Sekrety Koreanek - olejowe oczyszczanie twarzy. Sesamis Cleansing Oil.

Witam Cię w całkowicie nowej serii na moim blogu! Rozgość się i usiądź wygodnie, bo od dzisiaj raz, a może nawet dwa razy w miesiącu będę zabierać Cię daleko, daleko od Twojego domu. Znasz Koreę Południową, prawda? Królestwo pielęgnacji skóry, królestwo najpiękniejszych skór świata i w końcu królestwo opływające w najdziwniejsze formuły i różnorodność kosmetyków. Pomyślałam sobie, że to doskonały przystanek w Twojej pielęgnacyjnej przygodzie - kto jak kto, ale Koreanki wiedzą najlepiej, co zrobić żeby skóra wyglądała perfekcyjnie. Może zajrzymy do ich domów i łazienek wspólnie? Przejdziemy przez wszystkie rytuały, na spokojnie i bez pośpiechu... podpatrzymy, może coś nas zainspiruje? A może razem odkryjemy coś, co wprowadzi totalną rewolucję do naszych europejskich przyzwyczajeń i sprawi, że dokona się jakaś wielka zmiana? Zostań ze mną - ruszamy w daleką, orientalną przygodę!





Oczyszczanie twarzy olejami - podstawa pielęgnacji Koreanek.


Na pewno słyszałaś już nie raz i dwa o dziesięcioetapowej pielęgnacji kobiet z Korei. I zapewne jak większość z nas, przeraziłaś się ilością potrzebnych produktów, dziwnych nazw i ogólnie wywołało to w Tobie mieszane uczucia. To właśnie z tego powodu powstaje ta seria - wyjaśnię Ci to wszystko możliwie jak najprościej i sama zdecydujesz, czy warto spróbować.

Kiedy pomyśleć jednak o totalnej podstawie, bazie i fundamencie pielęgnacji Koreanek, bez cienia wątpliwości będzie to oczyszczanie twarzy. I to nie byle jakie bo najlepiej trzyetapowe, ale do tego dojdziemy sobie w przyszłych postach. Musicie wiedzieć, że Koreanki ogromną wagę przykładają nie tylko do prawidłowego demakijażu, ale przede wszystkim do oczyszczenia skóry z nagromadzonego w ciągu dnia kurzu, potu, naskórka, alergenów z powietrza, czy nawet fruwających pyłków. Jest to totalna baza i wyjście do każdego innego punktu, więc postanowiłam właśnie tym postem rozpocząć serię. Nie ma mowy o prawidłowej pielęgnacji bez porządnego, dogłębnego oczyszczenia skóry i właściwie to nie ma w tym nic odkrywczego, ponieważ kobiety w Europie doskonale zdają sobie sprawę, że to niezwykle ważne, ale Koreanki robią to zupełnie inaczej niż my.

W Europie przyjęło się, że makijaż zmywamy płynem micelarnym - duża część kobiet nie ma pojęcia, że micel ze skóry należy zmyć i niestety wiąże się to z pojawieniem się przykrych konsekwencji. Bardziej świadome dziewczyny stosują micele i oczyszczają twarz żelem, co jest już prawidłowe, natomiast bardzo nieliczna garstka kobiet stosuje oleje. Tymczasem w Korei punktem wyjściowym każdego demakijażu jest właśnie olej, który następnie dwukrotnie zmywany jest ze skóry żelem bądź pianką oczyszczającą - i to jest własnie rytuał, do którego chciałabym Was przekonać.


Olej i dwa razy żel - po co i jaki przynosi skutek?


Oleje do demakijażu są ukochanymi produktami Koreanek głównie ze względu na to, że są wydajne, z makijażem radzą sobie naprawdę szybko (po prostu całkowicie go rozpuszczają, nawet z formułami ciężkimi czy wodoodpornymi), a niekiedy już na tym etapie rozpoczyna się złuszczanie naskórka. To co może Was zdziwić w Koreańskiej pielęgnacji to fakt, że oleje do demakijażu rzadko mają naturalne składy - często bazują na emolientach i są wzbogacane naturalnymi olejkami, niekiedy zdarza się, że jest to parafina. I zapewne teraz pomyślicie sobie... dlaczego więc, Ty świadoma konsumentka sięgasz własnie po takie produkty? A no właśnie dlatego, że po wykonaniu swojego zadania, czyli rozpuszczenia makijażu, są one dwukrotnie zmywane żelem. Dzięki takiemu zabiegowi, na Twojej skórze nie zostanie nic, co mogłoby spowodować podrażnienie, zapchanie, coś co pozostawia okluzję nieprzepuszczającą powietrza - NIE. Koreańskie oleje do demakijażu mają rozpuścić makijaż szybko i skutecznie, a następnie zostać zmyte - to własnie dlatego nie musisz obawiać się ich składu. Oczywiście omijamy produkty konserwowane paskudami, natomiast mnie jeszcze nie zdarzyło się trafić na koreańskie produkty np. z zawartością formaldehydu czy BHT. Jeśli jednak widzisz emolienty, parafinę, estry czy uwodnione składniki - bez obaw, tu nie wydarzy się nic złego. Jeżeli dokładnie domyjesz olej żelem (a właśnie najlepiej dwa razy), Twoja skóra nie dość, że będzie oczyszczona z makijażu, to jeszcze odczujesz różnicę w jej kolorycie, widoczności rozszerzonych porów i przygotujesz ją na wchłanianie substancji aktywnych z kolejnych kroków naprawdę perfekcyjnie.


Sesamis Aqua Nature Cleansing Oil


A teraz pokażę Ci typowy koreański olej do demakijażu, który w moim przypadku sprawdza się genialnie - używam go dokładnie tak jak napisałam wyżej, rozpuszczam nim makijaż, a następnie dwukrotnie myję twarz moją ulubioną pianką. Propozycja Sesamis bazuje na emolientach w towarzystwie oleju z pestek moreli, oleju arganowego, oleju z pestek grejfruta i oliwie z oliwek. W składzie jest polisorbat z oznaczeniem 80, a także pegowane estry - tak jak jednak wspomniałam, absolutnie nie trzeba się ich bać, produkt nie zrobi Ci żadnej krzywdy, właśnie dlatego, że działasz nim zaledwie kilka sekund, po czym oczyszczasz twarz dwukrotnie - rozumiesz, tę zależność? Ja też długo nie mogłam tego pojąć, ale Koreanki używają właśnie takich produktów. To właśnie najważniejsze w tym punkcie - zrozumieć zależność pomiędzy skutecznością i daną funkcją, a tym, że olej do demakijażu nie wykazuje cech pielęgnacyjnych, bo za moment zostaje zmyty. Zupełnie jak płyn micelarny w Europie. Marka Sesamis sama w sobie jest dla mnie bardzo ciekawa - znalazłam ją na stronie sklepu Sachi, który jest jej oficjalnym dystrybutorem (i akurat jest w promocji!) i zaciekawiła mnie zarówno swoimi formułami, jak i tym, że da się z nich skompletować właśnie cały zestaw do koreańskiego rytuału pielęgnacyjnego. Jeżeli będziecie chętne żeby zagłębić się w ten temat mocniej, chętnie pokażę Wam na przykładzie orientalnie brzmiących lotionów, tonerów i esencji, co marka ma Wam do zaproponowania. Abstrahując jednak od planów na przyszłość - ten olejek to jest totalny pogromca makijażu. Cały proces rozpuszczania trwa jakieś... 7 sekund z zegarkiem w ręku. Potem żel... i na skórze nie zostaje dosłownie NIC. Zrobiłam test z użyciem micela i takiego samego schematu i w porównaniu do oleju efekt jest totalnie znikomy. UWIELBIAM! I raz jeszcze podkreślam - nie bójcie się składów takich produktów o ile nie zawierają w sobie bezwzględnie złych składników.


Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa, czy stosujecie olejowe oczyszczanie twarzy. Dajcie mi koniecznie znać, jaki jest Wasz stosunek do koreańskiej pielęgnacji - co Wam się podoba, co nie? O czym chciałybyście poczytać w ramach tej serii? Czekam na Wasze komentarze i przy okazji wpadnijcie do Sachi, gdzie obecnie olejek z mojego wpisu można złapać w promocji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye