Dlaczego zrezygnowałam z parafinowych świec zapachowych? APIS i ukłon w stronę ekologii w domu.

Jesień, zima, ciepły koc, książka... a w tle świeca zapachowa. Tak wygląda mój przepis na idealny wieczór, w którym poświęcam czas wyłącznie sobie. Niegdyś jako ogromna fanka świec zapachowych drogich i renomowanych marek, potrafiłam wydać miesięcznie kilkaset złotych na nowe zapachy, których palenie i poznawanie sprawiało mi ogromną radość. Przyszedł jednak pewien dzień, w którym jedna z moich czytelniczek zwróciła mi uwagę, na to, że może warto byłoby się zastanowić i pomyśleć nad swoim zdrowiem, bo palenie świec może okazać się... strasznie niezdrowe. Popatrzyłam wtedy w stronę swojej pokaźnej kolekcji świec i... nie chciało mi się w to wierzyć - w jaki sposób zwykła świeczka, może po cichu niszczyć moje zdrowie? Ale skoro... nawet krem może to robić w jakimś stopniu, to może i tu należałoby się zatrzymać. I tak też zrobiłam - wnikliwie i po kolei czytałam opracowania naukowe dotyczące świec parafinowych, steraynowych... potem sojowych czy z wosków pszczelich. Przerażona ogromem złych dla mnie informacji, z wielkim trudem podjęłam decyzję o całkowitej eliminacji parafinowych świec zapachowych z mojego otoczenia. Ja nadrzędna fanka świec marki, którą wszyscy znamy... powiedziałam sobie STOP i postawiłam na ekologiczne i przyjazne rozwiązania, choć kosztowało mnie to naprawdę ogromu determinacji i silnej woli. Dziś przeistoczona w fankę sojowych rozwiązań, chcę Wam opowiedzieć to, co samą przekonało mnie do zmian. A przy okazji pokażę Wam świece, które towarzyszą mi od długiego czasu i które są... o tym za momencik.






Świece parafinowe kontra nasze zdrowie


Jedną z najbardziej kluczowych kwestii spalania świec parafinowych jest przede wszystkim zatruwanie powietrza, którym oddychamy. Temat niestety został wzięty pod lupę naukowców stosunkowo niedawno, co też tłumaczy ogromną zmianę na rynku świec i poszukiwanie lepszych/zdrowszych czy po prostu bardziej ekologicznych rozwiązań. Same doskonale wiecie, że świece palimy najczęściej jesienią i zimą, czyli w okresie, w którym większość swojego czasu spędzamy w pomieszczeniach, przez co logiczne jest, że narażamy się na wdychanie zanieczyszczonego powietrza znacznie częściej. American Chemical Society, które wykonało badania jakości powietrza w miejscach, w których pali się świece zapachowe na bazie parafiny i sztucznych substancji zapachowych tworzą mieszankę w postaci wydzielania się toulenu z benzenem, a sadza, która wydziela się w trakcie spalania świecy parafinowej... składem jest niemalże taka sama co, ta, która znajduje się w rurze wydechowej samochodu. Jaki jest wniosek? NIE... dla świec parafinowych. To właśnie zagłębienie się w te naukowe badania sprawiło, że mojego domu zniknęły świece marki Yankee Candle, które kupowałam i paliłam wręcz nałogowo.

Oficjalnie potwierdzonym przez Agencję Ochrony Środowiska (EPA) faktem jest także to, że palone świece parafinowe wydzielają formaldehyd, który jak wiemy, jest substancją rakotwórczą - skoro więc unikamy, chociażby jego pochodnych w kosmetykach, dlaczego narażamy się na jego bezpośredni wpływ w trakcie palenia świec? Alternatywą dla tego typu produktów są właśnie ekologiczne świece zapachowe na bazie wosku sojowego lub pszczelego, które praktycznie nie wydzielają żadnych szkodliwych dla naszego zdrowia substancji. Oczywiście, nawet w przypadku "zdrowszych" świec należy pamiętać, by nie palić ich w zamkniętych pomieszczeniach (np. łazience czy sypialni) no i oczywiście nie pozostawiać bez nadzoru.

Environmental Protection Agency Research and Development uczula nas także na to, by zwracać uwagę na knot, który powinien być wykonany ze 100% bawełny przeciągniętej woskiem - niestety wielu producentów do swoich knotów dodaje bardzo szkodliwy ołów, który również wydziela niebezpieczne składniki do powietrza. Wybierając zatem świece - warto upewnić się, czy w knotach nie został użyty właśnie ten składnik.



