Krótka historia... wielkich zmian, czyli jak marka Apis zyskała mój szacunek. Analiza produktów z serii Hyaluron 4D

Pewnego słonecznego dnia, kiedy zaglądałam do swojej skrzynki mailowej, moją uwagę zwróciła pewna wiadomość, na którą wiedziałam, że nie będę musiała zbytnio poświęcać czasu - zobaczyłam nazwę marki, która kieruje do mnie swoją wiadomość i zrozumiałam, że raczej nasze kwestie światopoglądowe nie będą mogły iść ze sobą w parze. Od bardzo dawna nie podejmuje się wszelakich współprac z brandami, których składy są złe, albo na tyle średnie, że kompletnie nie miałoby sensu rozdrabniać się nad takowymi formułami - znacie mnie i wiecie, że nie pochylam się, ani tym bardziej nie piszę o markach ze złymi składami, więc trochę na podstawie swoich doświadczeń, a trochę też na podstawie przeszłości, otworzyłam wiadomość od marki Apis ... i opadła mi kolokwialna szczena.




Krótka historia... wielkich zmian.


Byłam już niemalże pewna, że kwestia rozwiąże się zaledwie jednym mailem - dziękuję, nie, nasze podejścia kompletnie się rozmijają, a tu... w wiadomości pojawia się tajemnicza Pani Marta, która pisze mi, że marka APIS chce dokonać składowych zmian. Ummm... pomyślałam, robi się ciekawie! Zaczęłam zatem temat drążyć dalej i cóż się okazało - marka Apis, nie tylko pragnie zmienić swoje formuły, zmienić swoje składy i formuły na lepsze... ale prosi o realną pomoc i opinię MNIE i MOICH czytelników. Rozumiecie? Ale że jak... tak publicznie wystawić się na osąd, ocenić skład według moich kryteriów? TAK. I tak z własnej woli, nawet jak nie będzie miło? TAK. Przy całej mojej społeczności, która tygodniowo na samym Facebooku dociera do ponad 100 tysięcy osób? Tak.

Okej. Tak jak nabrałam szacunku do marki Apis w trakcie tej korespondencji, tak nie nabrałam jeszcze do żadnej innej marki. No powiem Wam - nic mnie jeszcze w całej tej mojej piśmienniczej przygodzie nie zaskoczyło jak właśnie ta sytuacja. I jeżeli mogę mieć realny wpływ na polepszenie składów... to ja w to wchodzę całą sobą i będę wspierać, jak tylko potrafię. W końcu... to przecież dla nas. Kobiet. Konsumentów ... i Klientów.

Musicie wiedzieć, że marka Apis funkcjonuje na rynku przeszło 28 lat - same rozumiecie, że cofająć się wstecz prawie o trzy dekady, raczej nie przywiązywało się kwestii ani do składów, ani tym bardziej spraw ekologicznych. Jesteśmy teraz w tak cudownym okresie rozkwitu świadomości konsumentów, których sama czuję się integralną częścią, że siłą rzeczy... marki zaczynają szukać dla siebie lepszych rozwiązań. Słaby skład nie przejdzie - widać to coraz mocniej i coraz częściej. Same na pewno zauważyłyście, że marki zmieniają się na lepsze i to jest piękne. Nie miałam jednak szansy do tej pory wziąć w tym czynnego udziału... dlatego czuję dumę - z siebie, z Was jako mojej społeczności, że budując wszystko, co do tej pory, sami możemy wziąć w takim procederze udział. Czy to nie jest wspaniałe? Moim zdaniem jest!



Fakt faktem - w marce Apis jest ogrom produktów, ogrom możliwości... i cały stos zmian, które należałoby wprowadzić. Zauważyłam jednak... że już zaczyna się coś dziać. Szampony i odżywki z lepszymi składami, linia pięknych świec w szkle i na bazie wosku sojowego... a teraz czas na realne zmiany w kosmetykach do twarzy! I tu mam pewne zadanie... do mojego domu przyjechały cztery nowości do pielęgnacji twarzy, które wspólnie mamy wziąć pod lupę i ocenić pod względem składów. Tak się fajnie złożyło, że mamy tu trzy kosmetyki z serii Hyaluron 4D, które mają być rewolucją w nawilżaniu... no, no to dopiero ciekawe! Zajrzyjmy zatem do środka.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy - to plastikowe buteleczki. Och gdyby tak zastąpić je szkłem... byłoby wspaniale. Produkty typu serum, a z takowymi mamy przecież do czynienia aż proszą się o szklane butelki i mam nadzieję, że także w tej materii coś się zadzieje. Apis, trzymam za to mocno kciuki!

No dobrze, ale czym są te tajemnicze produkty Hyaluron 4D i co właściwie oznacza dopisek 4D?

Chodzi o to, że każdy z tych kosmetyków składa się z kompleksu czterech kwasów hialuronowych o różnych cząsteczkach. No! To mi się ultra podoba. Kocham kwas hialuronowy, kocham jego właściwości i wiem, jak ważna jest odpowiednia wielkość jego cząsteczek, więc bardzo się ucieszyłam.

Ale teraz STOP. Informacja dla mniej wtajemnicznonych.


Kwas hialuronowy... niejedno ma imię!


Kwas hialuronowy. To doskonały składnik wypełniający zmarszczki, silnie nawilżający, odmładzający, dodający blasku, a przy tym wzmacniający i regenerujący. Sól sodowa kwasu hialuronowego jest jednym z najlepszych składników pielęgnacyjnych znanych nam do tej pory. Likwiduje blizny i przebarwienia, wzmacnia barierę ochronną skóry, wychwytuje jony metali ciężkich i innych toksyn z otoczenia. Silnie wiąże wodę w naskórku, jeśli stosowany jest razem z emolientami. Stosowany samodzielnie może przyczyniać się do pochłaniania wilgoci ze skóry, a tym samym przesuszenia, dlatego jego odpowiednia kombinacja jest bardzo, bardzo ważna!

No dobra, ale co z tymi cząsteczkami? O co właściwie tu chodzi?

Przyjmuje się, że im mniejsza cząsteczka kwasu hialuronowego... tym lepiej penetruje skórę, a tym samem wykazuje lepsze właściwości nawilżające i regeneracyjne. W kosmetykach wykorzystuje się trzy wielkości cząsteczek kwasu hialuronowego:

1. małe - tzw. mikrocząsteczki, które docierają pod warstwę skóry właściwej
2. średnie, które działają bezpośrednio w skórze właściwej
3. duże, które działają na naskórku

Domyślacie się zatem, że kombinacja trzech wielkości cząsteczek kwasu hialuronowego daje wielotorowe efekt na naszej skórze i to właśnie takie produkty działają najefektywniej.

Warto też pamiętać, że im większe stężenie kwasu hialuronowego w kosmetyku, tym lepsze i szybsze działanie na skórze. Co jest poniekąd logiczne, ale warto mieć to na uwadze.


Czego zatem można spodziewać się po takim zestawieniu aplikowanym na naszej skórze?

- cudownego, dogłębnego i długotrwałego nawilżenia
- szybkiej i efektywnej regeneracji
- wyraźnego wygładzenia
- napięcia i euleastycznienia skóry
- spłycenia drobnych zmarszczek
- zwiększenie naturalnej odporności 

Brzmi dobrze? Wiadomo! Mamy cudaśne składniki w kosmetykach.
A co w tym wszystkim najciekawsze kwas hialuronowy można podzielić nie tylko ze względu na cząsteczki, ale także na rodzaj jego modyfikacji i tu zaczyna się nasza przygoda.



Apis w swoich produktach zastosował nie trzy... a cztery rodzaje kwasu hialuronowego, które w INCI znajdziecie pod nazwami:

- Sodium Hyaluronate - czysta postać kwasu hialuronowego

Sodium Hyaluronate Corsspolymer - zmodyfikowana forma uzupełniającego skórę kwasu hialuronowego przymocowanego do struktury polimeru, która dłużej utrzymuje go w głębszych warstwach skóry, a przy tym tworzy na skórze ochronny film.

Warto jednak pamiętać, że polimery wg organizacji ds. mikroplastiku zaliczane są właśnie do tej gamy składników. Kwestia światopoglądowa, czy komuś to pasuje, czy nie, ale warto wziąć pod uwagę, że to produkt niezmywalny wodą.

- Sodium Acetylated Hyaluronate - acetylowany hialuronian sodu jest odmianą kwasu hialuronowego, w którym niektóre łańcuchy wodne grupy są zastąpione grupami acetylowymi. Twierdzi się, że zmodyfikowana cząsteczka ma jeszcze lepszą zdolność zatrzymywania wilgoci niż normalny kwas hialuronowy i lepiej oraz efektywniej działa pod powierzchnią skóry.

- Hydrolized Sodium Hyaluronate - hydrolizowany kwas hialuronowy. To kwas hialuronowy o bardzo niskiej masie cząsteczkowej (<500 Da) redukuje zmarszczki i poprawia elastyczność skóry. Podczas gdy w naskórku zmarszczki są związane z brakiem nawodnienia, głębokie zmarszczki powstałe w skórze właściwej są głównie spowodowane promieniowaniem UV i tu właśnie ta pochodna działa najlepiej.

Dzięki takiej kombinacji - produkty te mają szanse naprawdę zadziałać wielokomórkowo. I to jest tu naprawdę super!

To jest baza dla wszystkich trzech kosmetyków. I okej, to jest mega, ja to kupuję, ale...

Wrócę za moment do dodatków w postaci peptydów, jednak muszę zatrzymać się na konserwancie. Każdy z tych kosmetyków zawiera...



Phenoxyethanol – fenoksyetanol. Związek chemiczny z grupy eterów. Stosowany jest jako konserwant. Działa wzmacniająco na inne konserwanty zawarte w produktach. Dopuszczalne stężenie fenoksyetanolu to 1%. Jest bardzo dobrym rozpuszczalnikiem dla parabenów i wszelkich substancji zapachowych. Nie jest zalecany do stosowania w ciąży. Wchłania się przez skórę, a oprócz tego może podrażniać i wywoływać reakcje alergiczne. Nie zaleca się stosowania kosmetyków z jego udziałem w przypadku kosmetyków dla dzieci. Nie należy stosować produktów z jego zawartością na uszkodzoną skórę. Zaleca się ostrożność w przypadku stosowania go w okolicach oczu i ust.

Okej, osobiście uważam, że składnik ten jest nieco demonizowany, ale fakt faktem - wyklucza to możliwość stosowania kosmetyków z jego udziałem np. przez alergików czy kobiety w ciąży. Myślę, że ten składnik można by śmiało zamienić - no pomyślcie, że można byłoby tu dać konserwującą i pielęgnacyjną witaminę E ... i mamy po problemie. Można byłoby zamienić na kwas beznoesowy, kwas cytrynowy, albo chociażby kwas sorbowy. Byłoby znacznie lepiej... i bezpieczniej dla wszystkich. 

Na ostatnim miejscu w składzie znajduje się także Caprylyl Glicol, a dokładniej mówiąc kwas tłuszczowy, który pozyskuje się syntetycznie, odzwierzęco lub naturalnie. To tłusty i obciążający skórę emolient, który pozostawia wyraźny i odczuwalny film. Może powodować powstawanie zaskórników i nasilać trądzik. Działa nawilżająco, natłuszczająco, lekko konserwuje kosmetyki i przeciwdziała rozwojowi bakterii. Jest humektantem i zapobiega wysychaniu produktu. Rozumiem, że zachodzi tu potrzeba zastosowania emolientu, ale pokusiłabym się tu o zmianę na mniej obciążający i komedogenny np. skwalan z trzciny cukrowej i byłoby super!


Peptydowe dodatki


Dwa z serum, które mamy dzisiaj pod lupą mają dodatki w postaci peptydów:

- Hexapeptide 8, który jest jednym z najnowocześniejszych peptydów o silnym działaniu przeciwzmarszkowym, który działa zarówno na płytkie, jak i głębokie zmarszczki. Mówi się o nim, że jest zdrowszą i bardziej przyjazną formą dla botoksu.

- Octapeptide 3, który jest kompleksem peptydowym złożonym z aminokwasów kwasu asparaginowego, kwasu glutaminowego, glutaminy i metioniny. Peptyd ten, znany również jako SNAP-8, poprawia wygląd oznak starzenia powstających w wyniku powtarzających się mimiki twarzy, chociaż nie ma niezależnych badań potwierdzających to twierdzenie.

Oba składniki są super i ode mnie plus za ich zastosowanie.



PODSUMOWUJĄC.

Te kosmetyki nie wymagają wielkiej, składowej modyfikacji! Spójrzcie tylko - jeden konserwant i emolient i byłoby perfekcyjnie. Uważam, że sam pomysł na produkt jest naprawdę mega - cztery rodzaje kwasu hialuronowego plus peptyd... no to ma szanse realnie zadziałać. W tej chwili do swojej pielęnacji włączam jedno z tych ser... i cóż - myślę, że o efektach napiszę Wam niebawem!

Marko Apis - masz u mnie szacunek za chęć zmian... i czekamy na kolejne produkty pod lupę! :)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye