W roli głównej... MALINA!

To już kolejny wpis z serii W ROLI GŁÓWNEJ, w której to Wy wybieracie zapach/składnik, którego muszę poszukiwać w kosmetykach. Poznacie tutaj kilka fantastycznych propozycji z dobrym składem, które można kupować w ciemno - po przeprowadzeniu ankiety wśród Was zauważyłam, że poszukujecie produktów o konkretnych zapachach, dlatego na ten moment skupiamy się własnie na konkretnych nutach. Dziś przed Wami już piąty wpis, w której pod lupę bierzemy słodki, cudowny, typowo letni zapach... MALIN.

Sprawdź pozostałe wpisy z serii w roli głównej:

-> RÓŻA
-> KOKOS


Malina w kosmetykach. Jaką spełnia rolę?


Warto wiedzieć, że dodatek malin w kosmetykach ma bardzo ogromny potencjał pielęgnacyjny, niezależnie od tego czy występuje w postaci oleju czy też hydrolatu. Jest to składnik naturalny, niezwykle ceniony w kosmetyce za duże pokłady kwasów owocowych w towarzystwie prowitaminy A, witamin z grupy B, C i E, a także cennych pektyn. Ekstrakt z owoców malin stosuje się w kosmetykach w stężeniach nieprzekraczających 5%. Składnik ten, jako jeden z niewielu doskonale sprawdza się w okolicach oczu, ponieważ regeneruje i wygładza te okolice. Oprócz tego ma działanie kojące, wzmacniające, a przy tym odświeżające i regulujące poziom wydzielanego sebum. W kosmetykach może występować w postaci oleju wytłaczanego z całości owocu lub pestek, hydrolatu z liści lub czystego ekstraktu.

Warto szukać go w INCI pod nazwami:

  • RUBUS IDAEUS (RASPBERRY) FRUIT EXTRACT,
  • EXTRACT OF RED RASPBERRY,
  • EXTRACT OF RUBUS IDAEUS FRUIT,
  • RASPBERRY EXTRACT,
  • RED RASPBERRY EXTRACT,
  • RED RASPBERRY FRUIT EXTRACT,
  • RUBUS IDAEUS FRUIT EXTRACT,
  • RUBUS IDAEUS SEED OIL
  • RUBUS IDAEUS LEAF WATER

W roli głównej... MALINA! Nacomi - Mleko do kąpieli o zapachu malinowym


Nie zliczę ilości butelek, jakie zużyłam razem z synem jeśli chodzi o mleka do kąpeili marki Nacomi. Absolutnie uwielbiamy te produkty tak naprawdę niezależnie od wariantu zapachowego, ale jeśli już dzisiaj malina króluje w naszym zestawieniu to warto wiedzieć, że i takowa propozycja jest na wyciągnięcie ręki. Cóż - pachnie doskonale, rześko, cudownie niczym malinowy koktajl letnim porankiem. Samo mleko stanowi po prostu kąpielowy, mega przyjemny dodatek, który zamienia wodę w mleczną emulsję, otula skórę olejami i sprawia, że można zapomnieć o balsamie. Kto raz spróbuje ten przepadnie i poświadczy o tym mój sześciolatek.

Ps. Malina w tym produkcie występuje w postaci dodatku zapachowego. 

Skład: AQUA, COCOS NUCIFERA OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, INULIN LAURYL CARBAMATE, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, PARFUM, BENZYL ALCOHOL, STEARIC ACID, SODIUM LAUROYL GLUTAMATE, XANTHAN GUM, HYDROLYZED RICE PROTEIN, DEHYDROACETIC ACID, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, CI 75300.


W roli głównej... MALINA! Fluff - Mus do mycia twarzy malina z migdałami



Ten mały słodki cudak to delikatny mus do codziennego mycia twarzy. Przyznam szczerze, że ultra przyjemnie się po niego sięga. Całkiem niedawno na łamach mojego Facebooka robiłam dla Was pełną analizę jego składu, więc jeśli jesteście ciekawe to zapraszam Was TUTAJ Jego konsystencja jest naprawdę wspaniała i wbrew pozorom to maleńkie opakowanie wystarczy na długi czas. Co ciekawe, mus ten fantastycznie współgra ze szczoteczką soniczną i choć zapach malin jest tutaj mocno przytłumiony migdałową nutą to całość wypada moim zdaniem fantastycznie i jeśli szukacie czegoś innego, niebanalnego i niespotykanego do mycia swojej buzi to ja polecam się tym musem mocno zainteresować.

Skład: Aqua, Glycerin, Coco-Glucoside, Sodium Cocoyl Isethionate, Sorbitol, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Chloride, Butyrospermum Parkii Butter, Dehydroacetic Acid, Parfum, Benzyl Alcohol, CI 45100

Ps. Malina w tym produkcie występuje w postaci dodatku zapachowego.


W roli głównej... MALINA! Fluff - Rozświetlająco regenerujące mleczko do twarzy Malina



Pozostając w temacie marki Fluff nie mogłabym nie wspomnieć o produkcie, który mnie rozkochał swoim wyglądem i konsystencją. Ktoś, kto wpadł na pomysł stworzenia takiego produktu, będzie miał pewność, że już samymi oczami wielu skusi się, by wrzucić go do koszyka. To niezwykłe mleczko o konsystencji, wyglądzie i zapachu jogurtu to produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry naszej twarzy, którego głównym zadaniem jest rozświetlenie i regeneracja, a także dogłębne nawilżenie. Jest ono ukierunkowane na osoby z cerą poszarzałą, zmęczoną i bez życia. Ma również stanowić doskonałą bazę pod makijaż i sprzyjać walce z fotostarzeniem się skóry. Nie wiem jak Wy, ale mnie już sam jego wygląd zewnętrzny skusił do tego, by przygarnąć go do swojego domu. Jestem zachwycona pomysłami twórczyni tej marki. I tu już malinka w składzie jest w najprawdziwszej formie, co stanowi dodatkowy malinowy plus w tym wpisie, prawda?

Skład: Aqua, Coco-Caprylate/Caprate, Glycerin, Persea Gratissima Oil, Propylheptyl Caprylate, Saccharomyces/Xylinum/Black Tea Ferment, Lauryl Glucoside, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Isopropyl Myristate, Rubus Idaeus Fruit Extract, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Hydrolyzed Rice Protein, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Sodium Polyacrylate, Dehydroacetic Acid, Citric Acid, Linoleic Acid, Xanthan Gum, Benzyl Alcohol, Parfum, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, CI 45100.


W roli głównej... MALINA! MOKOSH - Balsam do ust malina


Klasyka oferty MOKOSH i chyba jeden z najpopularniejszych kosmetyków w ich ofercie, czyli najprawdziwszy, pyszny, malinowy balsam do ust. Suche na wiór usta to jest moja cecha charakterystyczna na równi z rudymi włosami. Balsam marki Mokosh, na który zdecydowałam się nie tylko ze względu na cudowny skład, ale także szklane opakowanie, które zamierzam jeszcze nie raz wykorzystać gości w moim domu już po raz kolejny i przyznam, że mam do niego jakiś sentyment. Bardzo, bardzo lubię ten produkt, chociaż gmyranie palcem w słoiczku to nie jest moja ulubiona forma aplikacji. Niemniej jednak obecnie jest moim ukochanym towarzyszem wszelakich wyjść z domu i fantastycznie sprawdza się również zimą. Kto jeszcze nie próbował... ten gapa!

Ps. W duecie do balsamu występuje równie pyszny malinowy peeling do ust.

Skład: LANOLIN, SQUALANE, RUBUS IDAEUS (RASPBERRY) SEED OIL, SIMMONDSIA CHINENSIS (JOJOBA) SEED OIL, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER, CERA ALBA, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, MICA, TITANIUM DIOXIDE, TIN DIOXIDE, PARFUM


W roli głównej... MALINA! Nivea - Odświeżający żel pod prysznic Fresh Blends Malina Borówka i Mleko migdałowe


Niech Was oczy nie mylą, że widzicie w tym zestawieniu produkt marki Nivea. Też jestem w szoku, ale należy marce oddać honor, bo oprócz mocnych detergentów myjących temu produktowi naprawdę nie można niczego złego zarzucić. Jeśli więc tolerujecie mocniejsze oczyszczanie i nie macie problemów ze skórą to śmiało możecie przyjrzeć się nowej linii żeli pod prysznic własnie marki Nivea z serii Super Blends. Przyznam szczerze, że produkt, choć oczywiście nieidealny i nie naturalny, to jest mega przyjemny, cudownie pachnie i naprawdę spełnia swoją rolę - oczywiście solidna dawka balsamu jest obowiązkowa, ale noo... jest taki oto malinowy cudak w drogeriach i od czasu do czasu można sobie po niego sięgać, choć szczerze mówiąc jednak najbardziej z całej trójki polubiłam się z arbuzem i miętą.

Ps. Malina w tym produkcie występuje w postaci dodatku zapachowego. 

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Rubus Idaeus Juice, Vaccinium Myrtillus Fruit Extract, Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder, Glycerin, Citric Acid, Glycol Distearate, Laureth-4, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Xanthan Gum, Cetearyl Glucoside, Glyceryl Stearate SE, Sodium Polynapthalenesulfonate, Denatonium Benzoate, Sodium Benzoate, Trisodium EDTA, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Ethylhexylglycerin, Sorbic Acid, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Linalool, Hexyl Cinnamal, Parfum, CI 12490.


W roli głównej... MALINA! Fluff - Jogurt do ciała MALINA I MIGDAŁY



Nie, ten post nie jest sponsorowany przez markę FLUFF, ale tak się stało, że szukając w drogerii ezebra perełek malinowych aż trzy produkty były właśnie w tej marce, a też moja ciekawość wygrała ze zdrowym rozsądkiem i to właśnie dlatego wyszło jak wyszło. Abstrahując jednak! W kwestii nawilżenia jogurty FLUFF i Nacomi wypadają jednakowo...genialnie. Pamiętam doskonale, że w wersji brzoskwiniowej i ananasowej to się zakochała cała rodzina i podejrzewam, że w przypadku maliny z migdałami (dokładnie ta sama nuta zapachowa, co mus do mycia twarzy) będzie podobnie. Super nawilżenie, mega konsystencja, ogromna wydajność no i cena... cena jest naprawdę zachęcająca. Musicie spróbować koniecznie jakiegoś zapachu.

Ps. Malina w tym produkcie występuje w postaci dodatku zapachowego. 

Skład: Aqua, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Cocos Nucifera Oil, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Parfum, Stearic Acid, Hydrolyzed Rice Protein, Sodium Lauroyl Glutamate, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, CI 45100.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję za Twój czas i komentarz - jeśli podoba Ci się tu na tyle, byś chciał wrócić - zapraszam do obserwowania i odwiedzenia mojej strony na facebooku.

W wolnej chwili na pewno odwiedzę Twój blog, nie musisz zostawiać osobnego linku :)

Copyright © Hushaaabye