Zalety palenia świec sojowych


Oprócz korzyści zdrowotnych, o których napisałam Wam wyżej, warto wymienić jeszcze kilka zalet, które odkryłam podczas palenia świec sojowych:

  • brak osadzania się sadzy na bokach szkła, co było charakterystyczne dla wypalania świec parafinowych, psuło estetykę samego produktu, ale też nie pozwalało do końca wykorzystać słoik
  •  w nawiązaniu do punktu pierwszego, czyli braku powstawania zanieczyszczeń, opakowania po świecach sojowych wystarczy umyć łagodnym detergentem i można je używać ponownie
  •  świece sojowe spalają się wolniej niż parafinowe
  • płomień świec sojowych jest jaśniejszy, a świeca spala się równomiernie (nie trzeba otulać świecy by dopalić ją do ścianek) 
  • świeca po zgaszeniu nie kopci się i nie pozostawia charakterystycznego zapachu 
  • dobrej jakości świece sojowe produkowane są z certyfikowanej soi i nie zawierają komponentów pochodzenia petrochemicznego w tym także syntetycznych substancji zapachowej, a po prostu mieszaninę olejków eterycznych

Całkiem sporo korzyści, prawda? Mam nadzieję, że dziś przekonam niejedną z Was do pozytywnej zmiany w swoim otoczeniu!


Apis i kolejny krok do zmian

Pamiętacie wpis, w którym szczegółowo opisałam Wam, jak wyglądało moje wielkie rozpoczęcie przygody z marką Apis oraz "naprawianiem" składów ich produktów? Jeśli nie, w tym miejscu dla przypomnienia i rozjaśnienia sytuacji odsyłam Was do tekstu poniżej:

Krótka historia... wielkich zmian, czyli jak marka Apis zyskała mój szacunek?


Tak jak wspomniałam Wam tam - marka Apis na potrzeby swoich klientów oraz potrzeb konsumentów zmienia nie tylko formuły, opakowania i składy kosmetyków, ale także wprowadza do oferty lepsze rozwiązania dla domu. I tu właśnie pojawiła się kolekcja sojowych świec, które towarzyszą mi od dłuższego czasu. Są one wykonane ze 100% naturalnej soi, knot jest pozbawiony związków ołowiu, a do kompozycji zapachowych wykorzystano mieszanki olejków eterycznych, czyli zachowano tutaj absolutnie wszystkie standardy, które interesują mnie w przypadku dobrej jakości świec zapachowych, na które sobie pozwalam.


Swoją drogą... naprawdę piękne wizualnie! Postanowiłam się skusić, przyznam Wam szczerze, że cenowo wypadło to znacznie lepiej niż zakup świec marek, które do tej pory stosowałam, no a biorąc pod uwagę fakt, że przestałam sobie (i swojej rodzinie) realnie szkodzić, tym bardziej zachęcił mnie do małego testowania. Nie skusiłam się od razu na wszystkie warianty, bo byłoby to po prostu szaleństwo, ale do mojego domu trafiły cztery warianty zapachowe:

  • APPLE PIE - czyli po prostu pysznej, jesiennej szarlotki. Absolutnie cudowny i w sumie chyba mój ukochany wariant zapachowy, przez który z automatu robię się głodna.
  • SPICED ORANGE - który trafił do mojego mężczyzny, fana cynamonowych aromatów. Tutaj mamy bardzo mocno wyczuwalną nutę przypraw korzennych z kwaśną pomarańczą.
  • DESSERT FOR SKIN - ... kakao z czekoladą i jakąś mleczną nutą. Pachnie jak zima w objęciach kubka z czekoladową kawą. Istne cudo!
  • RAPSBERRY GLOW - soczysta malina w towarzystwie czegoś pudrowego. Bardzo kobieca, ale wyważona propozycja.
Oprócz tego w ofercie są jeszcze dwa inne zapachy, ale tak jak wspomniałam - na początku przygody, to byłoby istne wariactwo :)



Każda ze świec to koszt 61,50 zł - czy to dużo, czy mało, każdy musi ocenić indywidualnie, natomiast zważywszy na moją miłość do świec dwukrotnie droższych, jest to spora rotacja... i to bardzo na plus w moim przypadku. Bardzo podoba mi się fakt, że przychodza pięknie zapakowane i w sumie, choć miało tak nie być... to właśnie między innymi dlatego, jedną ze świec zostawiłam na prezent dla mojego mężczyzny - a niech chłop ma :)

Oczywiście na pewno najbardziej będzie Was interesowało, jak wypada zapach w stosunku do parafinowych świec. I tu Wam powiem... że słabiej, co jest oczywiście logiczne. Świece napakowane perfumami i sam Bóg jeden wie, czym jeszcze plus parafina dają o wiele mocniejsze połączenia zapachowe, ale odbywa się to kosztem powietrza, więc po tych wszystkich naukowych badanich, kóre zgłębiłam, wolę, żeby pachniało lżej, ale... zdrowiej. Po prostu. Dla mnie wybór jest oczywisty. Nie nastawiajcie się więc, że świeca zapachowa Was zabije aromatem, ale jednak pozostawia w pomieszczeniu cudowną otoczkę zapachu... szczególnie tej czekolady, w której się zakochałam.


Jestem bardzo ciekawa, jakie jest Wasze podejście do świec parafinowych i naturalnych - które z nich wybieracie do swoich domów? Dajcie mi koniecznie znać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye