Lily Lolo - kolekcja wegańskich szminek z perfekcyjnymi składami.

Gdybym mogła wymienić spośród wszystkich swoich kosmetycznych słabostek jedną, która jest największa i która czasami wymyka mi się spod kontroli, to z pełną świadomością powiedziałabym, że to właśnie produkty do ust. Szminki, błyszczyki, balsamy, róże, nudziaki... achhh... mogłabym mieć je wszystkie. Natura obdarzyła mnie hojnie w biodra, ale na szczęście nie zapomniała także o ustach, dlatego wiele kolorów po prostu do mnie pasuje, a ja sama dzięki wargom, które już nie raz i dwa posądzane były o ingerencję chirurga, mogę szaleć z kolorami czy wykończeniami, co czynię z należytą ochotą i radością. Wiecie jednak doskonale, jak bywa ze składami kolorówki - niekiedy jest bardzo ciężko, czasami wydaje się, że znalezienie dobrej jakości produktu do makijażu w połączeniu z super składem, jest po prostu niemożliwe. A jednak! Nie mam pojęcia, który to już raz marka Lily Lolo króluje na moim blogu - można śmiało powiedzieć, że to JEDYNA marka kosmetyków do makijażu z przepięknymi, naturalnymi składami, której jestem wierna od lat, a dokładnie od lat czterech, bo tyle trwa nasza przygoda. Zawsze wyczekuję nowości, śledzę zapowiedzi i czekam na pojawienie się kolejnego cudaka - przełom lata nie rozczarował mnie pod tym względem... i w moje ręce wpadła kolekcja wegańskich szminek z perfekcyjnymi składami. Jeżeli więc cenicie sobie naturalne rozwiązania i brak nudy, która jest utożsamiana z dobrą składową kolorówką, to poznajcie dziś sześć absolutnie urzekających szminek marki Lily Lolo. Gotowe? No to zaczynamy!



Lily Lolo - kolekcja wegańskich szminek z perfekcyjnymi składami.


Pozostawiając na moment walory estetyczne produktów Lily Lolo, postanowiłam, że najpierw porozmawiamy o składzie, który w przypadku tego typu kosmetyków jest sprawą najważniejszą. 

Spójrzcie na INCI:


RICINUS COMMUNIS (CASTOR) SEED OIL, EUPHORBIA CERIFERA(CANDELILLA) CERA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COPERNICIA CERIFERA (CARNAUBA) CERA, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, CARTHAMUS TINCTORIUS ) OIL, ARGANIA SPINOSA (ARGAN) KERNEL OIL, HYDROGENATED CASTOR OIL, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, [+/- MICA, SILICA, CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES), CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77742 (MANGANESE VIOLET)]


... natura w najczystszej postaci. Jestem po prostu zachwycona. Olej arganowy, olej rycynowy, olej z pestek winogron... krokosza, słonecznika. Naturalne woski, witamina E... i same naturalne pigmenty. 100% czystego, wegańskiego składu. Zauważcie, że nie znajdziecie tutaj ani jednego syntetycznego komponentu - żadnej chemii, konserwantów, nic, absolutnie nic do czego można byłoby mieć, chociaż w najmniejszym stopniu wątpliwości. Lily Lolo... robicie to po prostu doskonale. 



Na pewno domyślacie się, że dzięki takiemu połączeniu składników, wegańskie szminki Lily Lolo spełniają nie tylko funkcję stricte makijażową, ale przede wszystkim pielęgnacyjną i ochronną. Fakt umieszczenia w formule tak dużej ilości olejów i wosków sprawia, że aplikacja jest niezwykle przyjemna i szybka, a samo wykończenie półtransparentne, typowo dzienne, nienachalne i bardzo, bardzo eleganckie. Jeżeli spodziewacie się mocnego krycia, uczucia ciężkości, albo migracji wszędzie tam, gdzie nie powinna być szminka - nic bardziej mylnego. 

Propozycja od Lily Lolo jest leciutka jak piórko, bardzo komfortowa w noszeniu, a przy tym dająca wyraźny efekt wygładzenia i efektu mokrych ust bez żadnego sklejania. Jednym słowem - przede wszystkim pielęgnacja, a dopiero później makijaż. Da się? Da się... i to w jakiej odsłonie!




Lily Lolo - sześć odcieni dla każdego.


To o czym warto wspomnieć to kolekcja kolorów, które zostały opracowane w taki sposób, by odpowiadać na potrzeby każdego odcienia skóry. Zauważcie jeden wspólny mianownik we wszystkich odcieniach - nie ma tu krzykliwych odcieni, nie ma neonów, krwistych czerwieni, a cała kolekcja jest po prostu wyważona i bardzo elegancka, co wcale nie oznacza, że nudna! 

Nie, nie. 

Lily Lolo postawiło na klasykę, opracowując sześć kolorów z zachowaniem umiaru w pigmentacji i jednej palety odcieni na dzień, bez błysku, brokatów i wszystkiego tego, z czym nie kojarzy się klasa i elegancja.




Lily Lolo Au Naturel.


To mój ulubiony kolor z kolekcji i odcień, który zadowoli każdą kobietę. Lekki, nienachalny beż z ciepłym pigmentem pasuje każdemu na co dzień i do mocniejszego makijażu oka. W słońcu można się w nim dopatrzyć odrobiny brzoskwini i złota. Absolutnie cudowny odcień i to właśnie po niego będę sięgać najczęściej.


Lily Lolo Birthday Suit.


Nieco ciemniejszy i głębszy odpowiednik Au Naturel. W tej szmince wyraźnie zaznacza się odcień brzoskwini. Podobnie jak poprzednik, również idealnie nadaje się do noszenia na co dzień i do każdego makijażu.


Lily Lolo In The Altogheter.


Pierwsza propozycja, która wchodzi w gamę lekkich, dziennych róży. In the Altogheter to po prostu chłodny, bardzo wyważony odcień różany z wyraźnie opalizującym wykończeniem. Idealny wybór na jesienne dni - jestem nim równie mocno zachwycona, co Au Naturel.


Lily Lolo Without a Stich.

To dopiero ciekawy odcień, ponieważ trudno jest go jednoznacznie określić. Widze w nim dominujący pigment różu, ale jednak złamany brązowym odcieniem. To może być kolejny udany towarzysz wszelkich jesiennych makijaży. Spójrzcie na niego, to prawdziwy cudak!


Lily Lolo Undressed.


.... brąz z fioletem, który dał połączenie... nieoczywistej cegiełki. Kto pomyślałby, że to może wyglądać tak dobrze! To jedna z najodważniejszych, choć nadal bardzo wyważonych propozycji z tej kolekcji i jestem pewna, że zaskarbi sobie niejedno serce. 


Lily Lolo Stripped.

Królowa wszystkich kolorów, czyli szminka w kolorze Stripped to mocne połączenie czerwieni z brązem - najbardziej wyrazista, najgłębsza ze wszystkich odcieni... ale wcale nie nachalna i widoczna z daleka. Nie, nie! Jej wykończenie, choć w opakowaniu można byłoby pomyśleć, że będzie nasycone i mocne... w rzeczywistości nadaje ustom pięknego, eleganckiego wykończenia bez żadnej krzykliwości. Taki mały... kameleon.


Jestem bardzo, bardzo ciekawa, który kolor podoba Wam się najbardziej. Dajcie mi koniecznie znać, jak podoba Wam się kolekcja wegańskich szminek marki Lily Lolo. A gdyby komuś było mało... to na dole - kilka bonusów w postaci dodatkowych ujęć. Praca z nimi... to była czysta przyjemność.





Prawda, że są przepiękne?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye