Jak skóra reaguje na stres?

Czy zastanawiałaś się kiedyś jak Twoja skóra reaguje na stres? Czy zauważyłaś kiedyś pogorszenie się jej stanu kiedy w Twoim życiu dzieje się coś niedobrego? Czy masz świadomość, że Twoja skóra może mieć depresję? Nie od dziś wiadomo, że dobry stan skóry jest w dużej mierze uzależniony od prawidłowego funkcjonowania naszego układu nerwowego - wielu psychologów zgodnie twierdzi, że zmiany chorobowe takie jak atopowe zapalenie skóry, łuszczyca czy egzema można bez problemu wyleczyć... terapią. Podłoże psychologiczne ma ogromne znaczenie dla zdrowia i dobrej kondycji naszej skóry - to naprawdę da się zauważyć gołym okiem i dziś chciałabym Ci pokazać, że wiele zmian, które zauważasz, i które wyjątkowo Cię niepokoją wcale nie muszą mieć związku ze zmianą kosmetyków czy nieodpowiednią dietą - zastanów się szerzej... co dzieje się aktualnie w Twoim życiu.




Jak skóra reaguje na stres?


Wszystko to co złe - problemy, negatywne emocje, łzy czy nerwy odbijają się na kondycji naszej skóry - tak naprawdę jest ona bardzo inteligentna i jeżeli coś dzieje się od środka to właśnie ona pokaże Ci to najszybciej. Dzieje się tak ponieważ nasz układ nerwowy jest tak naprawdę "najbliżej" naszej skóry, na której przecież znajduje się najwięcej receptorów przewodzących - to dlatego skóra i układ nerwowy są ze sobą tak ściśle powiązane - zaburzenie integralnej części jaką jest psychika równa się więc problemy skórne. Chciałabym żebyście miały tego świadomość i następnym razem kiedy dzieje się coś złego przeprowadziły małą obserwację. Moje osobiste doświadczenia bardzo wyraźnie pokazały mi pewne schematy działania - porównałabym to do reakcji alergicznej - stres, nerwy lub niepokój równa się natychmiastowa reakcja skóry. Dzieje się to naprawdę szybko - tak naprawdę różnica w zachowaniu widoczna jest gołym okiem już kilka minut po kumulowaniu negatywnych emocji.

Jakie towarzyszą temu objawy?


Tak naprawdę to wszystko jest bardzo indywidualne natomiast najmocniej zauważalne jest u osób, które cierpią na przewlekłe choroby dermatologiczne takie jak atopowe zapalenie skóry (tak jak ja), egzema, łuszczyca, łojotokowe zapalenie skóry lub bielactwo. Zaczyna się najczęściej od uporczywego swędzenia, które prowadzi do samoistnego i często niekontrolowanego drapania, pieczenia i mocnego zaczerwienienia skóry. Następnie pojawiają się wykwity - mogą mieć postać czerwonych, suchych plam, niekiedy bąbelków wypełnionych płynem surowiczym albo zarumienionych obszarów o bardzo dużej powierzchni. Dochodzi do momentu kiedy każdy zewnętrzny czynnik taki jak chociażby ubranie czy słońce nasila problem - osoby narażone na mocny stres są bardziej uwrażliwione na promienie słoneczne skąd też ogromne nasilenie zmian skórnych właśnie w okresie letnim. Zwiększa się wrażliwość na gorącą wodę, kurz czy zanieczyszczenia z powietrza. Co więcej - wywołane stresem swędzenie potrafi być na tyle uporczywe i nieprzyjemne, że powoduje bezsenność, a to z kolei napędza machinę stresu - same rozumiecie, że znalezienie chwili wytchnienia, relaksu i spokoju w głowie jest czynnikiem kluczowym do redukcji tych nieprzyjemnych zjawisk.


Czy to zamknięte koło?


Niekiedy tak - choroby skórne o podłożu psychosomatycznych nie mijają samoistnie mimo, że da się je wygłuszyć lekami - ze swojego doświadczenia wiem, że mają one jednak charakter powracający i mimo, że czasami jestem w stanie zapomnieć zmiany skórne powracają, a niekiedy mają tak nasilony charakter, że rozsiewają się na inne części ciała - niestety, każdy nowy problem czy zmartwienie jest i będzie widoczny na skórze. Nie bez powodu o osobach szczęśliwych mówi się, że ich skóra promienieje, prawda? Odwrotna zależność tyczy się osób borykających się z problemami - skóra jest szara, zmęczona, często też zanieczyszczona, pozbawiona życia - dodajmy do tego napięcie, świąd, czerwone plamy... mamy mieszankę prawdziwie wybuchową, która nieleczona będzie problem pogłębiać.

Stres, a inne choroby skóry.


Niestety na zaognienie i zaostrzenie problemów w trakcie sytuacji stresowych mogą liczyć także osoby, które cierpią na rumień zwany potocznie trądzikiem różowatym - czynnik stresujący powoduje zwiększenie podatności na zaczerwienienia i nasilenie powstawania zmian zapalnych. Co więcej - nie od dziś wiadomo, że stres to także problem z poceniem - osoby, które z reguły mają z tym problem z pewnością zauważą zintensyfikowanie tego zjawiska kiedy pojawi się problem. Musicie mieć świadomość, że stres osłabia także nasz układ immunologiczny - zauważcie, że niekiedy właśnie podczas trwających w życiu zawirowań zwiększa się podatność na wszelakie opryszczki - uśpiony wirus, przed którym w normalnych warunkach organizm jest w stanie się bronić w momencie nadmiernego stresu i osłabienia układu odpornościowego nabiera siły i owocuje kłopotliwym problemem.


Gdzie szukać pomocy?


Jeżeli ze skórą dzieje się coś naprawdę niedobrego pierwszym krokiem powinna być oczywiście wizyta u dermatologa - jeżeli zmiany są zaognione, nasilone i utrudniają funkcjonowanie być może trzeba będzie wygłuszczyć je lekami. Celowo użyłam określenia "wygłuszyć", bo niestety, ale choroby związane ze stresem nie miną dopóki nie zredukujemy jego poziomu - co w takiej sytuacji? Psycholog, psychoterapeuta, być może nawet psychiatra - u wielu osób przewlekle zmagających się ze stresem podanie leków antydepresyjnych nie tylko powoduje polepszenie samopoczucia, ale w wielu przypadkach eliminuje problemy skórne w 100%. Moim zdaniem jednak punktem wyjściowym powinna być świadomość - bez tego nie znajdziecie dobrego rozwiązania.

Dużo harmonii Wam życzę - sobie również :)
Cudownego weekendu! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye