznych nie mogę nie wspomnieć o przepięknych opakowaniach, które tworzone są z poszanowaniem ekologii i środowiska (np. ze stłuczki produkcyjnej, bez celafonu w opakowaniach do ponownego przetworzenia i kartonikach z recyklingu), ale także o tym boskim, świeżym, prawdziwie brzoskwiniowym zapachu, który na szczęście jest przy tym wyważony i lekki, a nie przytłaczający czy bardzo słodki. Jestem pewna, że wodę micelarną pokochacie od pierwszego niuchnięcia, jak ja. Jak na Bielendę przystało ceny są równie przyjemne w stosunku do pojemności... no i oczywiście składów, o których już za momencik.

Powiem Wam od razu - składy są absolutnie bez zarzutu i serię ECO SORBET (nie tylko brzoskwinię) można kupować w ciemno. Linia nie zawiera również Phenoxyethanolu. Nie mam jej totalnie nic do zarzucenia z czystym sumieniem polecam, by wypróbować na swojej skórze.

No to przejdźmy sobie teraz przez wszystkie produkty.




Zacznę celowo od płynu micelarnego i pianki, bo są to produkty, których używamy na początku naszej pielęgnacji. Jak za chwilę zauważycie z pomocą serii malinowej jesteśmy w stanie stworzyć totalnie cały rytuał pielęgnacyjny począwszy od zmycia makijażu aż na peelingu i maseczce kończąc. Jestem ciekawa czemu akurat ta linia została skomponowana w taki sposób, a nie na przykład ukochana przeze mnie brzoskwinia. Kto wie, może niedługo pojawią się kolejne nowości?

Wracając jednak do tematu - linię otwiera malinowy płyn micelarny, który pachnie tak intensywnie i tak prawdziwie malinowo, że serio macie wrażenie, że otwieracie jakiś sok. Dla jednych może być to wielką zaletą, dla niektórych zapach może być zbyt mocny. Tak czy siak - płyn spełnia swoją rolę w 100%. Doskonale zmywa makijaż, nie szczypie w oczy, a nawet nie pozostawia lepkiej warstwy, co bardzo cenię. Poczciwy z niego malinowy cudak. A że micel zawsze wymaga od nas zmycia i tu Bielenda stworzyła lekką jak chmurka piankę. Pachnie mniej intensywnie, choć nadal rześko i dość mocno, jest turbo łagodna, kompletnie nie ściąga skóry no i jest po prostu niezwykle przyjemna w użytkowaniu. Kocham owoce w kosmetykach!

Skład płynu micelarnego:  Aqua (Water),Glycerin,Sodium Lactate,Polyglyceryl-6 Caprylate,Trehalose, Betain,Propanediol,Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract,Gluconolactone, Proline,Sodium Hyaluronate,Sodium Cocoamphoacetate,Sodium Chloride,Sodium Glycolate,Citric Acid, Benzyl Alcohol,Sodium Dehydroacetate,Sodium Benzoate,Potassium Sorbate,Parfum (Fragrance)

Skład pianki myjącej: Aqua (Water),Propanediol,Glycerin,Coco Glucoside,Sodium Cocamphoacetate,Trehalose,Betain,Disodium Cocoyl Glutamate,Sodium Hyaluronate,Rubus Ideus (Raspberry) Fruit Extract,Polyglyceryl-6 Caprylate,Sodium Cocoyl Alaninate,Proline,Sodium Chloride,Sodium Glycolate,Lactic Acid,Citric Acid,Potassium Sorbate,Sodium Benzoate,Benzyl Alcohol,Parfum (Fragrance)




Oczywiście po oczyszczeniu naszej skórze należy się porządne tonizowanie - i oto nowość Eco Sorbet i w sumie jeden jedyny produkt z gamy toników w tej linii - swoją drogą najczęściej kupowany i uwielbiany. Ja sama dołączam do grona tych, którzy się nimi zachwycają. Cóż, jest po prostu baaaaardzo bardzo przyjemny. Cudownie pachnie, genialnie nawilża, niweluje uczucie ściągnięcia, super sprawdza się w ciągu dnia (również na makijaż, próbowałam!) no i tak bardzo pasuje mi do okresu letniego, który mamy obecnie. Atomizer mógłby być nieco lżejszy w swym rozpylaczu, ale i tak jest to zdecydowanie warty Waszej uwagi produkt.

Skład: Aqua (Water), Glycerin, Trehalose, Betain, Sodium Lactate, Propanediol, Sodium Hyaluronate, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Proline, Polyglyceryl-6 Caprylate, Lactic Acid, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate, Parfum (Fragrance).

Cena: 18,45 zł za 200 ml



Gwóźdź programu serii malinowej to oczywiście leciutkie, żelowo-wodne serum (Bielenda nazywa je boosterem) oraz krem do stosowania zarówno na dzień i na noc. W tym miejscu warto zatrzymać się na składnikach aktywnych tej serii. O co tu chodzi i czemu seria dedykowana jest skórom wrażliwym i suchym? Odpowiadają za to trzy składniki aktywne:
  • silnie nawilżający kwas hialuronowy
  • ekstrakt z maliny o właściwościach wspierających barierę hydrolipidową
  • Hydro Complex (betaina, trehaloza) o działaniu silnie nawilżającym i kojącym
Booster jak wszystkie inne serie proponuje nam bardzo lekkie, powiedziałabym, że dość wodniste rozwiązanie. To zdecydowanie kosmetyk wspierający krem i solo raczej mógłby się okazać zbyt lekki. Jak sama nazwa zresztą wskazuje jest to wzmacniacz Waszej pielęgnacji, dlatego dedykowany jest do stosowania jednocześnie z kremem, najlepiej na noc. Skład ma prościutki, ale bardzo konkretny.

Skład boostera: Aqua (Water), Propanediol, Trehalose, Betain, Sodium Lactate, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Gluconolactone, Lithospermum Erythrorhizon Root Extract, Oryza Sativa (Rice) Starch, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycine Soja (Soybean) Oil,Vegetable Oil, Proline, Squalene, Ascorbyl Palmitate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Polyglyceryl-6 Caprylate, Xanthan Gum, Citric Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Salicylate, Parfum (Fragrance).

Cena: 27,79 zł za 30 ml

No i finałowo wchodzi malinowa gwiazda w postaci budyniowego kremu jako domknięcie pielęgnacji. Boska konsystencja, kolor, zapach ... wszystko, absolutnie wszystko się tu zgadza. Jego zadaniem jest wykończenie pielęgnacji, domknięcie efektu nawilżenia, wyraźne ukojenie, zniwelowanie ściągnięcia no i otulenie skóry prawdziwie malinowym płaszczykiem ochronnym. CUDO!

Skład kremu: Aqua (Water), Tripelargonin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,Butyrospermum Parkii (Shea Butter),Glyceryl Stearate, Propanediol, Squalane, Stearyl Alcohol, Ethyl Oleate,Trehalose, Betain, Caprylic/Capric Triglyceride,Glycerin, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil,Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract,Sodium Hyaluronate, Lithospermum Erythrorhizon Root Extract,C10-18 Triglycerides, Potassium Cetyl Phosphate,Sodium Stearoyl Glutamate, Squalene, Glycine Soja (Soybean) Oil, Ascorbyl Palmitate,Tocopherol, Beta-Sitosterol,Mica, Xanthan Gum, Lactic Acid, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum (Fragrance),Limonene, Linalool, CI 77891.




I na koniec również dwie nowości - kostka peelingująca, która uważam za absolutny hicior tej serii oraz jednorazowa maseczka (moim zdaniem zbędna), dlatego nie będę się na niej skupiać. Co innego w przypadku kostki - nie dość, że to rozwiązanie totalnie zero waste to możecie wykorzystać ją nie tylko do twarzy, ale również ciała. Za właściwości złuszczające odpowiadają tutaj suszone pestki malin oraz łupiny z orzecha włoskiego - bardzo delikatne, idealne do skór wrażliwych. Efekt po kostce jest wyczuwalny, ale lekki (pamiętajcie, że to linia dla wrażliwców), natomiast samo nawilżenie naprawdę na wysokim poziomie. Mega podoba mi się idea tego kosmetyku i chciałabym takich kostek w ofercie Bielendy znacznie więcej.


Skład: Sodium Coco-Sulfate, Sodium Cocoyl Isethionate, Hordeum Vulgare Powder, Cetearyl Alcohol, Lactic Acid, Aqua, Glycerin, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Parfum, Rubus Idaeus Seed Oil, Sodium Hyaluronate, Rubus Idaeus Fruit Extract, Fragaria Ananassa Fruit Extract, Rubus Fruticosus Fruit Extract, Betaine, Allantoin, Niacinamide, Rubus Idaeus Seed Powder, Juglans Regia Shell Powder, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 16255.














Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye